Jednostronne przejście a ty

Ten problem opisała Pani Alicja J. Zwracam się do Pana z prośbą o pomoc w kwestii, która wydaje się dosyć błaha, ale jest dla mnie źródłem pewnego dyskomfortu. Kilka miesięcy zaczęłam brać udział w kursie językowym, w którym – jak to zwykle bywa – uczestniczą osoby w różnym wieku (od kilkunastu do ponad pięćdziesięciu lat). Jako 32-latka jestem więc w grupie „pośredniej”. Na tego rodzaju zajęciach relacje pomiędzy uczestnikami są zazwyczaj nieoficjalne, więc członkowie grupy w sposób naturalny zaczynają mówić sobie po imieniu (wyłączam osoby wyraźnie starsze, ale dotychczas nigdy mi się nie zdarzyło, aby życzyły sobie oficjalnej formy zwracania się do siebie).
Mój problem dotyczy koleżanki, z którą siedzę w jednej ławce i najczęściej razem wykonujemy różne ćwiczenia. Koleżanka studiuje na uczelni wyższej i jest ode mnie dokładnie o dziewięć lat młodsza. Od samego początku zwracałam się do niej po imieniu, zakładając oczywiście wzajemność. Zważywszy specyfikę naszego kontaktu i bądź co bądź niezbyt dużą różnicę wieku, nie pomyślałam nawet, że może jej to sprawiać trudność. Okazuje się jednak, że koleżanka, która jest osobą dość nieśmiałą, nie może się do tego przekonać i wciąż tytułuje mnie albo „proszę pani”, albo „pani Alu”, mimo że już dwu- lub trzykrotnie w żartobliwy sposób prosiłam ją, żeby zwracała się do mnie po prostu na „ty”. Jednocześnie nie mam wrażenia, jakoby czuła się urażona lub dotknięta moim sposobem zwracania się do niej. Dobrze nam się razem pracuje, dogadujemy się bez trudu, żartujemy ze sobą, a czasem i z siebie nawzajem. Barierę stwarza tylko to nieszczęsne „pani”.
Zastanawiam się, jak się w tej sytuacji zachować.
Również zacząć mówić do niej „pani”? Nie wydaje mi się, aby sobie tego życzyła, i boję się, że potraktuje to jako ochłodzenie naszego przyjaznego kontaktu.
Przekonywać ją w dalszym ciągu, żeby nie tytułowała mnie oficjalnie? Pytać, dlaczego ma z tym problem? Obawiam się, że jeśli u podłoża całej sytuacji leży jej nieśmiałość, to takie indagowanie jeszcze bardziej ją skrępuje i „usztywni”.
Najmniej kłopotliwe wydaje mi się utrzymanie dotychczasowej sytuacji – czyli pozwolenie, żeby nadal mówiła do mnie per „pani”, podczas gdy ja będę zwracać się do niej na „ty”. Nie wiem jednak, czy savoir vivre taką sytuację dopuszcza. Czy nie jest to jednak objaw braku szacunku? Jak wybrnąć z tej sytuacji tak, aby zachować formy, a jednocześnie nie narazić nieśmiałej osoby na krępującą sytuację?
Chciałabym zaznaczyć, że nie mam zwyczaju zwracania się do wszystkich per „ty”. Należę wprawdzie do osób łatwo nawiązujących kontakty i preferuję koleżeńskie relacje, ale dotychczas zawsze udawało mi się odróżnić sytuację oficjalną od nieoficjalnej (np. do mojej lektorki zaczęłam zwracać się po imieniu dopiero wtedy, gdy ona to zaproponowała, mimo że jesteśmy rówieśniczkami i od samego początku znajomości traktowałyśmy się bardziej jak koleżanki niż jako nauczycielka i uczennica). W tej sytuacji nie do końca umiem się odnaleźć.

Pani Alicja J. nie popełniła żadnego błędu. Jej koleżanka nie dostosowała się do środowiskowego obyczaju. Zasady savoir vivre typu „nie sprawiać drugiemu przykrości”, „nie tworzyć sytuacji nieprzyjemnych” itp. podpowiadają by zaakceptować stan rzeczy i więcej do tego tematu nie wracać.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Komunikacja, Tytułowanie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s