Uważajmy na słownictwo

Osoba podpisująca się jako Anonim napisała: Dość szybko prześledziłem dyskusję w sprawie „syna i dziewczyny” i przyszła mi do głowy myśl, aby Pan Doktor, oczywiście jeśli tylko będzie chciał, wyciągnął z niej widoczne uchybienia w etykiecie pewnych osób w rozmowie uczestniczących, które notabene łączy – chyba – pewien zły wspólny mianownik, związany – być może – z nieszlachetnym wcale „kultem” pracy, zaradności, gospodarności, samodzielności (który zresztą narzucany jest obecnie Polakom przez część wrogich im ośrodków medialnych – ludzie zawsze mają złą tendencję do nadawania materii roli ważniejszej od tej, jaką w istocie ona pełni, i dlatego szczególnie groźne jest szerzenie swoistego nowoczesnego konglomeratu idei utylitarno-pragmatyczno-praktycystycznych). Ja zauważyłem w tychże wypowiedziach jednak bezpodstawne, krzywdzące i zadziwiająco ochocze oskarżanie syna o „pasożytowanie”(a nawet nawoływanie w tym kontekście do „wyrzucenia go z domu” czy mówienie o jednak niepewnej wcale „aktywności seksualnej” albo kategorycznie negatywne ocenianie działania matki skutkującego „oddzieleniem” syna od dziewczyny?!), połączone ze słownictwem nie licującym z zasadami savoir-vivru w tej konkretnej sprawie: małolat, synek, chłop, darmozjad, chłopiec, przecinanie pępowiny. Taki „poziom” debaty osobiście przypomina mi niskie zwyczaje ludzi z różnych względów ze mną związanych, w mniej lub bardziej ewidentny sposób sytuujących się w sferze prostactwa, prymitywizmu, najmniej zaś rażącego braku jakiejś podstawowej normy etykiety, którego zresztą nie uznają za „zło”, tylko za rzecz „normalną”, czyli de facto dobrą. Owi ludzie (a przynajmniej miażdżąca większość z nich) bez nakazu sądowego nie potraktowaliby poważnie wskazówek savoir vivre, wątpię w ogóle, czy dobrowolnie skorzystaliby z jakiegokolwiek podręcznika savoir-vivru.

Podpisałbym się pod tym wpisem i dopowiedział: Niezależnie od tego z kim i kiedy prowadzimy dyskusję tak powinniśmy dobierać słowa i sformułowania i takich dokonywać ocen, by nikomu nie sprawić przykrości i nikogo nie zranić. Myślę, że tutaj takie przykrości i zranienia zostały dokonane. Słowa „małolat” czy „synek” w tym kontekście maja podobną wymowę. Może warto faktycznie te wypowiedzi poddać bardziej szczegółowej analizie.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Komunikacja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Uważajmy na słownictwo

  1. Wojtek pisze:

    Panie Doktorze,
    chciałbym zasięgnąć Pana opinii, jak postąpić w takiej sytuacji dot. etykiety biznesu. Lub nawet nie biznesu, a zależności służbowej.
    Jest kilkuosobowy dział, na czele którego stoi kierownik. Jest on starszy od pracowników wiekiem, stażem i oczywiście stanowiskiem.
    Pracownicy to dość wysokiej klasy specjaliści, pracujący bardziej intelektualnie niż „urzędniczo”.
    Każde biurko jest wyposażone w telefon, sugerujący, że obyczaje panujące w firmie pozwalają rozmawiać telefonicznie siedząc przy biurku. Oprócz tego pracownicy mają służbowe komórki. (i prywatne oczywiście też).
    Kierownik ma kłopotliwy zwyczaj, że totalnie ignoruje rozmowy telefoniczne podwładnych.
    Potrafi stanąć przy rozmawiającym przez telefon pracowniku i jak gdyby nigdy nic zacząć do niego mówić.
    Zachowanie to wydaje mi się być co najmniej aroganckie (choć sądzę bardziej może wynikać z „roztrzepania” niż złej woli). Sytuacja jest tak nagminna, że w kilkuosobowym dziale zdarza się ok 3 razy dziennie, czyli średnio co dwa dni na pracownika.
    Przy rozmowach służbowych raczej wiadomo co zrobić, choć jest to kłopotliwe (Powiedzieć do telefonu – „przepraszam na moment”, powiedzieć kierownikowi „przepraszam, rozmawiam teraz przez telefon” i wrócić do rozmowy. Choć początkowo wydawało się to niełatwe przez wzgląd na potrójną przewagę godności kierownika.)
    Ale jak postąpić przy rozmowie prywatnej?
    Może w ogóle nie powinno się w pracy rozmawiać prywatnie? Ale wydaje się to, że w przypadku osób nie mających do czynienia z „klientami”, a spokojnie pracującymi „przy biurku” np. dwie krótkie rozmowy dziennie nie są marnotrawstwem czasu.
    A czy można postąpić jak w przypadku rozmowy służbowej? Tutaj wydaje mi się to zbyt aroganckie w wykonaniu pracownika.
    A może należy natychmiast skończyć rozmowę? Często to kłopotliwe względem rozmówcy.
    Sytuacja jest bardzo trudna, bo wymaga szybkiego działania na dwa fronty…
    A może należy zawsze odejść od stanowiska by porozmawiać prywatnie? (co w konkretnym przypadku nie jest łatwe, zwłaszcza gdy się odbiera telefon, bo korytarze są przeludnione a drzwi do pokojów bardzo cienkie i przeszkadza się wtedy innym). Nie ma możliwości skorzystania z innego pomieszczenia.
    A może należy porozmawiać o tym z kierownikiem? (choć jak pisałem nie jest to łatwe)

    Z góry dziękuję

  2. Monika pisze:

    Słowo „małolata” zostało, z tego co pamiętam, użyte przez samą autorkę zapytania.

  3. Alinka pisze:

    Proszę zauważyć, że to pani Anna pierwsza użyła w swojej wypowiedzi określenia „małolata” w stosunku do dziewczyny swojego syna. Jeszcze raz przeczytałam jej wypowiedzi, w jednej z nich pisze „ja wymagam przecież tylko podstaw sv”… pozostawię to bez komentarza. Dziwię się, Panie Doktorze, że Pan na to wcześniej nie zareagował.

  4. anonim pisze:

    Całkowicie się zgadzam, począwszy od użytego w lekceważący, pogardliwy i nieuprzejmy sposób słowa „małolata” w jednej z początkowych w tej dyskusji wypowiedzi.

  5. Dude pisze:

    Nie śledzę zbytnio dyskusji pod tym wątkiem, ale zastanawia mnie co nieszlachetnego jest w „pracy, zaradności, gospodarności, samodzielności”?

  6. sylwester pisze:

    Z tekstu pisaneg kursywą wynika jedynie, że okazywanie pogardy słowami: „darmozjad” i „pasożyt” jest krygodne, podczas gdy okazywanie pogardy słowami: „prostak” i „prymityw” jest jedynie rzetelną oceną rzeczywistości. Nie wiem, czy pod tym właśnie Pan się podpisuje.

  7. Panu Sylwestrowi: Zgoda. Tych słów też się nie powinno używać.

  8. Anonim pisze:

    Chciałbym jednak zauważyć, iż chyba dochodzi tutaj jednak do pewnej nadinterpretacji mojej wypowiedzi: nigdy i w żadnej okoliczności w tego typu debatach nie powinno się używać słów potocznych, prymitywnych oraz wulgarnych jako „naturalnego” sposobu wyrażania własnych myśli/emocji. Słów lekceważących, pogardliwych itp. należy się wystrzegać, ale nie są one mimo wszystko, o ile mi wiadomo, zawsze i wszędzie absolutnie zakazane. Co do „małolaty”: istnieje w zasadzie kontrowersja, czy jest to słowo potoczne, czy też nie, dlatego najlepiej go nigdy nie
    stosować, lecz jego użycie – dozwolone zgodnie ze wskazówką PWN tylko względem nastolatków – przez „autor” problemu, być może, miało jakieś uzasadnienie i usprawiedliwienie, gdyż, po pierwsze, owa dziewczyna syna może być nastolatką, o czym wiadomo tej Pani, nie zaś innym osobom (jakkolwiek popełniła ona błąd, twierdząc, że małolata nie jest obraźliwym określeniem, ale to już inna sprawa) i po drugie, nie jest to słowo jawnie potoczne bądź wulgarne (vide:
    gówniarz, smarkacz itd.). Dlatego też napisałem: „połączone ze słownictwem nie licującym z zasadami savoir-vivru w tej konkretnej sprawie”, niemniej jego część i tak zalicza się do kategorii wyrazów bezwzględnie niedopuszczalnych. Do Pana Sylwestra: zachodzi istotna różnica między powiedzeniem słowa „prymityw”, a posłużeniem się rzeczownikiem „prymitywizm”, aliści „prostak” lub „prymityw” nie są epitetami wulgarno-prymitywnymi. Do Pana Dude: chyba nie zauważył Pan wspomnienia o „kulcie”.

  9. Anonim pisze:

    Chciałbym dopowiedzieć, że po czasie, w wyniku krótkiego namysłu tudzież śledztwa muszę przyznać się do błędu: rzeczowniki „małolata” i „małolat” są bez wątpienia, jeśli nie potoczne, to prymitywne, zatem w żadnym razie nie należy za ich pomocą (obiektywnie) obrażać ludzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s