Jak uniknąć dokonywania nieustannych przysług

Ten problem zgłosiła Pani Katarzyna: Szukając w Internecie rozwiązania mojego problemu, natknęłam się na Pana blog. Chciałabym w związku z tym zadać pytanie, które dręczy mnie od jakiegoś czasu. Nie wiem czy zadaję je w odpowiednim miejscu – jeśli uzna Pan, że nie – proszę usunąć mój komentarz. Napisałam także wiadomość mailową ze swoim problemem. Otóż mam problem z odmawianiem wykonania przysługi. Od pewnego czasu mam znajomą, która zaczęła mnie coraz bardziej wykorzystywać. A właściwie nawet nie tyle mnie, co mojego partnera. Co pewien czas pyta mnie, czy mój partner mógłby jej w czymś pomóc. Nie zwraca się z tym bezpośrednio do niego, lecz właśnie do mnie. Ponadto najczęściej nie są to sprawy błahe lecz wymagają poświęcenia sporej ilości czasu (np. przemeblowanie mieszkania, pomoc w przeprowadzce, codziennie zawożenie jej przez okres 2 tygodni do lekarza (i czekanie przez 2 godziny aby przywieźć ją do domu) – podejrzewam, że koleżanka chciała mieć po prostu darmową „taksówkę”). Ona wie, że mój partner za nią nie przepada, wie też że nie lubi zajmować się remontami, przeprowadzkami, noszeniem rzeczy z miejsca w miejsce itp. A mimo to przy każdej okazji o to właśnie mnie prosi. Osoba ta jest w moim mniemaniu niezwykle roszczeniowa, uważa że wszystko jej się należy i to najlepiej za darmo (choć w ostatnim czasie zarabia naprawdę dobrze – kilka razy więcej niż my oboje). Ani ja ani mój partner nie mamy ochoty poświęcać swojego wolnego czasu dla takiej osoby, jednak całkowite zerwanie kontaktu nie wchodzi w grę, ponieważ co kilka tygodni się widujemy – ona świadczy mi odpłatnie pewne usługi. Stąd moje pytanie – jak odmawiać w podobnych sytuacjach aby nie czuć się wykorzystywanym? Wiem, że jeśli powiem jej wprost, że przepraszam ale mój partner nie ma ochoty pomagać, to ona się śmiertelnie obrazi. Dlatego do tej pory zawsze kłamaliśmy, że nie może jej pomóc z różnych powodów (nie ma go w mieście, jest zajęty czym innym itp.). Nie jest to jednak rozwiązanie na dłuższą metę. Co mogę zrobić, aby ona przestała zawracać nam głowę swoimi sprawami? Nie mamy pojęcia jak wybrnąć z twarzą z sytuacji w których ona nas stawia.

Procedury podjęte przez Panią Katarzynę są właściwe, Tyle, że nie jest to kłamstwo, ale tzw. szlachetna blaga.

W żadnej etyce nie ma takiego obowiązku – mówienie prawdy. Czasami mówienie prawdy jest naszym moralnym obowiązkiem, czasami jest głupie, czasami niemoralne, czasami wręcz zabronione. Liczą się skutki naszego postępowania ( w tym wypadku wypowiedzi).
Kłamstwo to powiedzenie nieprawdy w celu zaszkodzenia drugiej osobie.
Powiedzenie prawdy, którego efektem są tylko skutki negatywne nie jest właściwe.
Trzeba więc tej kobiecie powiedzieć: „Bardzo byśmy chcieli ci pomóc, ale to niestety niemożliwe”. Można to ująć w ten sposób: „Przez najbliższe pół roku mój partner będzie tak zajęty, że na nic nie będzie miał czasu”. Problem będzie wtedy z głowy przez pół roku. Potem mona to przedłużyć.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Zachowania niewłaściwe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Jak uniknąć dokonywania nieustannych przysług

  1. sylwester pisze:

    Im dokładniej się ten tekst przeczyta, tym bardziej wychodzi, że jest on wewnętrznie niejednoznaczny. Z jednej strony, liczą się „tylko skutki”, ale z drugiej, „powiedzenie nieprawdy w celu” czyli liczą się już intencje, które od obiektywnych skutków mogą być zupełnie inne. Czy mówienie nieprawdy, bez złych intencji, ale o katastrofalnych skutkach jest kłamstwem czy tylko „szlachetnym czymśtam” ?

    Najważniejsze jest jednak pomicięcie szkody, jaką człowiek sam sobie wyrządza kłamiąc. Język przyzwyczaja się do kłamstwa – kto jest w drobnej rzeczy wierny, ten i w wielkiej będzie wierny. Kto nie jest wierny w małej, nie będzie zdolny do bycia wiernym w wielkiej. Komuś, kto ma język przyzwyczajony do „niewinnych kłamstewek” łatwo będzie użyć kłamstwa by komuś zaszkodzić lub uniknąć odpowiedzialności.

    Wracając do samej sytuacji. Dlaczego nie można powiedzić wprost – proponuję, by nasze relacje pozostawały jedynie na stopie zawodowej. Jest to delikatne, uczciwe ale i jednoznaczne postawienie sprawy. Nie trzeba opowiadać, czy ktoś darzy wspomnianą panią sympatą, albo czy jest pasjonatem przestawiania mebli.

    Kogoś, kto tak postawi sprawę można nielubić, ale nie można go nieszanować. Drobnego krętacza się wykorzystuje, ale nigdy nie szanuje.

  2. Klemensowa pisze:

    Żadna etyka nie wymaga mówienia prawdy? Nie można się zgodzić z tym wpisem.
    Katechizm Kościoła katolickiego 2464 „Ósme przykazanie zabrania fałszowania prawdy w relacjach z drugim człowiekiem.” KKK 2468 „Prawda jako prawość postępowania i prawość słowa ludzkiego nazywa się prawdomównością, szczerością lub otwartością. Prawda lub prawdomówność jest cnotą, która polega na tym, by okazywać się prawdziwym w swoich czynach, by mówić prawdę w swoich słowach, wystrzegając się dwulicowości, udawania i obłudy”. Kolejne punkty rozwijają zagadnienie.

  3. Krystyna pisze:

    W całości zgadzam się z panem Sylwestrem. Kłamstwo jest zawsze kłamstwem, choć jego ranga i szkodliwość jest różna.
    Przydługi cytat ze św. Augustyna, który dotyczy rzeczy o wiele ważniejszej niż problemy towarzyskie:
    „Nie trzeba mniemać, iż kłamstwo nie jest grzechem, skoro posługuje na korzyść cudzą (…) Czy kłamstwo może kiedykolwiek nie być złem? Czy może kiedykolwiek być dobrem? (…) Powinniśmy nienawidzieć powszechnie wszelkiego rodzaju kłamstwa, ponieważ nie ma żadnego, które przeciwnym nie byłoby prawdzie. Podobnie jak nie masz zgody pomiędzy światłem a ciemnością, między religią a bezbożnością, zdrowiem a chorobą, życiem a śmiercią: tak też nie ma żadnej godziwej umowy między kłamstwem a prawdą. O ile ta jest dla nas drogą, o tyle kłamstwem brzydzić się powinniśmy. Ale oto jest człowiek niewinny, któremu trzeba ocalić życie, oświadczając wbrew prawdzie, że nie wiemy gdzie się ukrył. Czy powiedzielibyście to samo w obecności najwyższego Sędziego, któryby wam zadał to pytanie? Czyliż nie jest większą odwagą i cnotą odpowiedzieć: . Biskup Thagaste, imieniem Firmus wezwany imieniem cesarza, o wydanie człowieka, który się ukrywał u niego, odpowiedział śmiało, że nie chce ani kłamać, ani wydać nieszczęśliwego, woląc raczej wycierpieć najsroższe męki, niżeli uczynić to, czego wymagają po nim, lub powiedzieć fałsz. (…) Gdy nas przymuszają do kłamania z powodu zbawienia wiekuistego jakiej osoby, na przykład gdy idzie o udzielenie jej sakramentu chrztu świętego, do kogoż wtedy mam się uciec, jeżeli nie do ciebie; o prawdo święta? Ale czy prawda może pozwolić dopuścić się kłamstwa? (…) Nie uważane są za kłamstwa, pewne żarty, w których jawnie okazuje się ze sposobu, w jakim je wyrażamy, że nie mamy zamiaru oszukiwać, nawet mówiąc nieprawdę”

    Proszę Pana Doktora o ponowne przemyślenie tej ważnej sprawy, zanim zaproponuje stosowanie „szlachetnej blagi”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s