Rodzice po rozwodzie i oświadczyny

Ten problem zgłosił Pan Konrad: Chciałbym do Pana zwrócić się z prośbą o poradę w kwestii oświadczyn. Mam zamiar w najbliższym czasie nieoficjalnie oświadczyć się mojej wybrance serca. Problem pojawia się na następnym etapie, czyli przy okazji oficjalnych oświadczyn. Nasi rodzice nie mieli jeszcze okazji się poznać. Mam zamiar zorganizować kolację, na której im to umożliwię, a zarazem przy tej okazji oświadczę się już oficjalnie. Sęk w tym, że moi rodzice dokonali rozwodu cywilnego kilka lat temu, moja matka wyprowadziła się z kraju i mieszka teraz zagranicą z partnerem, z którym wzięła ślub cywilny. Sam mam zamiar wziąć jedynie ślub kościelny, stanowi on dla mnie najbardziej wartościowe uhonorowanie związku. Zatem najbardziej dla mnie liczy się fakt, że moi rodzice wciąż pozostają w związku ze sobą połączeni ślubem przed Bogiem. Od czasu rozstania nie rozmawiają ze sobą, wobec siebie czują wciąż nienawiść, obarczając się wzajemnie (w rozmowach ze mną) o powstanie konfliktu między nimi. Zawsze staram się być wobec tego neutralny i jako syn dążę do pojednania między nimi, jest to jednak nadzwyczaj trudne przy braku chęci z drugiej strony.
Dochodząc do sedna sprawy. Chciałbym usłyszeć Pana zdanie na temat tego w jaki sposób rozwiązać kwestię wspólnej kolacji, na której mieliby się znaleźć przyszli teściowie oraz moi rodzice. Mam pewne pomysły, jednakże mogą one wywołać pewne emocje po obu stronach, przez co raczej do takiego spotkania nie dojdzie albo ewentualnie nie zjawi się jedna z osób. Czy savoir vivre przewiduje w ogóle tego typu sytuacje? Czy dobrze myślę, że nie należy przejmować się relacjami między rodzicami, a po prostu zaprosić obie osoby i następnie śledzić reakcję?

Ślub i wesele to wydarzenia, w których rodzice ogrywają jedną z głównych ról, ale właśnie jako rodzice (ci, co dali życie i wychowali), a nie jako para czy małżeństwo.

Jeśli rodzice mają nowych współmałżonków czy partnerów nie mogą występować z nimi jako pary na ślubie i weselu swoich dzieci. Rodzice na weselu nie siedzą obok siebie i nie siedzą obok swoich nowych partnerów: siedzą blisko państwo młodych – jedno z jednej strony, drugie z drugiej strony.

Na weselu nie powinno zatem z nimi być kłopotów. Jak nie zamienią ze sobą ani słowa to i tak nikt tego nie zauważy.

Na oświadczyny/zaręczyny poprosiłbym tylko ojca tłumacząc, że mama jest zagranicą, a mamie podając termin, na który nie może przyjechać. Niech będzie obecna przy oświadczynach telefonicznie przez telefon głośnomówiący.

Uniknie się w ten sposób przykrości dla obojga i ewentualnych zgrzytów przy rodzicach narzeczonej, a wszystkie wymogi zaręczyn zostaną spełnione.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ślub i wesele i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Rodzice po rozwodzie i oświadczyny

  1. Sandra pisze:

    Wydaje mi się, że przy ślubie kościelnym wymagany jest również ślub cywilny.

  2. Wojtek pisze:

    Drobne sprostowanie.
    W Polsce nie można obecnie zawrzeć jedynie ślubu kościelnego. Jedynym wyjątkiem jaki przewiduje prawo kanoniczne to osoby ukrywające się przed wymiarem sprawiedliwości.
    Śluby kościele są w istocie „konkordatowe” – kapłan ma dopilnować zawarcia przez młodych ślubu cywilnego. Zastępuje też urzędnika, jako „świadek państwowy”. Stąd podpisywanie protokołów ślubnych. (państwowych – zwykle zaraz po mszy ślubnej)

  3. Konrad pisze:

    Serdecznie dziękuję za odpowiedź.

  4. PPaweł pisze:

    Pan Konrad, niestety, wykazuje katastrofalny brak wyczucia savoir vivre. Jakże można tak niedelikatnie narzucać innym – i to własnym rodzicom – swoją wizję „jak ma być”? Drogi panie Konradzie, rodzice się rozwiedli, więc należy z szacunku dla nich zaakceptować ten stan rzeczy, a nie grubiańsko ignorować decyzję dwojga dorosłych osób. Cóż za okropny fundamentalizm kieruje Panem, gdy przedkłada Pan własne okołoreligijne ekstrapolacje ponad rzeczywistość?
    Zadziwiająca jest Pańska troska o formy savoir vivre’owe w sytuacji, gdy sam pomysł zebrania rodziców razem po to tylko, aby móc im przedstawić staromodne teatrum zaręczynowe nie ma z savoir vivre nic wspólnego, gdyż oczywistym jest, że sytuacja będzie w najwyższym stopniu niezręczna dla wszystkich, a w szczególności dla Bogu ducha winnych Pańskich teściów in spe.
    Pocieszeniem dla Pana mogą być słuszne uwagi o mniejszej komplikacji ślubu i wesela, gdyż istotnie w tłumie gości Pańscy rodzice mogą się bezpiecznie omijać. Kameralne zaręczyny jednak, skoro koniecznie Panu na nich zależy, są w tym układzie nie do zrealizowania i żadne pudrowanie sytuacji telefonem głośnomówiącym i manipulacjami kalendarzowymi nic tu nie pomogą. Zresztą zakładanie z góry wykluczenia Pańskiej matki jako mieszkającej za granicą nie ma z dobrym wychowaniem wspólnego absolutnie nic, ustawia Pana w oczywisty sposób po stronie ojca w tym konflikcie, a do tego przez telefon głośnomówiący Pańscy rodzice i tak będą mogli, jeśli zechcą, urządzić skandal.
    Jedynym dla Pana wyjściem jest, niestety, zarzucenie romantycznych koncepcji i oświadczyny sam na sam z Pańską wybranką, a następnie uroczyste złożenie wizyty rodzicom w kolejności wybranej choćby rzutami kostki i zawiadomienie ich o zaręczynach.

  5. Sandra pisze:

    Zastanawiają mnie plany wzięcia wyłącznie ślubu kościelnego, o ile się nie mylę, ślub cywilny – nie mówię o konkordatowym – jest również wymagany w kościele, trzeba go wziąć albo przed ślubem, albo zadeklarować gotowość wzięcia go po ślubie – wtedy ksiądz stara się o pozwolenie od biskupa na ślub wyłącznie kościelny.
    Wg mnie ślub wyłącznie kościelny jest nieuczciwy względem narzeczonej, przecież wtedy nie jest żoną wg państwa, nie ma w sumie żadnych cywilnych praw do „kościelnego” męża. Chyba, że w planach jest intercyza która będzie miała takie same skutki jak ślub cywilny.

  6. sueellen pisze:

    Uważam, że w takiej sytuacji najlepiej w ogóle zrezygnować z tradycyjnych zaręczyn. Sytuacja jest trudna, a zdanie: „Od czasu rozstania nie rozmawiają ze sobą, wobec siebie czują wciąż nienawiść, obarczając się wzajemnie (w rozmowach ze mną) o powstanie konfliktu między nimi.” … mówi wiele.

    Wspólna kolacja zakończy się albo totalną katastrofą, albo będzie po prostu poprawnie ale nieprzyjemnie… Dobre wspomnienia raczej po tym nie pozostaną.

    Proponuję prostotę i rezygnację z wynalazków typu telefon głosnomówiący. Nie po to ludzie się umawiają na kolacje by urządzać telekonferencje. Najlepiej zorganizować 2 kolacje. Osobno z ojcem i przyszłymi tesciami, a w innym terminie z matką gdy ta odwiedzi syna w kraju. Wszyscy odetchną z ulgą i nikt nie poczuje się rodzicem „drugiego sortu”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s