Savoir vivre i praca magisterska

Te problemy zasygnalizował Pan Kazimierz Krynicki: Przyznam szczerze – jestem w kropce. Wiem, że temat był poruszany, ale też nie jakoś przesadnie intensywnie. Chodzi mianowicie o obronę pracy magisterskiej. Sam osobiście kiedyś pytałem Pana Doktora o to, czy wypada dać promotorowi butelkę dobrego alkoholu oraz jaki to powinien być trunek. Rzecz w tym, że w moim przypadku – i nie mam o to do promotora żadnych pretensji, wręcz przeciwnie (!) – pisanie mojej pracy magisterskiej odbyło się praktycznie w stu procentach samodzielnie. Promotor pomógł mi tylko sformułować wybrany przeze mnie temat i kilka rozdziałów pracy. I teraz – z tego co zdążyłem się zorientować – opinia braci studenckiej oraz niektórych absolwentów jest dosyć podzielona – czy należałoby i czy w ogóle wypada dać promotorowi jakikolwiek upominek w sytuacji, gdy i ja i on wiemy, że promotor nie wykonał – oględnie mówiąc – nazbyt wielkiej pracy przy opiekowaniu się swoim podopiecznym. Krótko mówiąc, mam wrażenie, że okazywanie wdzięczności w formie materialnej będzie w tej sytuacji większym nietaktem niż jej nieokazanie – promotor może być skrępowany całą sytuacją i uznać ją za dość fałszywą. Co Pan Doktor o tym sądzi? Co wtedy z kwiatami dla członków komisji? Są one zawsze niezbędne?

Wszystko zależy od wielu czynników, lokalnego obyczaju, stopnia faktycznej wdzięczności Pana Krynickiego.

Gdy pracowałem na uczelni dawało się zawsze kwiaty komisji i promotorowi (komisji po jednym, promotorowi więcej). Niezależnie czy jest taki obyczaj jest to miły gest. Promotorowi alkoholu już bym nie dawał. Można jakiś pamiątkowy mniejszy prezent (ja np. jako promotor dostałem kiedyś zapalniczkę metalową), np. książkę z dedykacja. Można też ograniczyć się tylko do kwiatów.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii W szkole i na uniwersytecie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Savoir vivre i praca magisterska

  1. Aluś pisze:

    Strasznie nasz przyszły magistrant tę obronę przeżywa. Z doświadczenia powiem, że na wydziałach prawa to wygląda jak wizyta u lekarza. Wejść, po pytaniu od każdego (w sumie trzy), wyjść, znowu wejść, dowiedzieć się, że zostało się mgr, znowu wyjść, wziąć kwiaty, podziękować ludziom, którzy za pół roku już nie będą pamiętać twojej twarzy i wyjść. Po co odchodzić od utartej formy i za wszelką cenę pokazywać, że robi się coś więcej zwłaszcza, że wcale nie jest to oczekiwane, a wręcz może zostać negatywnie przyjęte?

    Poza tym, tak z czystej ciekawości – ile pan masz stron tej pracy, że promotor pomógł w zaledwie kilku rozdziałach, a to stanowiło mniejszość tejże pracy? Ja broniłem pracy, która miała merytorycznej treści 60 stron (ze stronami obowiązkowymi typu str tytułowa, wstęp itd. 72) i starczyło mi to ledwie na 4 rozdziały.

  2. Monika pisze:

    To chyba przyszły magister – magistrantem jest w tej chwili, starając się uzyskać tytuł magistra.

  3. Joan pisze:

    Moja obrona pracy magisterskiej: Profesorowie siedzieli przede mną i jedli ciasta prawie nie słuchając co mówię.

  4. Aluś pisze:

    Pani Monice – nie ma to jak się skupić na meritum.

  5. Monika pisze:

    Panu Alusiowi: nie miałam zastrzeżeń ani uwag do meritum, dodałam więc kosmetyczną uwagę dotyczącą nazewnictwa.

  6. Monika pisze:

    Dodam jeszcze: jesteśmy na kulturalnej stronie, gdzie dbamy przecież o takie szczegóły i chcemy się wyrażać precyzyjnie.

  7. Aluś pisze:

    Zrozumiała pani co chciałem przekazać, więc odbieram tę uwagę jako drobną złośliwość.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s