Wypowiedź Pana Alusia, pod którą się podpisuję

Pan Aluś napisał:

Zaczyna się nagonka na kawoszy. Kawa nagle zaczyna być winna plagom egipskim. Mówię tu jako kawosz z wyboru i przekonania stanowcze: No pasaran!

Gdyby mi ktoś zaoferował kawę rozpuszczalną to byłaby to moja ostatnia wizyta w tym domu. Równie dobrze można zaoferować herbatę rozpuszczalną (łatwiej przecież wsypać granulki, niż pozbierać fusy) a najlepiej podać w kubeczku plastikowym, bo nie trzeba zmywać.

Jestem oburzony.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kawa. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Wypowiedź Pana Alusia, pod którą się podpisuję

  1. Anastazja pisze:

    Panie Doktorze,
    Jestem zszokowana treścią tej wypowiedzi, a jeszcze bardziej tym, że podpisał się Pan pod nią. Pani Renata napisała, że nikt w jej domu nie pije kawy, co należy zrozumieć. Żaden z Czytelników bloga, jak sądzę, nie zna sytuacji rodziny Pani Renaty, być może istnieją np. silne przeciwwskazania zdrowotne, a nawet, jeśli przez Panią Renatę przemawia jedynie ostrożność lub smak, nie należy jej krytykować za osobisty gust i za to, co pije, a czego nie, we własnym domu, a nie podczas oficjalnego spotkania. Pytanie Pani Renaty wskazywało jednak na dobre i szczere intencje, by właściwie przyjąć swoich gości. Skoro nikt z domowników nie pije kawy, Pani Renata nie musiała wiedzieć, że kawa z ekspresu smakuje inaczej, a jednak trafiła na bloga, starała się dopytać. Ton jej wypowiedzi był bardzo uprzejmy. Przeczytałam wypowiedź Pani Renaty wnikliwie, kilkanaście razy i nie doszukałam się nawet najbardziej ukrytej między wierszami niechęci czy jakiejkolwiek negatywnej oceny w stosunku do osób pijących kawę.
    Chciałabym też zauważyć, że Pani Renata pisała o gościach, ale nie o przyjęciu, a więc prawdopodobnie o rodzinie i przyjaciołach rodziny, osobach z którymi łączy ją pewna zażyłość, wpadającymi z przyjacielską wizytą. W takiej sytuacji zrozumiałym i akceptowalnym byłby moim zdaniem nawet całkowity brak kawy w domu i poczęstowanie gości jedynie herbatą, sokiem, alkoholem, jednak Pani Renata mimo to postarała się przewidzieć upodobania swoich gości i trzyma w domu słoik napoju, którego sama nie pije „na wszelki wypadek”. Nie jest to może najlepsze wyjście, ale takie, jakie Pani Renata potrafiła zastosować (sama napisała, że nikt w jej domu nie potrafi parzyć kawy).
    Z kolei wypowiedź Pana Alusia jest wręcz nieprzyjemna, gdy się ją czyta. Pan Aluś zarzuca komuś „nagonkę na kawoszy”, cokolwiek miałoby to znaczyć i do kogokolwiek miałby być skierowany ten zarzut (wszak Pani Renata nie napisała ani pół złego słowa o kawoszach, a wręcz starała się jak umiała by czuli się dobrze w jej domu). „Stanowcze: no pasaran!” – to naprawdę można napisać w uprzejmiejszy sposób. Aż smutno mi się zrobiło, gdy to czytałam, choć w żaden sposób nie dotyczyło to mnie.
    Wreszcie, Pan Aluś twierdzi, że już nigdy nie odwiedziłby osoby, która podała mu kawę rozpuszczalną (podkreślam – nie w ramach złośliwości, a własnej niewiedzy i nieznajomości tematu). Bardzo to smutne, jak gdyby Pan Aluś odwiedzał swoich znajomych, by napić się kawy, a nie, aby spędzić z nimi czas. Ja również jestem ogromną fanką kawy. W mojej rodzinie jest samotna matka małego dziecka, która również nie pije kawy z pewnych przyczyn zdrowotnych (jest to ważne zwłaszcza teraz, gdy karmi ona dziecko, naraziłaby również jego zdrowie, pijąc kawę, wyobrażają sobie Państwo matkę, która naraża zdrowie swojego dziecka dla szlachetnego smaku kawy?) i ma w domu właśnie słoiczek kawy rozpuszczalnej, dla gości. Jej sytuacja jest trudna, to osoba o wielkim sercu, ale wiecznie zabiegana, przemęczona (musi sama utrzymać dom i opiekować się dzieckiem, niechętnie przyjmuje jakąkolwiek pomoc), więc nie wyobrażam sobie jej biorącej nadgodziny, by kupić ekspres do kawy czy też uczącej się parzyć kawę po turecku. Kiedy proponuje mi kawę rozpuszczalną, grzecznie odmawiam, wymawiając się np. zbyt wysokim ciśnieniem, by danego dnia pić kawę i proszę o herbatę lub sok. Nie wyobrażam sobie zerwać kontaktu z tak wspaniałą i ciepłą osobą, która mimo trudnej sytuacji (również finansowej) właśnie ze względu na m. in. mój komfort trzyma w domu słoiczek kawy, której sama nie pije, bo w jej trudnym życiu nie znalazła nigdy czasu by poczytać i nauczyć się o bardziej szlachetnych odmianach kawy.
    Oczywiście, że chcielibyśmy mieć piękne i szlachetne życie, ale czasem się tak potoczy, że nie jest to możliwe – tragedia w rodzinie, nagła śmierć męża, ubóstwo, to się zdarza. Zaprzestanie odwiedzin, tylko dlatego, że nie jesteśmy zadowoleni ze „standardu” poczęstunku jest moim zdaniem nieporównywalnie bardziej oburzające niż czyjaś nieznajomość tematu kawy. To jakby traktować dom swojej rodziny lub przyjaciół jak restaurację czy kawiarnię, w której liczy się jakość obsługi i dań, a nie obecni tam ludzie.
    Wreszcie, jeśli kogoś stać na ekspres i właściwie parzoną kawę, ale nigdy nie spotkał się z informacją, że tak właśnie powinno się robić – czyż cnotą savoir-vivre nie jest wyrozumiałość i pobłażliwość? Czy należy tak surowo oceniać tego człowieka? Panie Doktorze, proszę o reakcję.

  2. MarzenaDe pisze:

    Zgadzam się z wypowiedzią pani Anastazji. Z każdym zdaniem. Rozumiem, że savoir-vivre to najwyższa jakość, ale savoir-vivre to także szlachetność (wyrozumiałość). Czasem wydaje mi się, że za dużo osób skupia się tylko na tym pierwszym, zapominając o tym drugim.

  3. Aluś pisze:

    Pani Anastazji – zawsze można się wymówić jakąś szlachetną blagą, typu niestety skończyła się, a w sklepie nie było dobrej. Tu nie chodzi o brak kawy, a o oferowanie kawy rozpuszczalnej. To mniej więcej tak jakby na prośbę o wodę nalać komuś jej z kranu.

  4. Aluś pisze:

    Zapomniałem dodać, że nie chodzi wcale o kawę z ekspresu. Ja zresztą tej z ekspresu nawet nie lubię. Można przyrządzić ją przecież po turecku, a do tego wystarczy rondel i dobre chęci. Ale zawsze można się wymówić, że nie ma się czasu, bo tak łatwiej i wygodniej. Ale w sumie bez krawata też jest łatwiej i wygodniej. A chodzenie w dresie to już szczyt wygody i niesamowite ułatwienie.

  5. Wojtek pisze:

    „Gdyby mi ktoś zaoferował kawę rozpuszczalną to byłaby to moja ostatnia wizyta w tym domu.”
    Wydaje mi się, że trudno wyobrazić sobie zdanie będące lepszą kwintesencją małostkowości!
    Pan Aluś naprawdę odwiedza przyjaciół, znajomych i rodzinę TYLKO po to by napić się dobrej kawy i jej brak traktuje aż tak poważnie?
    Czy np. rozmowa z gospodarzem nie jest w świetle savoir-vivre stokroć ważniejsza od faktu jaką kawę podaje.
    Również nie pijam kawy rozpuszczalnej, ale raczej postąpiłbym jak Pan Doktor we wpisie
    https://krajski.wordpress.com/2011/12/19/jaki-jest-podstawowy-warunek-ktory-trzeba-spelnic-aby-kawa-byla-dobra/
    I również dziwię się, że Pan Doktor się pod tą wypowiedzią podpisuje.
    Proponowanie kawy rozpuszczalnej nie jest może wzorcowym zachowaniem ale zapowiadanie „ostatniej wizyty w tym domu” bardziej pasuje do jakiejś obrazy honorowej niż gafy gospodarza…

  6. sylwester pisze:

    Przyłączając się do Anastazji też jestem zdumiony, że autor bloga podpisał się pod tak agresywną wypowiedzią. Poziom histerii w kraju osiąga niewyobrażalny wcześniej poziom, i ten blog, niestety, też zaczyna wpisywać się w ten trend.

  7. Aluś pisze:

    Pan Wojtek czytając mój komentarz wyciąga wnioski, które nie wynikają z wypowiedzi. Dla mnie zachowaniem nagannym nie jest *brak* kawy. Naganne jest zaproponowanie kawy rozpuszczalnej. To tak jakby zaproponować wodę z kranu.

  8. ArekS pisze:

    Do słusznych uwag Pani Anastazji i Pana Wojtka pragnę dodać, że użycie wyrażenia „no pasaran” przywodzi mi na myśl hiszpańskich komunistów, co jeszcze potęguje negatywny wydźwięk wypowiedzi.

  9. Pięknowłosy pisze:

    Zgadzam się z Panią Anastazją i Panem Wojtkiem. To nie pierwszy tego typu wpis Pana Alusia, zdarzyło mu się również dyskryminować osoby podróżujące komunikacją miejską.
    Uważam, że znacznie większym uchybieniem z punktu widzenia dobrego wychowania jest choćby pisanie o kawie „plujka”, co jest może i potocznym sformułowaniem, acz tak obrzydliwym, że cywilizowany człowiek nie powinien go w ogóle odnosić do produktów spożywczych, by nie obrzydzić innym smaku. Czy plucie przy stole przystoi człowiekowi savoir-vivre?
    Są też osoby, którym bardziej służy kawa rozpuszczalna, nie szkodzi aż tak ich trawieniu i nie pobudza tak mocno jak klasyczna sypana. Czy to powód do skreślania człowieka?

  10. Lucyna pisze:

    Wcale mnie to nie oburza. Można się spotykać w kawiarni. Niektórzy podobnie by zareagowali na nakaz zdejmowania butów.

    Panie Doktorze, czy nie uważa Pan, że dobrze byłoby stworzyć jakiś zwięzły przewodnik po towarzystkich „zbrodniach”? (np. właśnie podawanie kawy rozpuszczalnej, podawanie liptona albo (o zgrozo) sagi itp.)

  11. Wanderer pisze:

    Gdyby ktoś zrezygnował z odwiedzania mnie tylko dlatego, że poczęstowałem go takim, a nie innym rodzajem kawy, to wręcz cieszyłbym się, że taka próżna osoba sama uwalnia mnie od swego towarzystwa.

  12. Pani Lucynie: To dobry pomysł.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s