Imieniny w pracy

Ten problem zgłosiła Pani Maddie: Panie Doktorze, pracuję w niezbyt dużej firmie, bardzo fajna atmosfera, przyzwoite zarobki, itp. Tylko jeden problem. Otóż firma ma tradycję obchodzenia imienin, kiedy dana osoba ma imieniny (o co pytali na początku), przygotowuje się jej tort, kanapki, ciastka, itp. Dodam, że organizacją tego zajmuje się asystentka zarządu, z pieniędzy firmowych. Zatem solenizant nie ma nic do powiedzenia, po prostu pozostaje mu przyjść, i z uśmiechem przyjąć życzenia. No i właśnie to jest dla mnie problem. Jak się wykręcić od czegoś takiego? Powiedzieć, że nie życzę sobie obchodzenia imienin w pracy? Jak to powiedzieć, aby nie uczynić przykrości szefowi, który ponoć jest inicjatorem tych „prezentów” dla pracowników?

Niestety nic nie może Pani zrobić. Zasady panujące w firmie i jej obyczaje określa gospodarz, czyli właściciel (lub szef). Pewne zachowania czy obyczaje mogą w firmie ustalać również pracownicy, ale będą one obowiązywać tylko wtedy jeśli szef (właściciel) nie wyrazi sprzeciwu.

Pani Maddie, jeśli jej się to nie podoba, powinna to potraktować jako jeden z obowiązków służbowych.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Etykieta biznesu (nstytucji). Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Imieniny w pracy

  1. Warszawianka pisze:

    Dzień dobry Panie Doktorze, mam pytanie dotyczące nieproszonych gości. Chodzi mi zarówno o wizyty bez okazji, jak i np. z okazji imienin. Ja osobiście nie przepadam za taka formą, tylko wyjątkowo lubię być zaskakiwana w ten sposób, ale interesuje mnie, co na ten temat mówi savoir vivre?

    Podam w skrócie przykład sytuacji; dzień imienin mojej babci, osoby starszej i mocno schorowanej. Od wielu lat nie urządzamy żadnego proszonego przyjęcia, świętujemy w gronie domowników, kameralnie i na luzie. Przed południem pojawia się wujek, który zwykle składa życzenie przez telefon, bez uprzedzenia (pod koniec wizyty tłumaczy, ze nie chciał robić kłopotu, żebyśmy musieli coś szykować) i spędza u nas czas praktycznie do wieczora. To zupełnie dezorganizuje nam dzień, dbamy o to aby na stole było wszystko co trzeba, zabawiamy rozmową, ale po tej wizycie wszyscy padamy z nóg.
    Zauważyłam, że taki zwyczaj istnieje, nie rozumiem tylko dlaczego w dzisiejszych czasach nie można po prostu zadzwonić i umówić się? Dla mnie było by krepujące stawiać kogoś w takiej sytuacji, w końcu dom to przestrzeń prywatna, nie muszę być każdego dnia przygotowana na przyjmowanie gości, niezależnie czy to jest dzień powszedni czy świąteczny. Czy dobrze myślę?

    Jakby Pan skomentował tego typu zachowania?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s