Jak dzieci mają tytułować dorosłych?

O tym mówi Pani Maria: W jaki sposób, według zasad sv, powinno się zwracać dziecko do małżonka swojego rodzica (tego, który nie jest jego rodzicem). Spotkałam się z nazywaniem takiej osoby ciocią/wujkiem, panią/panem lub mówieniem po imieniu, ale te formy wydają mi się niestosowne. Kiedyś mówiło się macocha lub ojczym, ale teraz to się źle kojarzy. Dziwne dla mnie jest również nazywanie ciocią/ wujkiem znajomych rodziców.

Wszystkie osoby z poza rodziny dziecko powinno „pan „pani”. Do przyjaciół rodziny może mówić „wujku”, „ciociu”. To stary polski obyczaj wynikający też stąd, że małemu dziecku trudno jest pewne rzeczy wytłumaczyć, a warto by przyjaciele rodziny cieszyły się zaufaniem dziecka (tytuły „ciociu”, „wujku” temu sprzyjają).

Jak dziecko ma się zwracać do ojczyma czy macochy?

To trudny problem, ze względu na obcych. Chyba jednak najlepiej „wujku”, „ciociu”.

A może ktoś z Czytelników ma lepsze rozwiązanie.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dzieci, Tytułowanie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Jak dzieci mają tytułować dorosłych?

  1. Aleksandra P. pisze:

    Przypomniał mi się sympatyczny serial „Rodzina zastępcza” i tam przygarnięte dzieci zwracały się do swoich zastępczych rodziców właśnie per „ciociu” i „wujku”.

  2. Azalia pisze:

    Po imieniu. Jak słyszę o cioci albo wujku w tym kontekście dostaję odruchu wymiotnego. Zwłaszcza jak mówimy o małżonku, a nie konkubencie mamy lub taty. Ciocia i wujek to taka konkubina/konkubent.

  3. Azalia pisze:

    Tylko po imieniu. Jak słyszę o cioci i wujku w tym kontekście dostaję odruchu wymiotnego. Zwłaszcza jeśli mowa o współmałżonku, a nie konkubencie mamy czy taty. Tacy wujkowie i takie ciocie kojarzą mi się z konkubentami najczęściej w krótkotrwałym związku z mamą/tatą. Brzmi to okropnie. Zatem tylko po imieniu.

  4. Marcin pisze:

    Jako mały chłopiec do przyjaciół rodziny mówiłem per wujku/ciociu – kiedy byłem już starszy miałem pewien problem (i mam go w sumie nadal) będąc nastolatkiem przestałem mówić wujku/ciociu ale nie przeszedłem też na pan/pani i do dziś (mam prawie 30 lat) staram się tak prowadzić rozmowę abym nie musiał użyć słowa pan/pani – powiedzmy staram się najgrzeczniej jak to możliwe używać formy bezosobowej (tak to się chyba nazywa) – do tytułu wujku/ciociu już nie wrócę, ale też w mojej opinii byłoby dziwne gdybym zaczął nagle używać zwrotu pan/pani – osoby te mówią mi po imieniu ponieważ znają mnie od dziecka (nie mam nic przeciwko temu).

  5. Azelia pisze:

    Po imieniu i tylko po imieniu. Pan/pani jest kuriozalne, a gdy słyszę w tym kontekście o cioci i wujku mam odruch wymiotny. Ciocia i wujek to jednak kto inny, a w kontekście współmałżonka rodzica brzmi niestosownie. Kojarzy się z konkubentem i to co chwila innym.

  6. B. pisze:

    Uważam, że mówienie po imieniu zawsze będzie nieodpowiednie – może prowadzić do zaburzenia oczywistego porządku i niepotrzebnego spoufalania się.

    Proponowałbym:
    1. Jeśli drugie małżeństwo jest wynikiem owdowienia, a dziecię jest młodsze – mówienie per tato (znam taki przykład osobiście i sprawdza się świetnie).

    2. Jeśli drugie małżeństwo jest wynikiem owdowienia, a dziecię jest starsze, wręcz dorosłe – per pan.

    3. Jeśli drugie małżeństwo jest wynikiem rozwodu, a dziecię jest młodsze – mówienie per wujek.

    4. Jeśli drugie małżeństwo jest wynikiem rozwodu, a dziecię jest starsze – per pan.

    Powyższe, to moje własne (poza sytuacją nr 1) odczucia. Nie muszę mieć racji i jestem otwarty na krytykę.

    Z poważaniem,
    B.

  7. sylwester pisze:

    W zasadzie można by zaproponować, by zwracać się tak samo jak do teściów.

  8. Maria Pina pisze:

    Z mojego doświadczenia wynika, że dzieci zazwyczaj zwracają się do małżonków swoich rodziców po imieniu. Z resztą w taki sposób się ich dzieciom najczęściej przedstawiam. Małe dzieci, które w pełni akceptują nowych partnerów rodziców, po pewnym czasie mogą nawet same zacząć używać zwrotu „mama”/”tata” w stosunku do współmałżonka rodzica. Jest to raczej przyjmowane bardzo pozytywnie, bo buduje jedność rodziny i później osoby postronne nie mają nawet pojęcia, czy współmałżonek to biologiczny rodzic dziecka, czy nie.
    Warto też zwrócić uwagę, że bardzo małe dzieci (w wieku przedszkolnym, a czasem nawet „wczesnopodstawówkowym”) nie wiedzą jak mają na imię ich rodzice. A zatem „mama” czy „tata”, to dla nich rodzaj imienia, forma bardzo prywatna, a nie tytuł.
    Nowy związek rodzica, to zawsze bardzo delikatna sytuacja, szczególnie kiedy dziecko jest już nieco starsze. Wydaje mi się zatem, że przy ustalaniu kwestii zwracania się do nowego partnera rodzica priorytetem powinno być dążenie do zbudowania bliskości i jedności w rodzinie, a nie formalne ustalanie tytułów. Ostatecznie nowy współmałżonek ma być członkiem rodziny, a nie jakąś „panią” czy „ciocią”, która od czasu do czasu przychodzi z wizytą.
    „Wujek” czy „ciocia” w kontekście partnera rodzica w moim odczuciu nie brzmi dobrze…
    Podsumowując, wydaje mi się, że kiedy jest już za późno by dziecko mogło zacząć uznawać nowego współmałżonka za nowego rodzica (tj. mówić „mamo”/”tato”), najbardziej naturalne jest zwracanie się po imieniu.

  9. Arleta pisze:

    Mogę jedynie podać z własnego przykładu, że jest to tylko i wyłącznie sprawa umowna, kompromis który nie rodzi buntu z którejkolwiek ze stron (osoby dorosłej i dziecka). Mój syn mając jakieś 6 lat poznał nową żonę swojego taty, i oni ustalili aby mówił jej „ciociu”. Tak jest do dziś. Mojego partnera poznał kiedy miał 8 lat i od początku ustaliliśmy, żeby mówił mu po imieniu – tak jest też do dziś i nie budzi to sprzeciwu ani u partnera ani u syna, który jest już nastolatkiem. Osobiście mogę przyznać, że jednak mnie samej też dziwnie się słucha, że: „tata z ciocią”, czy „mama z wujkiem”, jednak najlepiej jest gdy dziecko do macochy czy ojczyma zwraca się po imieniu. Zwroty „macocho” czy „ojczymie” są zwrotami funkcjonującymi tylko gdy chcemy przedstawić jakie koligacje rodzinne łączą dziecko z tym dorosłym, jednak nikt ich nie stosuje aby tak właśnie przywołać partnerkę/partnera mamy/taty. Nie uważam, aby mówienie na pan/pani było stosowne, zwłaszcza gdy mieszka się pod jednym dachem, to niekomfortowe i bardzo chłodne rodzące dystans. Mniejsze dziecko nie utrzyma tej formy i zacznie mówić na „ty”, będzie się ciągle zapominać, starsze dziecko (np. już dorosłe) może czuć się niesprawiedliwie, i wówczas uważam, że miałoby prawo żądać aby owy ojczym czy macocha również utrzymali formę pan/pani, aby nie było asymetrii w relacjach. Uważam jednak, że to wszystko odnosi się tylko do relacji dziecko(dorosłe lub nie) – macocha/ojczym, nie przenosi się absolutnie na pozostałe dzieci, czyli jeśli jestem ciocią dla Wojtusia, synka mojej siostry, to mój partner jest dla niego wujkiem a nie Adamem jak dla mojego syna, ta relacja jest zastrzeżona (pasierb-ojczym) i nikt z otoczenia nie powinien tego narzucać sam jeśli nie wyrazi na to zgody sam zainteresowany. Niestety już takie przypadki bywały, „no przecież skoro twój Pawełek mówi do twojego Adama po imieniu to dlaczego nasz Wojtuś nie może?”. No nie może tak samo, jak mój Pawełek nie może do taty Wojtusia mówić „tato” bo to jest zastrzeżone dla Wojtusia, i dlatego mój Pawełek musi go nazywać wujkiem, Szkoda, że dużo ludzi nie potrafi tego rozgraniczyć. Przecież mój partner nie chce być już dla wszystkich dzieci ‚Adamem” tylko dlatego, że taki układ w zwracaniu się ma z moim synem, dla innych dzieci chce być wujkiem, tak ja jestem ciocią.

  10. Arleta pisze:

    Co do zwracania się do znajomych rodziców per ciocia/wujek, również jest to kwestią umowną. Osobiście wydaje mi się że małe dzieci i młodzież gdy poznajemy nowych znajomych ale zaprzyjaźniamy się z nimi, mogą śmiało ciociować, jeśli są to dalsi znajomi to powinni mówić pan/pani. Jednak jeśli dzieci są jus dorosłe, tak mają już ze 21 lat i więcej, i wtedy pojawiają się w naszym życiu nowi znajomi to jeśli nasi znajomi chcą do nich mówić na ty, również sami powinni to zaproponować naszym dzieciom, jeśli nie to niech obowiązuje obustronne pan/pani, jeśli forms ciocia/wujek jest od początku to nie widzę w tym nic złego aby obowiązywała już zawsze, czasem taka ciocia i wujek są bliżsi niż ciocia siostra mamy. Trzeba też wziąć pod uwagę różnicę wieku. Bywa, że rodzice zyskują nowych znajomych nieco młodszych, którzy od ich dzieci są starsi raptem o jakieś 7 – 13 lat, o ile dzieci są jeszcze młodzieżą szkolną to mogą zwracać się per pan/pani, o ile dorosną lub już są dorosłe to byłoby to groteskowe, gdy np 26 letnia córka zwracała się do 34 letniej koleżanki swojej mamy per pani podczas gdy ona do niej per ty. To działa również w drugą stronę, jeśli mam np 35 lat, mam sąsiadkę lub koleżankę w pracy w wieku 22 lat z którą przeszłam na ty, ona ma mamę w wieku 40 – 43 lat to również nie wyobrażam sobie asymetrii w relacjach z jej matką, albo obie jesteśmy na ty albo na pani, nie ma znaczenia, że to mama sąsiadki czy koleżanki z pracy.

  11. A. pisze:

    To powinna być decyzja dziecka, nieponaglana przez dorosłych. Po kilku latach mówienia po imieniu poprosiłam mojego ojczyma, żebym mogła mówić do niego tato. Mój brat się na to nie zdecydował. Każde z nas jest zadowolone ze swojej decyzji i to nigdy nie powodowało konfliktów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s