Czy jazda środkami komunikacji miejskiej jest sproletaryzowaniem?

Takie pytanie zadał Pan Wojtek.
I dodał: Człowiekowi ubogiemu nie można odmówić kultury, czy godności z powodu jazdy tramwajami, ale czy będzie to życie SV, czy proletaryzacja nie wiem i dlatego się pytam.

Jeżdżąc środkami komunikacji miejskiej oczywiście się, chcąc nie chcąc, proletaryzujemy. Nie wybieramy sobie towarzystwa, stykamy się z bezdomnymi, pijakami, marginesem społecznym, ludźmi, których do domu byśmy nie wpuścili i ręki im nie podali. Często stykamy się z zachowaniami niewłaściwymi, a nawet niegodnymi, z wulgarnym słownictwem, z brudem, a nereidy smrodem.

Często jesteśmy tam stłoczeni jak śledzie w beczce i dotykają nas ze wszystkich stron obcy ludzie. Autobus szarpie i wpadamy na innych. Grozi nam tam uraz, zarażenie się grypą lub jeszcze czymś gorszym. Autobus czy tramwaj nie może być czysty i musi być „bombą bakteryjna”.

Środki komunikacji miejskiej nie są ani piękne, ani szlachetne, ani najwyższej jakości. Nie czujemy tego często, bo się przyzwyczailiśmy. Takie przyzwyczajenia nie są dobre, bo sprowadzają ans w dół.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Savoir vivre na co dzień, Sproletaryzowanie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 odpowiedzi na „Czy jazda środkami komunikacji miejskiej jest sproletaryzowaniem?

  1. Justyna pisze:

    Zastanawiam się, czy damie wypada obchodzić urodziny? Dawniej nigdy nie poruszało się tematu wieku w odniesieniu do kobiet. Obchodzono wyłącznie imieniny – katolickie święto patrona i jednocześnie pamiątki chrztu św. Obecnie protestancki zwyczaj obchodzenia rocznicy urodzin tak się upowszechnił, że nikogo nie dziwi pani obchodząca np. swoje 50 czy 60 urodziny. Mnie to wydaje się niestosowne. W przypadku młodych kobiet może to nie razi, ale i tak uważam, że takie uroczystości nie mają „klasy”. Czy zasady sv w jakiś sposób odnoszą się do tego problemu?

  2. czytelnik pisze:

    dzień dobry,

    ktoś jest biedny i bezdomny to nie powód by go traktować jako kogoś niższej kategorii. Może być lepszym człowiekiem, niż bogacz. Polecam uwagi papieża Franciszka.

  3. bpawel pisze:

    Panie Doktorze, która opcja jest bardziej poprawna:
    1. Przyjść nadubranym w stosunku do pozostałych osób.
    2. Przyjść „niedoubranym”, tak jak wszystkie pozostałe osoby.
    ?
    Chodzi np. o jakieś przyjęcie czy wyjście do teatru, opery, oficjalny, uroczysty obiad.

    Będę wdzięczny za odpowiedź.

  4. jdas pisze:

    Z tą opinią się akurat nie zgodzę. W takim przypadku za proletariat trzeba by uznać np. 80% członków brytyjskiego parlamentu i pracowników londyńskiego City, którzy dojeżdżają do pracy metrem, a budynek parlamentu ma nawet bezpośrednie połączenie tunelem ze stacją. Proletariuszką będzie też p. prezydent Szwajcarii dojeżdżająca do pracy tramwajem. Pewnie jeszcze kilka takich przykładów można by wymienić. Nie można, moim zdaniem powiedzieć, że komunikacją publiczną jeździ proletariat, a z samochodów korzysta elita społeczna. Jakoś nie obserwuję by kierowcy przestrzegali s-v i cechowali się wysoką kulturą. Obserwuję raczej więcej kultury w tramwajach niż na drogach (oczywiście zdarzają się niedogodności opisane przez Autora ale nie jest to tak że w każdym tramwaju czy autobusie przeważają pijacy i menele).
    Nie wiem również czy zgodne z s-v będzie np. spóźnienie się na ważne spotkanie bo staliśmy w korkach, czy jazda tramwajem i przybycie o czasie? Czy nasze miasta nadawałyby się do życia, gdyby wszyscy zgodnie z przedstawionymi wskazaniami s-v przesiedli się do samochodów? Na pewno nie. To byłby koszmar nie mający nic wspólnego ze szlachetnym i pięknym życiem.

  5. Rico pisze:

    Również nie przepadam za komunikacją publiczną. Kiedy tylko mogę wybieram spacer, rower lub… autostop 🙂

  6. Felek pisze:

    Coś w tym jest. Odkąd zwymiotował na mnie jakiś pijak w tramwaju, mam traumę, z komunikacji miejskiej korzystam tylko w ostateczności. Polecam własny samochód.

  7. natalinkaa pisze:

    Zastanawiam się dlaczego nie podałby Pan ręki bezdomnemu? Nie wie Pan przecież czy nie padł ofiarą oszustwa i stad ten status. Nie podałby Pan ręki „pijakowi”? Nie wie Pan co go w zyciu spotkalo, co wrzucilo go w ten nalog… Czytając tego bloga nie śmiem odmowic Panu autorytetu jesli chodzi o savoir- vivre. Jednak odnosze nieodparte wrażenie bycie dobrym chrześcijaninem jest dla Pana celem następnym po byciu człowiekiem savoir vivre. Wiele postów skłonilo mnie do takiego wniosku . Piszę teraz nie tylko jako czytelniczka, ale również Pana siostra w wierze (bo wiem, ze uznaje sie Pan za katolika)- życzę Panu odnalezienia tego prawdziwego Sensu w życiu i własciwego skonstruowania swojej hierarchii wartosci. Bo kiedy Bóg jest na pierwszym miejscu, wtedy wszystko inne jest na swoim miejscu 🙂 Proszę pamiętac, ze Jezus nikim nie gardził. On nie nosił garniturów, chodził na boso i nie przywiązywał wagi do konwenansów. I proszę pamiętać, że Jezus w pierwszej kolejności przychodzi do tych pogardzanych, odrzucanych przez społeczeństwo, do ludzi z marginesu… do tych, którym Pan nie chciałby nawet ręki podać.

  8. Nie przypisuje mi Pani twierdzeń, których nie głosiłem.

    Napisałem: Nie wybieramy sobie towarzystwa, stykamy się z bezdomnymi, pijakami, marginesem społecznym, ludźmi, których do domu byśmy nie wpuścili i ręki im nie podali.

    Wyraźnie wymieniałem tu różne kategorię, a mianowicie trzy: bezdomni, pijacy i osoby, którym ręki się nie podaje.

    Nie podaje się ręki tym osobom, które w świetle kodeksu honorowego są osobami niehonorowymi.

  9. Te osoby się proletaryzują, ale nie są proletariuszami.

    Dlaczego to robią/

    Z konieczności?
    Bo metrem szybciej niż samochodem, a czasu nie mają?

    Z przyzwyczajenia z dawnych proletariackich czasów?

    Dla poklasku?

  10. Panu Czytelnikowi: Ale nie muismy się z nim zadać. Każdy ma prawo wybierać sobie przyjaciół według własnego gustu.

  11. Pięknowłosy pisze:

    Ja też nie podaję rąk menelom, bo brzydko od nich pachnie i mam podejrzenia, że ich ręce mogą być nieczyste. Gdyby mieli choć odrobinę kultury, nie wyciągaliby do nikogo ręki. Tymczasem wielu z nich to skończone bufony, stąd nie dostrzegają tragizmu sytuacji, w której się znaleźli. Gdyby mieli też choć krztę kultury, nie wsiadaliby do autobusu(chyba, że byłby pusty lub prawie pusty).
    Pan Jezus(czy to Pani kolega?) nie utwierdzał ludzi z marginesu w nich położeniu, a pouczał ich, by zmienili swoje dotychczasowe postępowanie.
    Wiadomo, że alkoholizm czy bezdomność to sprawy tragiczne, ale są odpowiednie miejsca, jeśli ktoś chce sobie pomóc. Jeśli nie – wsiada nawalony i śmierdzący do autobusu i terroryzuje otoczenie. Czy Pani zdaniem Pan Jezus to pochwala?

  12. Lucy pisze:

    „Napisałem: Nie wybieramy sobie towarzystwa, stykamy się z bezdomnymi, pijakami, marginesem społecznym, ludźmi, których do domu byśmy nie wpuścili i ręki im nie podali.

    Wyraźnie wymieniałem tu różne kategorię, a mianowicie trzy: bezdomni, pijacy i osoby, którym ręki się nie podaje.”

    Właśnie nie. Zdanie jest skonstruowane tak, że część: ” ludźmi, których do domu byśmy nie wpuścili i ręki im nie podali” może być odczytana jako komentarz do wymienionych wcześniej wszystkich grup społecznych. Po prostu ten ostatni przecinek za słabo oddziela początek zdania od jego końca. Cóż, w takich drażliwych tematach trzeba być precyzyjnym 🙂
    Po prostu zdanie w obecnej formie sugeruje, że nie stykamy sie z bezdomnymi, pijakami, marginesem społecznym, CZYLI PODSUMOWUJĄC z ludźmi, których bysmy do domu nie wpuścili.

  13. Aluś pisze:

    Wiedziałem, że pod tym artykułem rozwiąże się worek wszystkich tych, którzy jeżdżą zbiorkomem, ale nie chcą stawić czoła faktom. Niestety, prawda materialna ma tę paskudną właściwość, że jest odporna na nasze pobożne życzenia i próby kreacji rzeczywistości. Jeżeli ktoś chce jeździć tramwajem, to niechaj jeździ. Ale musi mieć na uwadze fakt, że jest to jakaś forma proletaryzacji, odarcia się od pewnej lepszej jakości, niż w przypadku podróży samochodem. To właśnie w samochodzie można wybrać trasę – czy, będzie ona prowadziła przez miejsca oferujące atrakcyjne widoki, wybrać muzykę, w spokoju zapalić papierosa czy nie być narażonym na nietypowe zachowania innych pasażerów – bo w ostateczności możemy swobodnie dobierać sobie towarzystwo podróży.

    A co do tego, że członkowie brytyjskiego parlamentu jeżdżą zbiorkomem. Cóż, ludzie bogaci zazwyczaj są ekscentryczni i widocznie oddają się także i takim ekstrawagancjom. Ale ja osobiście nie wyobrażam sobie jeżdżenia komunikacją miejską. Nie tylko z powodów wyżej wymienionych, ale także i ze względu na czas. Gdybym miał do pracy jechać zbiorkomem zajęłoby mi to prawie godzinę z przesiadką na marznięcie na przystanku. Samochodem trwa do kwadrans.

  14. Lucy pisze:

    @ Aluś

    Wszystko super, tylko czy naprawdę nie bierze Pan pod uwagę, że w pewnych miastach dojazd tramwajem NAPRAWDĘ może być szybszy niż samochodem? Nie mam prawa jazdy, ale teraz, jak o tym myślę, to sądzę, że naprawdę nie potrzebuję problemów związanych z samodzielną jazdą – gdy opuszczam tramwaj, mam święty spokój, idę gdzie chcę, a samochód w mieście to tylko problem.
    Mówię na przykładzie Krakowa.

  15. natalinkaa pisze:

    Do Pana Pięknowłosego: Jezus to mój Ojciec, nie kolega (tak, w katolicyźmie używa się zamiennie zwrotu zarówno „Jezus” w celu określenia osoby, jak i „Pan Jezus” w celu podkreślenia Jego boskości). Natomiast do kolejnej części Pana komentarza nie odniosę się, ponieważ nie dotyczy on mojego posta- jest to bardzo daleko idąca nadinterpretacja.

  16. Klemensowa pisze:

    Skąd pomysł, że Jezus chodził boso, a nie w sandałach? Nie nosił garnituru, bo nikt się wtedy tak nie ubierał. Nosił to, co inni.

  17. dude pisze:

    Trzeba pamiętać, że władze miast w tym przypadku niejako przymusowo nas proletaryzują utrudniając dojazd do centrum własnym samochodem i parkowanie tam, a faworyzują tu właśnie komunikację publiczną.

  18. Lucyna pisze:

    Szanowny Panie Jdas, co do ważnych osób udających, że są zwykłymi obywatelami, prawda jest taka, że ich proletariackie fanaberie z prostoty robią przedstawienie. Oto zdjęcie pani Taubiry na rowerze obstawionej ochroną. O ile prościej byłoby gdyby po prostu wsiadła do tego samochodu! http://fr.novopress.info/wp-content/uploads/2013/05/6279_543350092375485_827627995_n.jpg Przypuszczam, że podobnie wygląda sytuacja w londyńskim metrze. Znam też przypadek pewnego szwedzkiego ministra, który upiera się, żeby mieszkać na przeciętnym sztokholmskim osiedlu. Pan minister może czuje się dobrze, ale czy dobrze czują się zwykli mieszkańcy, którzy są całą dobę posłuchiwani i śledzeni przez agentów ochrony-przechodniów oraz agentów ochrony siedzących w wynajętym na przeciwko jego okien mieszkaniu…

  19. Aluś pisze:

    Pani Lucy,

    też mieszkam w Krakowie. Jakoś jednak szybciej jest mi pojechać samochodem, niż tramwajem.

  20. aniaom pisze:

    No cóż, nie zgodzę się z tym, że jazda tramwajem jest czymś gorszym niż samochodem. Jest szybciej, nie tracę czasu na szukanie miejsca do parkowania, za które dodatkowo jeszcze płacę, mogę poczytać książkę, jest ekologiczniej. Myślę, że czasy, kiedy elity jeździły samochodem, a plebs zbiorkomem dawno już minęły.

  21. Wojtek pisze:

    Pani aniaom,
    Zwłaszcza gdy jakiś jegomość opryska wszystkich właśnie otwieranym piwem, zapomniawszy, że nie wstrząsa się, bo wybuchnie.
    No chyba, że tylko ja mam podobne przygody ilekroć nie wsiądę do zbiorkomu…

  22. Nie jeżdżę komunikacją miejską wyjątkowo często, bo preferuję rower. Nie mniej jednak nie zdarzyło mi się, żeby ktoś oblał mnie piwem czy innym trunkiem, albo w jakikolwiek sposób zrobił mi krzywdę. Czasami trafiają się osoby, które pachną niezbyt świeżo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s