Co to znaczy, że o gustach się nie dyskutuje?

Ten problem pojawił się w komentarzu Pani podpisującej się jako Taka Sobie Zuzia: 1. czym chata bogata, tym ugości – są domy w których napój kawowy z saszetki 3w1 to najwyższa jakość na jaką mogą sobie pozwolić gospodarze
2. o gustach się nie dyskutuje – znam osobiście dość wysoko postawione w hierarchii społecznej osoby, dla których kawa z ekspresu to nic innego jak zamiennik kawy z automatu
3. darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda – spotykamy się z ludźmi w ich domach, a nie w marketach, gdzie możemy sobie wybrać ‚ja chcę’, ‚ja lubię’, ‚ja potrzebuję’, ‚ja mam oczekiwania’…
Tłumaczy nam tu Pan Doktor, że w gościach trzeba zachować się z klasą: jeść lub rozgrzebać jedzenie, pić lub zamoczyć usta; że w gości nie chodzi się głodnym i spragnionym… Tymczasem, przy temacie kawy dowiaduję się, że potem można to jedzenie i picie komentować, nazywając gospodarzy dziwadłami i prostakami, tylko dlatego, że mają inny gust niż my. Bardzo mi się to nie podoba!
Przy okazji chciałabym zwrócić uwagę, że ziarna kawy o najwyższej jakości i cenie na świecie pozyskuje się z odchodów pewnych niedźwiadków. Bezcenne jest obserwowanie mimiki i reakcji kawoszy: po pierwsze, gdy upijają pierwszy łyk – nieodparta chęć wyplucia zawartości ust, a to przecież nie uchodzi; po drugie, gdy dowiadują się ceny /kilka lat temu to było około 8tys$ za kg ziarna/ – nagle zaczyna smakować, bo to przecież smakosze; po trzecie, gdy dowiadują się, jak się ją pozyskuje – informację puszczają mimo uszu. O gustach się nie dyskutuje, choć oczywiście można je kształtować, jak widać na przykładzie najdroższej kawy na świecie.

Zacznijmy od tego, że będąc w gościnie u kogoś niczego oczywiście nie krytykujemy. Nie krytykujemy tez tego w rozmowach z innymi ludźmi, ale możemy wyrobić sobie zdanie i podzielić się ni m np. z zona. Poza tym możemy przecież mówić i pisać o tych, którzy źle traktują gości, lekceważą ich, nie szanują, nie biorą pod uwagę ich gustów i preferencji.
Z wypowiedzi Pani „Takiej Sobie Zuzi’ wyciągnąłbym wniosek, że próbuje ona jakoś podważyć porządek obiektywny stosując kategorię gustu jako jedyna kategorię.

Tak przecież nie jest. Są rzeczy, w danej kategorii, wysokiej jakości, średniej jakości, niskiej jakości i namiastki. Wołowina to może być mięso pochodzące od byczka jednorocznego, od starej krowy, od byka karmionego sztuczną paszą trzymanego w zamkniętym pomieszczeniu, faszerowanego sterydami i antybiotykami i od byka, który biega po łące i skubie trawkę. Wołowiną nazwie ktoś hamburgera wołowego, który ma w sobie odrobinę ścinków wołowych, soję, mięso „oddzielone mechanicznie” z kurczaka.

Nasz gust wyznaczony jest przez to co lubimy, co nam się podoba, co preferujemy. I o tym się nie dyskutuje – nie stwierdza się – tego nie wolno ci Lubic. Ktoś cos po prostu lubi i już. Możemy jednak podyskutować o jakości tego, co ktoś lubi i wyciągnąć z tego (choćby dla siebie) pewne wnioski.

Gust może być zły, prostacki, prymitywny, małomiasteczkowy czy ukształtowany przez reklamę lub środowisko stanowiące przez margines społeczny lub ofiary globalizmu.
Mówi się też o „braku gustu”.
Gust może być dobry, wyrafinowany itp.

Mogę kogoś zapytać: „Czy lubisz powieści Conrada?”. On mi odpowie: „Nie są w moim guście”. Z tego nie wynika, że nie ma gustu czy ma zły gust.
Gdy zadam następne pytanie: „A co jest w twoim guście?” i usłyszę: „Uwielbiam powieści Faulknera” wiem, ze ta osoba ma dobry gust.

Gdy zadam następne pytanie: „A co jest w twoim guście?” i usłyszę: „Łubie tylko te romance, które można kupić w kioskach” mogę podejrzewać, że ta osoba nie ma dobrego gustu. Ale może jest w perspektywie literatury ekscentryczna? Zadaję zatem kolejne pytanie: „A co jest jeszcze w twoim guście?” i słyszę: hamburgery, hot dogi, coca cola, wina, ale tylko bardzo słodkie – najlepsze są te tanie, kawę rozpuszczalną, herbatę ekspresową „Saga”, disco polo, serial „Kiepskich”, bazarowe klimaty itd., ostre kolory, ostre potrawy itp., itd.
Wtedy jestem już pewny, że ta osoba ma zły i prymitywny gust. Mogę ją lubić jako człowieka. To może być dobra i serdeczna oraz uczynna osoba. Będą z nią się zadawał, ale jej gusta mnie rażą i bolą.

Wolałabym jakiegoś innego dobrego, serdecznego i uczynnego człowieka, który jednak nie jest prostacki, ma dobry i wyrafinowany gust i nadajemy na tych samych falach w każdej perspektywie.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kultura osobista i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Co to znaczy, że o gustach się nie dyskutuje?

  1. Wanderer pisze:

    Ostre potrawy stoją w sprzeczności z dobrym gustem? Czy powinienem unikać takich potraw, aby nie narazić się na posądzenie o posiadanie złego gustu?

  2. taka_sobie_zuzia pisze:

    Dziękuję bardzo Panu Doktorowi za tę wypowiedź.
    Nie, nie kwestionuję i nie podważam zasad oczywistych.
    Nie umiem powiedzieć dlaczego skupił się Pan wyłącznie na gustach jako jedynym kryterium. Poruszyłam także kwestie przyzwyczajeń /przyzwyczajenie drugą naturą człowieka/, zwyczajów praktykowanych w danym domu, rodzinie, środowisku /co kraj to obyczaj/, statusu materialnego /to co w jednym domu jest nie do przyjęcia, w drugim stanowi najwyższą dostępną jakość/, a także zachowanie się w gościnie /’ja oczekuję’ a ‚dostosowuję się do sytuacji’/.
    Na świecie istnieją różni ludzie, o różnych wartościach i priorytetach, różnych możliwościach. Najważniejsze, by równać w górę. Zgadzam się z Panem, że byłoby pięknie mieć wokół siebie ludzi, z którymi „nadajemy na tych samych falach”. Niestety, w życiu codziennym, zawodowym, towarzyskim tak się nie da. Nigdy jednakże nie pozwoliłabym sobie nikogo w moich znajomych gospodarzy nazwać prostakiem czy dziwadłem, tak samo jak wypraszam sobie nazywanie mnie zmanierowaną. To działa w obie strony. Czasem goszczę u osób, u których już za progiem mam poczucie, że ‚nie pasuję do wnętrza’, a jednak rewizyta też przebiega w sympatycznej atmosferze. Nie wyobrażam sobie wzajemnych inwektyw. Osobowości autorytarnych unikam.

  3. damatrefl pisze:

    Pewnie chodziło o ostro kolorowe, doprawiane barwnikami substytuty jedzenia. Czepiacie sie słówek czasem ludzie, naprawdę.

  4. Ptaszyna pisze:

    Odnośnie kawy kopi luwak, o której pisze Pani Taka Sobie Zuzia – rzeczywiście jest to kawa najdroższa, jednak wcale nie najwyższej jakości. Podobno nie jest też przesadnie smaczna, ale to oczywiście rzecz gustu. 🙂 Kawy najwyższej jakości to kawy z sektora speciality.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s