I jeszcze raz o napiwkach

Problem napiwków poruszył tez Pan Andrzej Weltran: Wszystkim chodzi zapewne o ten tekst: http://www.alt.pl/blog/gdy-wyjatek-staje-sie-regula-czyli-dlaczego-prawie czyli wyjaśnienie dlaczego Pan Mariusz Mol nie zostawia napiwków. Co Pan, jako niewątpliwy autorytet w dziedzinie sztuki życia, sądzi o tej argumentacji?

Generalnie się z Mariuszem Molem zgadzam, choć z pewnymi zastrzeżeniami.
W dwóch bowiem wypadkach lamie on ewidentnie wskazania etykiety.

Po pierwsze, zawsze dajemy napiwek jeśli była pełna obsługa i nie było ze strony kelnera złych intencji. Szczególnie dajemy napiwek wtedy, gdy widzimy, ze się stara. Jeśli jednak nic nas specjalnie nie zachwyca dajemy napiwek „ustawowy” (pisze o nim i Mariusz Mol). Jeśli coś nas zachwyca zwiększamy go proporcjonalnie do wielkości naszego zachwytu).

Po drugie, może być podła knajpa (np. przy drodze), w której obsługa jest sympatyczna i wyłazi ze skóry, by gość czuł się jak najlepiej. Napiwek im się należy.

Po trzecie, Mariusz Mol mówi, że daje duże napiwki, jeśli jest z innymi w interesach i to ze względu na tych innych. Jest tu prosta i nie zmienna zasada człowieka z klasą, której pisze wiele, nawet amerykańskich podręczników. Jeśli kogoś zapraszamy do restauracji nie może on widzieć jak płacimy, nie widzi zatem również napiwku. W najlepszych restauracjach są tzw. menu kobiece, czyli bez cen, by goście nie stresowali się, że zapraszający musi dużo za nich płacić i by nie sadzili, gdy proponuje jakąś drogą potrawę, że chce im zaimponować.

Często zapraszam różne osoby do restauracji i nigdy wtedy nie płacę przy stoliku.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Restauracja i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „I jeszcze raz o napiwkach

  1. Aleksandra P. pisze:

    Gdybym miała ocenić zachowanie Pana Andrzeja Weltrana w przytoczonym wpisie, nie nazwałabym go zgodnym z duchem sv. Raczej jako wyrachowane posunięcia, a w najlepszym wypadku emocjonalne fanaberie. Gdyby ludzie sv kalkulowali co im się bardziej opłaci, upadł by główny filar tego stylu życia: wielkoduszność.

  2. Lucyna pisze:

    Szanowny Panie, mówiąc o napiwkach zwykle ma się na myśli restauracje z prawdziwego zdarzenia. A co z miejscami przypominającymi bardziej trochę lepsze bistro, w których obsługa poubierana jest np. w czarne koszule i czarne legginsy, w których gości siedzących przy jednym stole obsługuje się „nierytmicznie”, tak że jedni muszą czekać nad stygnącą potrawą aż innym przyniosą posiłek, w których talerze zabiera się gościowi spod nosa nie czekając aż skończą wszyscy itp itd. Powodów do niezadowolenia z obsługi co niemiara, a jednak samo miejsce ma przyjemną atmosferę, wystrój, posiłki są odpowiedniej jakości, a sami kelnerzy są uprzejmi. Czy karać kelnerów za brak podstawowej choćby znajomości swojego fachu przy ich kompletnej nieświadomości tego faktu? Jeśli się nie zostawi napiwku i tak im wiedzy od tego nie przybędzie. Co do pouczania mam wątpliwości. Z jeszcze innej strony, ktoś mógłby powiedzieć, że należy oczekiwania dopasować do klasy danego miejsca i niezadowolenie z niedociągnięć mija się z celem w przypadku bistro. Wydaje mi się jednak, że moje oczekiwania i te żale, które wymieniłam, nie są wygórowane.

  3. Napiwki dajemy tylko w restauracjach, gdzie jest tzw. pełna obsługa, gdy jest ona poprawna. W innych miejscach możemy dać napiwek, gdy jesteśmy czymś zachwyceni.

  4. Jacek Pruszyc pisze:

    Nie do końca się zgadzam albo czegoś nie rozumiem 😉 Proszę zwrócić uwagę Panie Doktorze, że płacić dyskretnie w restauracji możemy na spotkaniu towarzyskim, ale raczej nie na spotkaniu biznesowym. Proszę sobie wyobrazić sytuację, w jakiej ja często się znajduję: razem ze współpracownikami umawiamy się na szybko na spotkanie w jakiejś restauracji, żeby porozmawiać, np. o strategii negocjacyjnej z klientem a przy okazji zjeść. I zasada, jaką przyjmuje przy płaceniu rachunku jest prosta – każdy płaci za siebie. Rachunek jest wspólny, np. na 6 osób, ale każdy dokłada do rachunku tyle, za ile zamówił. Wtedy płaci się „przy wszystkich” a do napiwku dokładają się wszyscy. I na pewno Pan Mariusz Mol o takich sytuacjach pisał, że wtedy „musi” dołożyć się do napiwku, jeśli zależy mu, aby towarzystwo go dobrze postrzegało (bo to, np. nie współpracownicy, ale kontrahenci, z którymi się spotkał służbowo w restauracji, gdzie każdy płaci za siebie). Normalnie napiwku by nie zostawił, ale w tym wypadku liczy się dla niego wrażenie, jakie zrobi na kontrahentach (a nie na obsłudze), więc pozostawienie napiwku jest jak gdyby jego „obowiązkiem” służbowym, wynikającym z jego pracy. Przynajmniej ja to tak rozumiem i cały wpis Pana Mariusza. Czasem tak się zdarza w życiu, że robimy coś, bo okoliczności skłaniają nas ku temu. W tym wypadku jest to pozostawienie napiwku. Także (a tu zwracam się do Pana Doktora) nie zawsze można i da się zapłacić w sytuacji zawodowej dyskretnie, bo nie zawsze to ktoś nas zaprasza albo my kogoś zapraszamy. Naprawdę często jest tak, że płacą w swojej części wszyscy i wtedy pozostawienie lub nie napiwku jest głównie sygnałem dla towarzystwa, jaką osobą jesteśmy. Takie moje luźne rozważania na ten temat.

  5. Anna pisze:

    Szanowny Panie Doktorze,
    mam pytanie, dotyczące napiwku. Wyobraźmy sobie sytuację, w której przebywam na wczasach w pensjonacie. W trakcie pobytu korzystam z obiadów, kolacji, które są dodatkowo płatne (śniadania są w cenie pokoju). Odpłatność za w/w dopisywana jest do pokoju, tzn rozliczamy się przy wymeldowaniu. Z reguły obsługuje nas zamiennie dwóch kelnerów. Po zakończonym pobycie rachunki regulujemy kartą płatniczą. Czy wtedy napiwek wręczamy oddzielnie, gotówką? Czy może lepiej uregulować należność gotówką zamiast kartą wraz z napiwkiem? Czy napiwek wręczamy obydwóm kelnerom?
    Pozdrawiam
    Anna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s