I znowu „tykanie”

Ten problem zgłosiła Pani Anna: Mam takie pytanie: dzwoni do mnie pan z działu kadr, zapraszając na rozmowę o pracę. Zaczyna od zwrotu: „Pani Aniu”, „Pani Anno”. We mnie aż się zagotowało. Czy i jak można zwrócić uwagę, że ja sobie tego nie życzę? Obecnie większość młodych wykształconych jest przekonana, że to nie jest mówienie po imieniu: „przecież wyraźnie mówię PANI?!”

Ten problem rozpatrywaliśmy kilkakrotnie na blogu. Warto jednak kolejny raz powtórzyć: Nie wolno mówić do kogoś „Pani Anno” chyba, ze zażyłość (zbliżająca się do przyjaźni) jest wielka i jest już blisko do przejścia na „ty”.

Pani Anna nie tylko ma prawo, ale i powinna zwrócić uwagę, byle okrasić ja uśmiechem i zrobić to na ile to możliwe taktownie.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Tytułowanie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „I znowu „tykanie”

  1. Anna pisze:

    Bardzo Panu dziękuję. Sytuacja była nagła (tuż przed rozmową), toteż nie zdążyłam przejrzeć Pana blogu.

  2. Katarzyna Wawrowska pisze:

    Szanowny Panie Doktorze.
    Mój problem dotyczy zwracania się mojego Partnera dzieci do mnie. Czytałam Pana opinie, różne komentarze na temat mówienia dzieci do partnerów/partnerek swoich rodziców w różnej formie, mimo to ciężko ocenić moją sytuację. Sytuacja u mnie wygląda tak, że nie mieszkamy z partnerem jeszcze razem, choć niebawem to nastąpi. Ja mam dzieci w wieku 5 i 6 lat. Moje dzieci mówią do mojego partnera Wujek. Dzieci mojego partnera są w wieku 15 i 18 lat, póki co zwracają się do mnie Pani (chociaż tak prawdę mówiąc jego córka zwraca się do mnie bezosobowo i to mi przeszkadza). Między mną a córką mojego Partnera jest różnica wieku 10 lat, ja mam 28 lat. Szczerze powiem, że ja zostałam w ten sposób wychowana, że uznaję bardzo mocno zasadę wyznaczania zdrowych granic jak i uczę dzieci tego, że poprzez mówienie do mojego partnera Wujek wyrażają szacunek, bo to nie jest ich kolega „Darek” (tak ma na imię). Ja nie wyobrażam sobie, żeby dzieci Partnera miały do mnie mówić po imieniu z tego względu, że nie byłoby zachowanego zdrowego dystansu. Nie chciałabym w przyszłości takiej sytuacji, że np. zwracając uwagę córce Partnera w jakiejś sytuacji usłyszałabym „Ty mi nie będziesz mówić co mam robić”, bo to by zabolało i mnie poruszyło. Osobiście uważam, że można mieć również dobre relacje gdy np. mówiliby do mnie Ciocia. Pytanie moje, czy ta różnica wieku jest na tyle duża, żeby córka partnera zwracała się do mnie w przyszłości „Ciocia”? Czy dorosłe dzieci partnerów same mają prawo decydować, o tym jak mają się zwracać do partnerów/partnerek rodziców? Czy może w przyszłości, gdy ta różnica wieku „zatrze się” pozwolić mówić sobie po imieniu? Dla mnie niezmiennym faktem jest to, że to są dzieci partnera, a nie moi „koledzy”. Czy powinnam z nimi porozmawiać o tym? Oczywiście zależy mi też bardzo na tym, żeby między nami nie popsuły się relacje, gdyż są jak najbardziej poprawne.
    Bardzo proszę o odpowiedź.
    Z wyrazami szacunku.
    Katarzyna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s