Wymuszone prezenty na ślub

Ten problem zgłosiła Pani Anna: Panie Doktorze, jak sv odnosi się do sytuacji, w której państwo młodzi precyzują, co chcieliby dostać w prezencie ślubnym („nie kwiaty, tylko książki – filmy – wino – wypełnione kupony totolotka – karma dla psów ze schroniska – przybory szkolne dla dzieci z domów dziecka”… itp.)? Mnie wydaje się, że prezent tak ściśle określony staje się czymś w rodzaju biletu wstępu i tym samym pojawia się podtekst „będziesz mile widzianym gościem, ale pod pewnym warunkiem”. Z drugiej strony, w krajach anglosaskich listy oczekiwanych/sugerowanych prezentów są oczywistością, która nikogo nie dziwi. Stąd moja wątpliwość.

Omówione są powyżej dwie odmienne sytuacje. Co innego jest wyłożenie w jakimś sklepie obszernej listy przedmiotów, które można kupić na prezent, a co innego wskazanie konkretnego prezentu.
W tym pierwszym wypadku wszyscy mają gwarancję, że prezent będzie trafiony i mają do wyboru szeroką gamę.

W tym drugim przypadku faktycznie przypomina to opłatę „za wstęp’. To jest tylko odwołanie się do tradycji wręczania prezentów ślubnych i wykorzystania jej jako narzędzia do osiągnięcia, w sposób bardzo pragmatyczny, pewnego zysku.

Takie działanie przekreśla tradycje i jest bez klasy.

Najbardziej właściwe rozwiązanie to pozostawienie kwestii wyboru prezentów gościom (milczenie w tej sprawie).

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ślub i wesele i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Wymuszone prezenty na ślub

  1. Damian Baron pisze:

    Szanowny Panie Doktorze,
    nie wiem, jak powinienem zwracać się do nauczyciela w liceum, który jest doktorem nauk historycznych i wicedyrektorem szkoły. Czy powinienem mówić „Panie Dyrektorze”, „Panie Profesorze” (tak jak zwyczajowo zwraca się do nauczycieli szkół średnich) czy „Panie Doktorze”, a może częściej używać prostej formy („proszę Pana”)?
    Z wyrazami szacunku
    Damian Baron

  2. Maria Pina pisze:

    Jeżeli państwo młodzi w zaproszeniu zachęcają (delikatnie, bez przymusu) do wsparcia jakiejś akcji charytatywnej, domu dziecka, itp., to gdzie tu jest „narzędzie do osiągnięcia, w sposób bardzo pragmatyczny, pewnego zysku”?
    Co innego dyktowanie gościom czy przy składaniu życzeń mają wręczać kwiaty, wino, książki czy coś jeszcze innego.

  3. Małgorzata pisze:

    Jako osoba, która by takie informacje na zaproszeniu otrzymała, mogę jedynie się podzielić swoimi odczuciami na ten temat. Jako gość mam prawo sama wybrać sposób, w jaki obdaruje państwa młodych, jest to mój gest i koncepcja, i narzucanie mi nawet w najdelikatniejszy sposób, co mam zrobić uważam za niestosowne. Poza tym może być też sprzeczne z przekonaniami gościa. Być może też ta osoba już wspiera różne akcje charytatywne, a tu chciałaby po prostu obdarować nowożeńców na swój własny tradycyjny sposób. Lepszym rozwiązaniem wydaje mi się, by młodzi sami, jeśli chcą udzielać się charytatywnie, przekazali część swoich prezentów/pieniędzy od gości na te cele.

    Osobiście otrzymałam takie zaproszenie, gdzie padła np. prośba, aby zamiast kwiatów, podarować karmę dla psów. Jakoś wzbudza to mój niesmak, i za każdym razem, gdy słyszę takie propozycje, wydaje mi się niestosowne.

  4. PPaweł pisze:

    Rozumiem że niesmak może wzbudzić zalecenie, aby zamiast kwiatów złożyć darowiznę na rzecz Ruchu Palikota czy też fundacji państwa Elbanowskich. Ale prośba o wsparcie dobroczynności takiej, jak schronisko dla zwierząt w żaden sposób nie może być przecież niestosowna. Prawdę mówiąc, niesmak wzbudza raczej czyjś opór przed zakupem żywności dla schroniskowych zwierząt lub darowizną na rzecz, przykładowo, domu samotnej matki.

  5. Małgorzata pisze:

    Niesmak wzbudza nie instytucja, lecz fakt sugerowania, w jaki sposób mamy obdarować nowożeńców. Prezent to gest, który wykazuje gość, i tylko gdy sam zapyta o sugestie, można mu to zaproponować. Nie mam nic przeciwko charytatywnym wspieraniu, ale przecież gdy młodzi chcą tego dokonać, nie muszą wcale tego robić za pośrednictwem gości. Mogą sami z pieniędzy otrzymanych w prezencie od gości realizować swoje marzenia filantropijne. Po co sprawiać kłopot gościom, nie mówiąc już o tym, jak to komicznie wygląda, gdy ludzie na galowo ubrani przed kościołkiem taszczą ze sobą jakieś żwirki i karmy. 😉

    Podobnie uważam sprawa tyczy się dawania prezentów na inne okoliczności. Nie leży w dobrym obyczaju sugerować, jak mamy zostać obdarowani, chyba, że osoba zaproszona sama o to spyta, można coś zasugerować. Osobiście na zaproszeniach ślubnych nie wspominałam nic o prezentach, bo wydaje mi się to małostkowe, i zaproszenie nie powinno służyć przekazywaniu tak przyziemnych i mało istotnych informacji. Zaproszenie to zaproszenie. Mam też nieodparte wrażenie, że osoby, które wymagają tego typu prezentów, robią to trochę „na pokaz”. Kto chce wspierać, nie musi robić ze ślubu gali charytatywnej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s