Znowu kwestia bukietów na ślub

Ten problem poruszyła Pani Marta: A co w takim razie z zaproszeniem gości do przeznaczenia kwoty, którą planowali ulokować w wiązance kwiatów na cel charytatywny? Chyba trudno nazwać to „wyciskaniem” pieniędzy od gości na siłę – wszak nie będą one przecież przeznaczone bezpośrednio dla młodych? Wolałabym przeznaczyć 30 czy 50 zł na cegiełkę do edukacji dla biednego dziecka, niż na nawet najładniejszy bukiet kwiatów (choć co do zasady nic przeciwko kwiatom nie mam).

W przeszłości, gdy przestrzegano ściśle wskazań savoir vivre, takie sytuacje były wyjątkowe, gdy zdarzyło się jakieś nieszczęście: powódź, wojna, ktoś z bliskich został nagle be środków utrzymania czy potrzebował na leczenie.
I tak powinno pozostać. To jest uroczystość młodych i na nich chcą się skupić goście, ich obdarować, im sprawić przyjemność. Należy zostawić im tu swobodę i nie robić z wesela przyjęcia charytatywnego. Jeśli młodzi maja ciągoty charytatywne niech przeznaczą część „kopert” na takie cele.

Można dać młodym symboliczny kwiatek (jeśli mamy mało pieniędzy) a więcej gotówki przeznaczyć na prezent.

Pamiętajmy, ze jedną podstawowych cnót savoir vivre jest wielmożność i bez tej cnoty nie ma savoir vivre.
Przypomnijmy, że wielmożność to umiejętność wydawania pieniędzy na to, co nie jest pragmatyczne: kwiaty, biżuterię, drogie wino, drogi hotel itd., itp.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozofia savoir vivre, Ślub i wesele. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Znowu kwestia bukietów na ślub

  1. Margaretka pisze:

    Doprawdy, nie rozumiem o co chodzi w tej całej sprawie „zamiast kwiatów”. Kwiaty od zawsze (tak, od czasów starożytnych, czyli wtedy, kiedy tworzyły się pierwsze cywilizacje), były pięknym symbolem. Skąd ta nagła nienawiść do kwiatów? Kto ją wymyślił i komu może służyć? Zamiast kwiatów na ślub wino/ książki/ czekoladki/ cegiełki/ karma dla zwierząt a nawet środki czystości(!). Zamiast kwiatów na pogrzeb- ofiara na mszę. Zamiast kwiatów dla nauczyciela, zamiast kwiatów w podziękowaniu, zamiast kwiatów w prezencie.

    Po pierwsze- co daje nam władzę narzucać komuś, wymuszać konkretny prezent? To nawet już nie kwestia savoir vivre ale zwykłej podstawowej przyzwoitości! Jeśli ktoś chce nas obdarować, to niech zrobi to tak, jak uważa za stosowne, nie zakładajmy jednak, że podarunek jest obligatoryjny.

    Po drugie- dlaczego nie kwiaty? Bo są nietrwałe? Owszem, kwiaty więdną. Idąc tym tropem: czekoladki się zjada, wino wypija, a książkę lepiej wypożyczyć z biblioteki, bo nie warto inwestować w coś, co możemy mieć za darmo. No chyba, że chcemy zaimponować komuś pokaźną kolekcją…
    Nie wierzę też w nagłe odruchy miłosierdzia, które nakazują narzeczonym bardziej dbać o innych niż o siebie i przekazywać pieniądze gości na cele charytatywne. Jak Pan zauważył- można przecież przeznaczyć na to pieniądze z kopert. Pójdę dalej- suknia ślubna może być skromniejsza, młodzi mogą odpuścić sobie podróż poślubną etc. Rozporządzanie cudzymi pieniędzmi uważam za fałszywą charytatywność, absolutnie niedopuszczalną.
    Jest mi również bardzo przykro, kiedy widzę księży nawołujących do „płacenia na mszę” zamiast kupowania wiązanek pogrzebowych. Czy ksiądz potrzebuje ofiary, aby pomodlić się za kogoś? Co to za wiara, którą należy opłacać?

    Po trzecie- kwestia finansowa. „Kwiaty są drogie, lepiej przeznaczyć te pieniądze na coś praktyczniejszego.” Abstrahując od wielmożności, modnego ostatnio zamiłowania do praktyczności i stanu majątkowego nowożeńców. Pojedyncza róża, która jest kwiatem eleganckim i jak najbardziej odpowiednim na każdą okazję, kosztuje, w zależności od długości, 5-10zł. Jakie wino/czekoladki/książki dostaniemy za tę kwotę?

    Nie pamiętam już, kiedy ostatnio byłam na ślubie, na które narzeczeni nie zastrzegali sobie, że „zamiast kwiatów” proszą o… Mimo to zawsze przychodzę z kwiatami. Dopiero zaczynam dorosłe życie, do klasy średniej sporo mi brakuje, na wielmożność najczęściej nie mogę sobie pozwolić, jednak nie mam zamiaru dać się opętać tej manii fałszywej praktyczności!

    Panią Martę i osoby myślących podobnie chciałabym zapytać, czy cokolwiek powstrzymuje ich od wpłacenia tych 30-50zł na jakiś fundusz edukacyjny czy inną akcję charytatywną niezależnie od obecności na ślubie?

    I jeszcze na koniec,trochę żartobliwie ale i trochę do przemyślenia: jeśli ktoś bardzo chce czynić dobro, to można pomyśleć również o florystach i kwiaciarzach 😉 Akurat znam sprawę z pierwszej ręki. Moda na akcje „zamiast” doprowadziła już wiele kwiaciarni do upadku, inne „żyją” sprzedażą upominków i akcesoriów ogrodniczych. Floryści, najczęściej pasjonaci, chcą tworzyć trochę piękna i dzielić się nim z innymi, ale zwyczajnie brakuje im ku temu okazji. A jaki smutny będzie ten świat, jeśli znikną z niego kwiaty!
    … no i czy ktoś wyobraża sobie np.wiedeński Koncert Noworoczny bez oprawy kwiatowej?

  2. Lucyna pisze:

    Myślę tam samo jak Pani Margaretka, ta moda jest niesmaczna, absurdalna i szkodliwa. Często akcję „zamiast” uskuteczniają pary, którym nie żal np. na bryczkę albo samochód z epoki, na wynajęcie szczudlarzy sypiących płatki róż, czy wypuszczających białe gołębie.

    Ps. Ogólnie rzecz ujmując ksiądz nie potrzebuje ofiary, żeby się pomodlić, tylko potrzebuje ofiary na zaspokojenie potrzeb swoich oraz wspólnoty swoich wiernych i kościoła, w tym niemałe sumy na kwiaty właśnie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s