Zmiana rajstop i słowo „bzdury”

Osoba podpisująca się jako Złotko napisała, między innymi: Kobieta zmieniająca rajstopy podróżując między budynkami naraża się na śmieszność. (…) Ciągłe zmiany nie gwarantują żadnego efektu prócz próżności, bezmyślności i braku szacunku do swego czasu (…)
Czasem jest Pan odrealniony i pisze bzdury.

Słowo „bzdury” to słowo, które nie wyraża żadnej treści merytorycznej, a za to sygnalizuje negatywne emocje i chęć obrazy.
Nigdy go nie używajmy, szczególnie w dyskusjach, wymianie poglądów, ocenach.
Dlaczego kobieta zmieniająca rajstopy „podróżując” między budynkami” miałaby się narażać na śmieszność?
Co to jest śmieszności?
Na śmieszności narażałaby się kobieta, która przyszłaby do pracy latem w krótkich spodenkach w klapkach i bez rajstop, do pracy, w której wszystkie kobiety są w rajstopach i kostiumach.
Ciagłe zmiany opisywane przez osobę Złotko zawsze były dokonywane w klasie średniej. Zmieniano ubranie kilkakrotnie w ciągu dnia (do posiłków, gdy przyjmowano gości, gdy wychodzono ba spacer itd.).

Czy to raczej nie świadczy o szacunku do siebie, szacunku dla innych i trzymaniu najwyższego poziomu?

Jest taki mechanizm. Gdy człowiek traci klasę, kieruje się wygodą i lenistwem zamiast powiedzieć to sobie w oczy neguje tych, którzy utrzymali poziom.

Żyjemy w czasach, w których wszystko się brutalizuje, proletaryzuje, staje się barbarzyńskie i gminne. To rzutuje na nas i nasze zachowanie. Zarażamy się i proletaryzujemy. Albo pogódźmy się z tym i żyjąc w prawdzie mówmy: „Upadłem tak jak inni” albo zmieniajmy swoje życie podejmując wysiłki, których otoczenie może nie rozumieć i wyśmiewać, bo zastosowało mechanizmy ukrywające prawdę.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozofia savoir vivre. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Zmiana rajstop i słowo „bzdury”

  1. Kazimierz Krynicki pisze:

    Szanowny Panie Doktorze,

    chciałbym prosić o jakiś krótki komentarz na temat spinek do mankietów męskich koszul. Czy żeby nie narażać się na śmieszność, trzeba mieć garnitur szyty na miarę lub z najdroższych sklepów, czy może jest tak, że po prostu zawsze wygląda się w nich lepiej – nawet w zwykłej, prostej marynarce? Chciałbym powoli wdrażać spinki do swojej garderoby, ale nie wiem czy jest sens, póki nie mam kilku garniturów po kilka tysięcy złotych każdy.

    Z wyrazami szacunku

  2. Lucy pisze:

    Czy w dzisiejszych czasach, gdy kultura taneczna w Polsce zdaje się nie istnieć, są jeszcze tańce, które „wypada” znać?

  3. PPaweł pisze:

    Ależ słowo „bzdura” jak najbardziej niesie ze sobą treść merytoryczną. Jest to wyraźny sygnał nieakceptowania usłyszanych informacji. Sygnał, oczywiście, już dość skrajny, ale nadal mogący się mieścić w granicach savoir-vivre’u. Człowiek szlachetny nie powinien milczeć słysząc publicznie głoszone bzdury, a jego obowiązkiem w myśl dbania o najwyższą jakość, w tym przypadku wiedzy i świadomości społecznej, jego obowiązkiem jest nazwanie bzdury po imieniu.
    Nie mogę znaleźć całości wypowiedzi Złotka, jednakże jeśli odnosiłaby się do pomysłu zmieniania w krótkim czasie rajstop ze „stosownych” w jednym budynku na „stosowne” w drugim to z dużym prawdopodobieństwem nie sposób byłoby jej odmówić słuszności. Nadmierne przywiązywanie wagi do „zgodności” stroju z aktualnie wykonywaną czynnością lub aktualnym miejscem pobytu jest wszak świadectwem parweniuszowskiej nadgorliwości przy braku zrozumienia zasad będących istotą savoir vivre. Częste, a pozbawione praktycznego powodu zmiany stroju, czy na przykład drobiazgowe specyfikowanie zastosowania takiej czy innej łyżeczki w zestawie sztućców to cechy klasy próżniaczej, powstałe po prostu jako sposób zagospodarowania nadmiaru czasu. Osoby realnie wnoszące coś pozytywnego dla społeczeństwa najzwyczajniej na świecie nie mają kiedy zajmować się takimi, nie bójmy się tego słowa, bzdurami.

  4. Bożena pisze:

    Proszę o radę jak powinien się zachować mężczyzna w szatni w towarzystwie dwóch kobiet: czy powinien podać okrycie najpierw żonie (bo żona jest najważniejsza), czy tej drugiej pani, jako swego rodzaju „gościowi”? Czy spacerując z żoną w towarzystwie innej kobiety (siostry, przyjaciółki) mężowi wypada obdarować żonę kwiatami (kupionymi na straganie), czy powinien również kupić kwiaty towarzyszącej kobiecie, albo w ogóle nie kupować? Intuicja mi podpowiada, że obdarowując jedną kobietę sprawia trochę przykrości tej drugiej pani. Ostatnio widzę też młode osoby, idące razem: para wraz z koleżanką. Para trzyma się za ręce, koleżanka drepta obok jak ktoś przylepiony i niepotrzebny. W dawnych czasach mężczyzna obie panie prowadził pod rękę, bez rozróżniania. Proszę o komentarz i pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s