Homoseksualizm i savoir vivre – po raz trzeci

Kilkoro czytelników zareagowało w komentarzach bardzo negatywnie na moje wpisy o homoseksualizmie zarzucając mi, że promuję swoje własne, „wsteczne” poglądy.

Powtórzę i podkreślę: prezentuję filozofię savoir vivre i etykietę, a nie swoje poglądy.

Jeśli ktoś przejrzy kodeksy honorowe, protokoły dyplomatyczne, podręczniki z zakresu etykiety towarzyskiej i etykiety biznesu będzie wiedział o czym mówię.

W kodeksach honorowych uznaje się czyny (a nie skłonności) homoseksualne za pozbawiające honoru (np. uwodzenie uczniów).

W protokołach dyplomatycznych nie ma nic na temat homoseksualistów. Zawsze za to mówi się o parach mężczyzna i kobieta i o tym, że seksualności się w żaden sposób nie manifestuje (ani przez ubiór, ani słowa, ani zachowania).

To samo w większości podręczników savoir vivre.

Znam dwa podręczniki, które podejmują kwestię homoseksualizmu.

Pierwszy z nich to „ABC dobrych manier” Macieja A. Brzozowskiego i Romana Wysockiego wydany przez MUZA S. A. w Warszawie w 2003 r.

Czytamy tam w haśle „Homoseksualiści”, że obecnie homoseksualiści traktowani są jak inni „pod warunkiem, że przestrzegają reguł dobrego wychowania i przyzwoitości, obowiązujących wszystkich ludzi, bez względu na seksualne preferencje. Przesadnie wylewne okazywanie sobie uczuć w miejscach publicznych, niepotrzebne podkreślanie własnej odrębności, zwracanie uwagi wyzywającym strojem czy nienaturalnym zachowaniem było, jest i będzie uchodziło za niestosowne” (s. 43-66).

A oto drugi cytat z tej książki (pod tym samym hasłem): „Urządzając w domu duże, siedzące przyjęcie postarajmy się wyrównać (jeśli mężczyzna przyjdzie ze swoim partnerem lub kobieta ze swoją partnerką – dop. S. K.) proporcje płci przy stole i zaprosić dodatkowo dwie samotne kobiety lub dwóch samotnych mężczyzn”.

Pamiętajmy, że etykieta nakazuje, by ludzie siedzieli przy stole: mężczyzna-kobieta-mężczyzna-kobieta. Mężczyzna nie może siedzieć obok mężczyzny a kobieta obok kobiety. Ci partnerzy będą zatem na każdym przyjęciu zgodnym z etykietą rozsadzeni.

Drugi podręcznik to najbardziej liberalny, „nowoczesny” podręcznik savoir vivre, czyli „Savoir-vivre XXI wieku” autorstwa baronowej Rothschildowej wydany przez Zysk i S-ka w Poznaniu w 2006 r. Baronowa napisała go w 2001 r.
Baronowa stwierdza tam, że nie należy w ogóle nikogo (poza wyjątkami) informować o swoim homoseksualizmie, szczególnie rodziców, dzieci (jeśli się je ma), krewnych oraz w pracy.

Zaleca by poinformować o tym tylko najbliższych przyjaciół i zapytać ich o ich stosunek do tego faktu. Jeśli wyraża dezaprobatę należy zaprzestać z nimi stosunków towarzyskich.

Baronowa podkreśla, że homoseksualistów obu płci obowiązuje etykieta w całej rozciągłości.

Pisze też: „Jeśli zapraszamy męską lub kobiecą parę homoseksualną, przesyłamy dwa zaproszenia, nawet jeśli osoby te mieszkają razem. Zapraszając na weekend przewidujemy dla nich dwa pokoje” (s. 317; poprzednie informacje ze stron 315-316).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Gafy i zranienia, Przyjmowanie gości, Przyjęcia, Savoir vivre na co dzień. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Homoseksualizm i savoir vivre – po raz trzeci

  1. PPaweł pisze:

    Panowie Brzozowski i Wysocki, jak widać, potwierdzają, że osoby homoseksualne przychodzą z osobą towarzyszącą tej samej płci. Wyrównywanie proporcji zalecają dopiero na poziomie „ogólnym” przyjęcia.
    Natomiast jeżeli chodzi o podrzędną aktorkę wżenioną do rodziny bankierów Rotszyldów na miesiąc przed urodzeniem panu Rotszyldowi dziecka, to doprawdy trudno traktować poważnie wynurzenia takiej osoby na temat właściwego zachowania.

  2. Konrad pisze:

    Dzień dobry Panie Pawle.

    Chciałbym zwrócić uwagę na to, że Baronowa Nadine de Rotschild w cytowanym przez dr Stanisława Krajskiego dziele przedstawiła dość obiektywną opinię na temat osób homoseksualnych, która była o wiele szersza aniżeli w napisanym przez Pana Stanisława tekście. Proponuję zapoznać się z treścią tej książki, ponieważ jest to dość interesująca perspektywa. Osobiście posiadałem również negatywne nastawienie do samej osoby pani baronowej i podszedłem do książki z dystansem przez co w pewnych miejscach da się zauważyć jej lekko „demokratyczne” myślenie, ale na pewno nie nazbyt konserwatywne, czy wyniosłe.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Konrad Janduła.

  3. ,,Baronowa stwierdza tam, że nie należy w ogóle nikogo (poza wyjątkami) informować o swoim homoseksualizmie, szczególnie rodziców, dzieci (jeśli się je ma), krewnych oraz w pracy.
    Zaleca by poinformować o tym tylko najbliższych przyjaciół i zapytać ich o ich stosunek do tego faktu. Jeśli wyraża dezaprobatę należy zaprzestać z nimi stosunków towarzyskich.”

    Czyli najbliżsi przyjaciele są bliżsi od rodziców? Nie za dobrze to świadczy o savoire-vivre, to uderzenie w wartości rodzinne.

  4. Pani Sławomirze Belica: wyciąga Pani nieuprawnione wnioski ze słów baronowej.

    Intencja była z pewnością taka: informuje się o tym tylko tych, których ten fakt może bezpośrednio dotknąć. Baronowa traktuje go jako coś, mówiac delikatnie tak intymnego (i mogącego np. rodzicom sprawić wielki ból), że mówi się o tym jak się musi.

  5. O, typowe internetowe zachowanie: zmienianie żeńskich imion w męskie🙂

    ,,Intencja była z pewnością taka: informuje się o tym tylko tych, których ten fakt moze bezposrednio dotknąć. Baronowo traktuje go jako coś, mówiac delikatnie tak intymnego (i mogącego np. rodzicom sprawić wielki ból)”
    ..Dotknąć” może mieć dwa znaczenia:
    – zranić. Tj. mamy mówić o homoseksualizmie tym, których ta informacja zrani?
    – dotyczyć. To przyjaciół platonicznych homoseksualizm dotyczy bardziej niż rodziców? Przecież rodzice uczestniczą w życiu dziecka i powinni wiedzieć o tym, że dziecko ma partnera i jest szczęśliwe lub nie ma, lub szuka, lub cokolwiek, bo to ich dziecko.

  6. Pani Sławomirze Belica: Nie zrozumiała Pani ani mnie, ani Baronej. Nie chodzi o dzieci w znaczeniu małoletnich, ale o dorosłych, którzy nie powinni informować o tym swoich rodziców. Baronowa zapewne zakładała, że to będzie bardzo dla rodziców bolesne.

    Mowiąc o przyjaciołach Baronowa myślała, jestem tego pewny o tych, z którymi prowadzi sie częste życie towarzyskie bez żadnych odniesień mesko-damskich, męsko-męskich, czy damsko-damskich.

  7. Proszę pana:
    – odpowiadamy albo pani Sławomirze Belicy, albo zwracamy się Sławomiro Belica. Język polski oblany.
    – ,,Baranowa zapewne zakładało” Co zakładało? o.0
    – ja też mówię o dorosłych dzieciach i ich rodzicach. I nadal uważam, że powinni mieć informacje o takich sprawach. Bo nadal dotyczy to ich bardziej niż tych właśnie przyjaciół platonicznych, o których mówimy (i nadal jest to zgodne z tym, że mówimy ludziom, których to dotyka)

  8. Pani Sławomirze Belicy: już poprawiam błędy, a w Panmi wypwoiedziach dostrzegam zlośliwość. Czy dobrze to odczytuje, bo na tym blogu na złośliwości naprawdę nie ma meijsca. Prosze o wyrozumiałość i serdeczność.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s