35 rocznica ślubu Krajskiego – część I

Nie opisuję swojej rocznicy ślubu, by tylko podzielić się z Czytelnikami bloga swoją radością. Opisuję, by pokazać w jaki sposób widzę realizację filozofii (ducha, a nie tylko litery) savoir vivre w codziennym życiu.

Staram się realizować tę filozofię, a wychodzi jak mi wychodzi. Nie mówię, że to ideał ani nawet, że ideału bliskie. Staram się jednak.

Poprzednie 34 rocznice ślubu obchodziliśmy w zwyczajny, wakacyjny sposób ( z reguły: wizyta we dwoje w restauracji). Chcieliśmy jakoś szczególnie obejść 25 rocznicę ślubu, ale w tym czasie wypadł ślub naszego najstarszego syna.

Najbardziej uroczyste obchody zrobiliśmy kilka lat temu w Nałęczowie, gdy Mszę Świętą odprawił dla nas ks. Jacek Bałemba, a kilka osób zaprosiliśmy do kawiarni „La Musica”.

W zeszłym roku zaskoczyłem żonę. Gdy w dzień rocznicy weszła wraz ze znajomymi do pokoi, które co roku wynajmujemy w Nałęczowie zobaczyła stół nakryty odświętnym obrusem, na jego środku swoje zdjęcie, a z obu jego stron wazony z różami (w każdym po 34 róże – dnie i noce).
Na drugim stole wystawione były różne przysmaki.

Zaprosiłem gospodarzy. Otworzyłem szampana i zaproponowałem obecnym wysłuchanie w skupieniu piosenki Grechuty pt. „Miłość” https://www.youtube.com/watch?v=M-92GbEhDIE

W tym roku w okrągłą 35 rocznicę chciałem zrobić coś niezwykłego, zaskakującego, nadprzeciętnego (to określenie charakteryzujące zachowania podyktowane filozofią savoir vivre). Z żoną ustaliliśmy tylko, że zaprosimy ks. Jochemczyka z Włoch i odprawi w naszej intencji uroczystą Mszę Świętą Trydencką.

„Reszta – powiedziałem żonie – to będzie dla ciebie tajemnica”.

I wszystkie wydarzenia, które przygotowałem były dla żony zaskoczeniem (ale i dla rodziny i znajomych).

Rocznicę obchodzimy w dniu 25 lipca. W tym roku wypadał poniedziałek. Ja pojechałem dwa tygodnie przed tym dniem do Nałęczowa (remont w domu), a żona przyjechała tydzień przed.

Kilka tygodni wcześniej zamówiłem w wyspecjalizowanej firmie banery 1,5 m na 2 m, które przysłano mi do Nałęczowa.
Czekając na żonę jeździłem na rowerze w wolnych chwilach po okolicy zastanawiając się nad koncepcją zawieszenia banerów. Gdy już ją miałem musiałem skonsultować się z właścicielami posesji. Pierwszy baner ze zdjęciem żony i napisem „Ewa to najpiękniejsza i najwspanialsza kobieta na świecie” zawisł w połowie wjazdu do tej części Nałęczowa na płocie miejscowych aptekarzy, drugi z napisem „Żabko. Kocham Cię” kilkaset metrów dalej po drugiej stronie ulicy na płocie pani, która jedyna w tej okolicy ma krowę i kury, a pozostałe kilkaset metrów dalej na bramie posesji „naszego” domu i na elewacji tego domu.

Pierwszy baner wisiał na wzgórzu. Gdy samochód wiozący żonę ukazał się na szczycie przeciwległego wzgórza ukląkłem w białym lnianym garniturze na środku asfaltu z czerwoną różą w jednej ręce, a drugą wskazując na baner.

Gdy samochód zatrzymał się przede mną i wysiadła z niego żona poprowadziłem ją do drugiego baneru. Tam stało wielu okolicznych mieszkańców przy wiadrze, w którym było 34 czerwone róże. Wyjąłem je z wiadra i wręczyłem żonie, a ludzie złożyli nam życzenia. Następnie doszliśmy do „naszego” domu, gdzie żona zobaczyła pozostałe banery.

1
2
34
5
6

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rocznica ślubu Krajskiego. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

29 odpowiedzi na „35 rocznica ślubu Krajskiego – część I

  1. Ola pisze:

    Dobrze, że Pan się tym dzieli. W naszym, młodszym pokoleniu, wiara w wierność, uczciwość małżeńską jest taka krucha. 35 lat – oby i nasi rówieśnicy potrafili tak wytrwać. A Państwu niech Bóg nadal tak błogosławi – moi dziadkowie przeżyli ze sobą lat 67.

  2. Lucyna pisze:

    Urocze!

  3. EdytaW. pisze:

    Hmmm, według mnie – zbytni ekshibicjonizm, bez klasy, chociaż dla Żony na pewno miłe.

  4. elanda pisze:

    Straszne! Biedna kobieta…

  5. Konstanty pisze:

    Proszę zatrudnić korektora. Czuję się nieco urażony Pańskim brakiem dbałości o piękno języka polskiego.

  6. Łukasz Z. pisze:

    Panie Doktorze.
    Czy (pytam od strony SV a nie ogólnej estetyki) jako gość na weselu – osoba towarzysząca koleżanki państwa młodych, mogę założyć zestaw koordynowany (klubowy) w postaci granatowej marynarki, szarych spodni wełnianych i ciemnobrązowych (czekoladowych) butów (z oczywiście białą koszulą ze sztywnym kołnierzem, krawatem, poszetką i innymi dodatkami – wszystko ze smakiem).
    Garnitury oczywiście mam, ale czarne buty niedawno mi pękły i nie zdążyłem kupić nowych, a brązowe buty z garniturem, naruszają moje poczucie estetyki (coś jak koszula button down do garnituru). Co innego brązowe buty do zestawu klubowego, stąd pytanie o dopuszczalność takiego rozwiązania.

  7. Panu Konstantemu: Trochę wyrozumiałości. Już poprawiam.

  8. Pani elanda: dlaczego biedna?

  9. Pani Edycie W.: Dlaczego ekshibicjonizm? zawsze meżczyźni (rycerze) manifestowali publicznie swoją miłość. Czy to mabyć tajemnica?

  10. Kamil Z. pisze:

    Nie chcę wyjść na osobę czepiającą się i szukającą przysłowiowej dziury w całym, dlatego po prostu konkretnie i „analitycznie” zapytam:

    1. Czy „manifestowanie publicznie swojej miłości” nie jest jednak niezgodne z rozmaitymi zasadami SV? Np. jako przypadkowy obserwator mogę sobie nie życzyć z natury rzeczy głośnych i banalnych wyznań, tandetnej emocjonalności, banerów itp. w przestrzeni publicznej… , Tak samo, jak jestem przeciwny obściskiwaniu się, przesadnym całowaniu, robieniem zamieszania wokół siebie, „atencji”, co nie przystoi nawet nastolatkom, w miejscach publicznych. Jaka tu różnica?

    2. Czy przypadkiem zgodnie z duchem SV nie jest wskazana inna postawa: kochasz swoją żonę? Jesteś jej wdzięczny za wszystkie lata spędzone razem? Masz dla niej ogromny szacunek? Stać Cię na okazanie tego? Wspaniale! Zatem zdobądź się na piękny i elegancki gest, wynajmij salę w restauracji czy w ogród w dworku i zorganizuj dla niej przyjęcie niespodziankę zapraszając wyłącznie wyselekcjonowane osoby! Spędźcie ten czas w gronie znajomych, bez przypadkowych gapiów. SV mówi, żebyśmy chronili prywatność swoją oraz innych. Nie narzucali się innym, nie powodowali zgorszenia, nie stawiali innych w niezręcznej sytuacji!

    3. A czy pomyślał Pan o WSZYSTKICH uczuciach żony? Bo ja znam wiele kobiet, w różnym zresztą wieku, które byłyby głęboko niezadowolone z powodu eksponowania ich PRYWATNYCH zdjęć w przestrzeni publicznej bez ich zgody. Kobiety są szczególnie wrażliwe na kwestie związane z ich wyglądem, w tym z naturalnym procesem starzenia się… Niech Pan sobie dopowie resztę. Nie wątpię, że żona była zadowolona i doceniła – jakby nie było – ładny gest i wysiłek związany z jego organizacją, ale… Czy aby na pewno wszystkie aspekty tej niespodzianki jej odpowiadały?

    Jestem tradycjonalistą jeśli chodzi o zachowanie się w miejscach publicznych, stąd moje pytania – wątpliwości. Nie są w żadnym razie nastawione na obrażanie kogokolwiek, po prostu temat jest ciekawy i podejmuję dyskusję.

    Pozdrawiam serdecznie

  11. xyz pisze:

    te zdjęcia są niekorzystne.

  12. Asia pisze:

    Mnie się podoba.

  13. EdytaW. pisze:

    Wywołana do tablicy – odpowiadam. Owszem, mężczyzna powinien okazywać ukochanej kobiecie swą miłość. Ale na litość Boską nie w taki sposób! Dżentelmen okazuje uczucie w sposób szlachetny, skromny, tak aby nie wprawić kobiety w zakłopotanie. Szlachetnej kobiecie z klasą na pewno nie spodoba się wypisywanie banerów porozwieszanych w całej wsi, wśród spacerujących wczasowiczów, na budynku – na dodatek nie swoim, ale wynajętym…. A używanie intymnej „ksywki” Żabciu – to dopuszczalne tylko w zaciszu domowym. Uważam, że to było bez klasy, po prostu buractwo na poziomie ziomala z disco polo albo gimnazjalisty. Miłość wyraża się w codzienny okazywaniu szacunku, pomocy, miłym i grzecznym zachowaniu, wtedy widać, jak mąż kocha i szanuje żonę. Rycerze byli powściągliwi w wyznawaniu uczuć, mogli stoczyć pojedynek w obronie czci, ale na pewno nie wieszać kiczowate banery, które ośmieszają kobietę. Może to i słodkie, ale z savior vivre nie ma wiele wspólnego. Jeśli sv to sztuka życia tak, aby innych nie urazić, to takie zachowanie na pewno wiele osób wprawia w prawdziwą konsternację. Uważam, że wystarczyłoby uroczyste przyjęcie z prawdziwą klasą, bez głupich niespodzianek, cenny prezent (może brylant? może właśnie coś skromnego ale wymarzonego? albo wykonanego własnoręcznie?) wręczony w zaciszu domowym, bez fanfar. Klasa to przede wszystkim skromność i nie epatowanie innych swoimi uczuciami czy namiętnościami. A może innym żonom było przykro? Albo czuły się zmuszone do podziwiania, a w gruncie rzeczy nie wiedziały jak się zachować? Czy w taki sposób obchodzi rocznice ślubu królowa angielska? Nie mam wątpliwości, że teoretycznie zna Pan świetnie zasady sv, natomiast warto byłoby podpatrzyć w praktyce zachowanie osób z klasą i starać się je naśladować w dobrym tego słowa znaczeniu.
    Bardzo proszę o wyrozumiałość wobec krytycznych opinii i przemyślenie tych uwag. Przepraszam, jeśli poczuł się Pan urażony i pozdrawiam.

  14. Konrad pisze:

    Nie sposób nie zgodzić się z Panią Edytą. Czymś innym jest publiczne prezentowanie uczucia, które by pozostało w dobrym guście, powinno być jednak powściągliwe, czymś innym zaś, gdy ten fakt nabier cech, delikatnie mówiąc wykrzykiwania tego afektu.

  15. poczatkujaca dama pisze:

    Panie Doktorze, z uwaga sledze panskiego bloga i staram sie jak najwiecej z niego nauczyc bo porusza pan naprawde ciekawe tematy.
    Tym razem zgodze sie z paniami Elanda i Edyta – naprawde zdziwilam sie widzac te banery. Wydaja mi sie w zlym guscie, zreszta pomijajac to, czy rzeczywiscie mezczyzna z klasa powinien ujawniac calemu swiatu, ze nazywa zone „Zabka”? to cos tak intymnego… ja bym byla bardzo zazenowana i mysle, ze to miala na mysli pani Elanda piszac „biedna kobieta”.
    Jednak to Pan zna najlepiej swoja zone i jesli sprawilo jej to przyjemnosc to oczywiscie zdanie obcych osob nie ma zadnego znaczenia.
    Najlepsze zyczenia z okazji (imponujacej!) rocznicy.

  16. Renata pisze:

    Piękna rocznica, Dużo szczęścia na następne 35 lat.

  17. Pani Początkujacej Damie: żona była zadowolona, a te rózne negatywne reakcje na blogu na banery mnie zaskakują.
    Banery wisiały 7 dni i spotykało nas oboje z tego powdu wiele radości. Obcy ludzie nas serdecznie pozdrawiali, składali życzenia. Robili sobie zdjęcia pod banerami w taki sposób, że żona zasłaniała fotografięr mojej żony, a mąż robił zdjęcie.

    Te banery, obok tego, że coś wyrażały wprost, były przecież w znacznej mierze żartobliwe (specjalnie użyłem imienia „Żabka” i tak też były odbierane.

    Były również świadectwem i tak pozywnie były odbierane przez mieszkańców, kuracjuszy i turystów, ptrzynajmniej tych, z którymi rozmawialiśmy, a było ich naprawdę wielu.

    Ta odpowiedź jest również odpowiedzią na wszystkie inne komentarze pod tym wpisem.

    I jeszcze co do złego i dobrego smaku.

    Nie zgadzam sie z krytykami.

    Można coś zakwalifikować jako zły smak tylko opierając sie na obiektywnych kryteriach, a nie swoich gustach i „widzi mi się”.

  18. Chris pisze:

    Poczekam na wszystkie części i wtedy wyrażę swoje zdanie.

  19. EdytaW pisze:

    Bardzo proszę o podanie obiektywnych kryteriów, w oparciu o które można określić zły smak.

  20. Telima pisze:

    Gratulacje i wszystkiego dobrego na dalsze lata wspólnego życia!
    Czyli obiektywnie plastikowy baner to najwyższa jakość?
    Też mi się to nie podoba i gdyby mój mąż na coś takiego wpadł, nie byłabym zadowolona. Tzn. tak na powierzchni może miło, bo co też powiedzieć, ale w głębi to nie. Nie oczekuję takiego rozgłosu, cenię sobie swoją prywatność. Nawet na swoim domu bym nie chciała żadnych napisów. Jeśli już – to wewnątrz, tak żeby tylko moi goście widzieli i domownicy.
    Ciekawe, że można tak różnie odbierać tę samą rzeczywistość.
    Nie zgadza się Pan – a przyjmuje Pan do wiadomości, że tak można to widzieć? I mieć własną rację?

  21. Gianna pisze:

    Jakie są obiektywne kryteria kwalifikowania jako złego lub dobrego smaku zachowań związanych z obchodzeniem rocznicy ślubu? Pytam z ciekawości.

  22. Telima pisze:

    Przypomniało mi się jeszcze, jak kiedyś byłam u znajomych. Ze 2m od drzwi wejściowych na ścianie była kartka z napisem „jesteś najwspanialszym facetem na świecie”. Było mi głupio. Nie dało się tego nie zauważyć, ale po przeczytaniu poczułam się, jakbym weszła w cudze prywatne życie. Co innego – już pisałam – gdybym przyszła na ich rocznicę ślubu i zobaczyła jakiś stosowny napis. Choć teraz myślę, że brak napisu byłby jeszcze lepszy. Wystrój tak, ale osobiste zdania nie.

  23. Natalia Suodka pisze:

    Bardzo mi się nie podobają te komentarze… Śledzę blog od jakiegoś czasu i czytam większość archiwalnych wpisów i nie ze wszystkim się zgadzam z P. Krajskim, ale jeśli chodzi o ten wpis to wstyd mi za czytelników.
    Banery się mogą komuś podobać lub nie, ale takie komentarze (kiczowate, żenujące, tandetne itp.) są absolutnie niedopuszczalne! Niektórzy chyba nigdy się nie nauczą, że podstawową zasadą SV jest niesprawianie innym przykrości. W dobrze skrojonym garniturze, siedząc przy drogim laptopie i pijąc kawę z eleganckiej filiżanki, będą na – jakby nie patrzeć – publicznym forum pisać takie obraźliwe komentarze, nierozumiejąc, że tym samym niwelują cały swój trud włożony w to, by stać się człowiekiem SV.
    A banery świadczą o miłości i ogromnym oddaniu żonie, każda kobieta chciałaby, by mąż tak bardzo starał się ją uszczęśliwić, a nawet klękał przed nią i podarował tyle róż… I myślę, że po 35 latach małżeństwa P. Krajski zna swoją żonę lepiej niż komentujący czytelnicy i wie, co sprawi jej radość.

  24. Pani Natalii Suodka dziekuję. Lepiej bym tego nei wyraził.

  25. Joanna B pisze:

    Szanownym Jubilatom skladam serdeczne zyczenia nastepnych 35 szczesliwych lat.

    Mam jednak zastrzezenia co do banerow „dekorujach” Naleczow przez cale 7 dni. Nie potrafie zrozumiec jakim cudem s-v dopuszcza zagarniecie przestrzeni publicznej na tak dlugi czas. Czy byl pan laskaw pomyslec o urlopowiczach, ktorym to bardzo przeszkadzalo ? Nie uwierze, ze wszystkim sie podobalo i kazdy rwal sie do robienia sobie fotografi z Zabcia.
    Czy pomyslal pan ilu wczasowiczow pouciekalo z Naleczowa z postanowiem: – Nigdy wiecej!
    7 dni to nie wiecznosc, ale niektorym popsul pan caly pobyt w Naleczowie.

  26. Telima pisze:

    Pani Natalio, skąd Pani wie, jakich wyrazów miłości chciałaby każda kobieta? Mnie by takie publicznie nie cieszyły.
    Komentarze nie są niegrzeczne, są wyrazem czyjegoś odbioru tej sytuacji. Jeśli się nie chce żadnej krytyki, to nie należy publikować albo trzeba zablokować komentowanie. Nie mam nic do uczuć czcigodnych jubilatów, tego w żaden sposób nie oceniam – nie mam prawa. Myślę, że pięknie wytrwać w małżeństwie. Piszę tylko o swoim subiektywnym odbiorze tego świętowania i swoim zaskoczeniu. Nie oceniam osób i ich intencji, na pewno dobrych.

  27. Alksandra P. pisze:

    Pani Telimo popełniła pani błąd logiczny. Pani Natalia nie stwierdziła, że każda kobieta chciałaby publicznych wyrazów miłości, ale że „każda kobieta chciałaby, by mąż tak bardzo starał się ją uszczęśliwić”. Niewątpliwie każda z nas chciałaby aby mąż dołożył wszelkich starań i wysiłków, aby nas uszczęśliwić, choć zapewne każda z nas ma inne wyobrażenie tego uszczęśliwienia.

  28. Telima pisze:

    Może dobrze odczytałam, może nie. P. Natalia napisała to w tym samym zdaniu, w którym była mowa o banerach. Przecinek nie oddziela tak silnie stwierdzeń. Uznałam, że łączone są uszczęśliwienie i jego konkretny sposób (banery).

  29. Telima pisze:

    Komentarz się nie ukazał, więc ponawiam. Do P. Aleksandry.
    P. Natalia w jednym zdaniu napisała o banerach i tym, co pragnie każda kobieta. Może więc nie tyle popełniłam błąd, co wypowiedź była podatna na różne interpretacje przez taką a nie inną interpunkcję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s