Prezenty dla komisji egzaminacyjnej

Ten problem zgłosił Pan DK: Naszła mnie pewna wątpliwość związana z wręczaniem prezentów komisji egzaminacyjnej (np. po egzaminie dyplomowym). Wydaje mi się, że takich prezentów nie powinno się wręczać z racji tego, że mogłoby to zostać odebrane jako jakaś próba przekupstwa, podlizania się. Jeden z szanowanych profesorów na mojej byłej uczelni napisał na swojej stronie, że nie wolno przynosić komisji, żadnych kwiatów czy ciastek. Z tego co się orientuje jest to dość powszechna praktyka. Czy istnieją jakieś zasady sv, które wyjaśniają opisaną sytuację?

Wyrażanie wdzięczności przez kwiaty i prezenty jest, mona powiedzieć, nakazem savoir vivre. Wdzięczność wyrażamy za coś, co miało już miejsce. Nie może tu być zatem mowy o przekupstwie, łapówce itp. Byłem promotorem wielu prac magisterskich zdarzało się, że studenci przychodzili do mnie do domu po 2-3 latach i przynosili mi jakiś prezent stwierdzając, ze wcześniej jakoś o tym nie pomyśleli, a teraz chcieli wyrazić wdzięczność.
Czasy się zmieniają. Są coraz bardziej „brudne”. Coraz więcej różnych „brudnych” myśli i podejrzeń. Stąd być może niektóre osoby reagują histerycznie, gdy pojawia się prezent, a nawet jeśli to jest już „po”. Prezentem mamy sprawiać radość. Jeśli stwierdzimy, że wywołuje on przerażenie, złość, wstręt lub choćby stres powstrzymajmy się od niego w danym momencie. Możemy, jeśli serce nam tak podpowiada, dać go za miesiąc czy nawet rok.

Możemy też zamiast prezentu napisać ciepły, pełen wdzięczności list. To tez, na pewno, będzie prezent i zarazem dowód dla tego kogoś (i jego otoczenia), że jego praca przynosi owoce i została doceniona.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Prezenty. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Prezenty dla komisji egzaminacyjnej

  1. Wojtek pisze:

    Czasy mamy takie, że np w tym roku, na dużym publicznym uniwersytecie, przed egzaminem licencjackim czy magisterskim organizatorzy (z ramienia komisji) ŻĄDAJĄ składki, zakupu ciastek, bufetu i tego typu dyrdymałów, potem na egzaminie panie i panowie doktorzy i profesorowie siedzą przy suto zastawionym stole a magistrant nie ma gdzie pracy położyć (mówię bez przesady, czworo moich przyjaciół było na takim egzaminie), pytania zadają z pełnymi ustami…
    Wiem, że ta sytuacja nie ma nic wspólnego z SV, mimo że ma miejsce na wydziale nauk społecznych, gdzie się kształci (przynajmniej w teorii) przyszłych dyplomatów.
    Studenci i ich otoczenie zgorszone takimi praktykami reaguje alergicznie na każdy zakup dla komisji…

    Oczywiście zdarzają się też sytuacje wręcz przeciwne, ale one budzą mniejsze emocje, więc i o nich ciszej…

  2. Aluś pisze:

    Można też dać kwiaty już po obronie. U nas na wydziale jest zasadą, że wchodzi się do pokoju trzy razy. Najpierw na egzamin, potem by usłyszeć wynik, a gdy usłyszy się już wynik, to wychodzi przed pokój i wraca z kwiatami.

  3. DK pisze:

    Ja mam wątpliwości co do zwyczaju wręczania kwiatów. Nie oszukujmy się większość ludzi nie wie co z tym zrobić, a po drugie komisja może to traktować jako swego rodzaju łapówkę. „Trudniej” będzie oblać dyplomanta jeśli się wie, że przyszedł z kwiatami. Mi by było głupio w takiej sytuacji. U nas, było wyraźnie zaznaczone, że żadne prezenty nie są mile widziane.

  4. Mój promotor jeszcze przed obroną zapowiedział, że nie życzy sobie żadnych prezentów ani nawet poczęstunków. Niby to podziękowanie za coś, co już było, ale prezent kupujemy jeszcze przed samą obroną, a komisja może się już go spodziewać, jeśli jest taka tradycja.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s