Czy rodzina synowej jest rodzina teściowej?

Ten problem zgłosiła Pani podpisująca się jako Synowa: To cud, że znalazłam tę stronę i może dzięki pomocy Pana Doktora moje rodzinne życie nie legnie w gruzach! Proszę o radę jak mam postąpić kiedy moi teściowe wydają swoją córkę za mąż i zapraszają tylko na ślub moją jedyną rodzinę jaką mam, mamę i siostrę. Mama poczuła się urażona, zebrałam się na odwagę i powiedziałam moim teściom, że jest mi przykro z tego powodu, że tak potraktowali moją najbliższą rodzinę. Oni na to argumentując, że przecież nie jesteśmy rodzinami oni nie czują się zobowiązani. Tym bardziej we mnie zawrzało! Dodam, że przez teściów nie jestem traktowana zbyt dobrze, raczej jak obca osoba. Po dwóch tygodniach wymiany zdań teściowa proponuje, że łaskawie zaprosi moją mamę, siostrę, co jest dla mnie kolejnym policzkiem! Najchętniej zerwałabym stosunki z teściami, tym bardziej, że wielokrotnie mówili, że nie jesteśmy rodziną, a jakakolwiek próba zwrócenia na to uwagi kończy się stwierdzeniem, że jestem roszczenia i żądająca! Nie wspominając o tym, że nawet na urodziny swojej jedynej malutkiej wnuczki-mojej córki nie mieli zazwyczaj czasu! Ale są dziadkami mimo wszystko i rodzicami mojego męża. Dziś teściowa zaproponowała pokojowe spotkanie, ale jak ktoś ma serce z kamienia to czy logiczna rozmowa może coś zmienić? Raczej jest to zaspokojenie wyrzutów sumienia niż dobra wola zmiany. Doceniam mimo wszystko dobrą wolę, ale zupełnie nie wiem jak tą rozmowę poprowadzić , kiedy oni nie czują żadnych powinności rodzinnych. Bardzo proszę poradę, może też jakieś odnośniki o savoir vivre dla teściów. Sprawa jest bardzo pilna!

To jest skomplikowana i niejednoznaczna sprawa.

Jeśli syn pani X żeni się z panią Y, to pani Y powinna do pani X mówić „mamo”. Dlaczego? Bo staje się jej nową córką. Logiczne jest zatem, ze rodzina pani Y staje się dla pani X bliska rodziną. W praktyce oczywiście Różnie to bywa. Powstają jednak tzw. zobowiązania rodzinne. Jeśli rodziny te nie utrzymują żadnych kontaktów zobowiązania te pozostają zobowiązaniami „na papierze” i z reguły obie strony ich nie wypełniają i nikt o to nie ma żalu.
Pani podpisująca się jako „Synowa” ma jednak żal. Jej za to nie można winić. To nie jest jej problem tylko problem pani X. Pani X nie powinna dopuścić do tego, by jej „córka” – pani Y była smutna, poraniona, rozgoryczona.

Za mało wiem o opisanej sprawie, by wszystko tutaj spróbować uporządkować. Nie zawsze jest obowiązek zapraszania rodziny synowej. To zależy jak wielu i według jakiego klucza zaprasza się gości.

Na pewno pani X nie powinna mówić, że to nie jest jej rodzina. Jeśli uświadamia sobie, że nie zapraszając kogoś z rodziny pani Y sprawia jej ból powinna z panią Y się skonsultować jak z partnerem i coś wspólnie i w zgodzie ustalić.

Pani X powinna pamiętać, że jest pani Y urodzi dzieci, będą to dzieci syna pani X, a więc wnuki pani Y. Pani Y byłaby wtedy matka wnuków pani X i stopień pokrewieństwa pomiędzy rodzinami X i Y byłby bardziej czytelny, bo wnuki pani X byłyby blisko spokrewnione z rodziną Y.

Pani Y powinna pamiętać, że gdy urodzi dzieci ich babcią będzie pani X i będzie to najbliższa dla nich i ich matki rodzina.

Kiedyś nie było takich problemów, bo zawsze były dzieci. Czy tu dzieci są? Czy problem bierze się, tak naprawdę stąd, że ich nie ma?

Jakby jednak nie patrzeć na ten problem pani X jest „matką” pani Y, a pani Y „córką” pani X.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Savoir vivre na co dzień, Ślub i wesele. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Czy rodzina synowej jest rodzina teściowej?

  1. Hime pisze:

    Przecież jasno widać w wypowiedzi Pani „synowej:, ze dziecko już jest – córka.
    Moim zdaniem, teściowie mają prawo nie zapraszać rodziców synowej oraz mogą nie korzystać z rodzinnych zaproszeń. Z drugiej strony, trochę dziwny wydaje mi się zupełny brak męża Pani „Synowej” w opowieści – czy jest tylko biernym obserwatorem rodzinnych scysji?

    Tak czy owak, odnoszę wrażenie, że Pani „Synowa” nie potrafi zastosować symetrycznego traktowania teściów i dostosować swoich wymagań do ich braku chęci zacieśniania więzi.

    Jeszcze jedno:
    Dziś teściowa zaproponowała pokojowe spotkanie, ale jak ktoś ma serce z kamienia to czy logiczna rozmowa może coś zmienić?

    Tak, logiczna rozmowa może. Emocjonalny szantaż i krzyki pewnie nie przyniosą skutku, a niestety z listu przebija histeryczny ton…

  2. Paweł pisze:

    Pytania trochę z innej beczki, ale bardzo podobne:
    1. Rodzice i rodzeństwo żony brata ojca. Czy traktować ich jak rodzinę i jak się do nich zwracać?
    2. Rodzeństwo babć i dziadków. Czy można do nich mówić jak do rodzeństwa (lub kuzynostwa) rodziców?

  3. czytelnik pisze:

    proszę powiedzieć czy wierzący ma godzić się na to by agnostyk pozdrawiał go na poły żartobliwie „szczęść Boże”?

  4. Agnieszka M. pisze:

    Pierwsze słyszę, żeby zapraszać osoby tak spowinowacone. Gdy moja teściowa wydawała córkę za mąż, do głowy mi nie przyszło, że zaprosi moich rodziców.
    Problem żalu jest problemem danej osoby i ona musi sobie z nim przede wszystkim poradzić – nikt nie ma wstępu do psychiki drugiego na tyle.
    Przykro powiedzieć, ale wypowiedź Pani Synowej sugeruje nadmiar emocji, niedosyt dobrej woli i wspaniałomyślności.
    Chyba Pan nie czytał dokładnie, bo już jest wnuczka.

  5. Matka Polka pisze:

    Synowa napisała:
    Nie wspominając o tym, że nawet na urodziny swojej jedynej malutkiej wnuczki-mojej córki nie mieli zazwyczaj czasu!

    – czyli dziecko jest

    Inna sprawa, że gdyby mnie ktoś zaczął dyktować kogo mam na swój ślub zapraszać, a kogo nie i gdyby z tego powodu moja Mama i bratowa poszły na udry, wyśmiałabym obie „damy”, bratową w szczególności. Trochę bezczelne takie wpychanie się na czyjąś imprezę, Synowo!

  6. Możemy wtedy tej żartobliwości nie zauważać, traktować pozdrowienie poważnie i odpowiadać.

  7. Agnieszka pisze:

    Trudno mi sobie wyobrazić ze teściowie będą zapraszać na każda uroczystość rodzinę Synowej.
    W obecnych czasach dzieci same płacą za swój ślub albo mają wolną rękę a rodzice pokrywają tylko koszty i się nie wtrącają ani w menu ani w liste gości. Nie znamy szczegółów organizacji imprezy a „wydawanie córki za mąż” może być umowne. Dlatego z roszczeniami Synowa powinna iść do siostry męża a nie do teściowej. Chociaż i tak uważam że to nie ładnie jak się wpycha kogoś na czyjś ślub. Siostra męża mogła nie życzyć sobie zapraszania kogoś.

    Jedna uwaga. Rodzice małżonków też mogą nie chcieć aby się zwracać do nich mamo i tato.

  8. Arleta pisze:

    Do Pani Agnieszki apropos wypowiedzi, że rodzice małżonków, mają prawo nie chcieć aby nazywać ich rodzicami ( mamą, tatą). Uważam, że owszem, ale muszą zaproponować coś alternatywnego, np teściowo, teściu lub po imieniu. Jeśli chcieliby aby zięć czy synowa zwracali się per pan i pani, to sami również powinni tytułować per pan czy pani swoją synową czy zięcia. Swoją drogą dziwię się takim rozwiązaniom bo jak wytłumaczyć to wnukom czy dzieciom, że mama do babci mówi na pani, albo obie są na pani, dla dziecka to jedna rodzina…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s