Nigdy nie sprawiajmy nikomu przykrości

Myślę teraz, że za mało poświęcam jednak na tym blogu miejsca filozofii savoir vivre, rozwinięciu podstawowych jej zasad.

Zauważmy, ze zasada „Nigdy nie sprawiajmy nikomu przykrości” jest uszczegółowieniem, w równym stopniu, zasady szlachetności i zasady miłości.
Szlachetny człowiek nie sprawia innym przykrości.

Człowiek, który kieruje się miłością nie sprawia innym przykrości.

Ktoś może powiedzieć, że są sytuacje, w których sprawienie przykrości jest nieuniknione.

Oczywiście. Zadajmy sobie jednak pytanie: czy, gdy sprawialiśmy innym przykrość, zawsze to naprawdę było konieczne i uprawnione?
Dodajmy jeśli musimy, naprawdę, innemu sprawiać przykrość róbmy to wyłącznie w cztery oczy, by jej nie pomnażać upokorzeniem tego kogoś (bo w obecności innych).
Jedna z największych naszych klęsk ma miejsce w tej perspektywie, gdy:
nie zauważyliśmy nawet, że komuś sprawiliśmy przykrość;
sprawiliśmy komuś przykrość, bo byliśmy w złym humorze;
bo ktoś inny nam sprawił przykrość;
bo ta osoba nam sprawiła przykrość i my się faktycznie mścimy;
bo ta osoba nas irytuje;
bo nam przeszkadza;
bo sprawiła przykrość komuś kogo lubimy;
bo zrobiła coś co nam się nie podoba (np. z punktu widzenia naszego światopoglądu);
bo ma po prostu inny światopogląd lub reprezentuje inna hierarchię wartości;
bo byliśmy gruboskórni;
bo lekceważymy jej takie czy inne jej świętości i świętości”.
Ważna sprawą jest odnotowywanie w pamięci przykrości, które komuś sprawiliśmy i wyciąganie z tego wniosków na przyszłość, by już takich i w taki sposób przykrości nie sprawiać.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozofia savoir vivre. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Nigdy nie sprawiajmy nikomu przykrości

  1. Gaston de Maistre pisze:

    Panie Doktorze,

    mam pewien problem, czy w świetle zasad SV można nie podać komuś ręki (nie odwzajemnić wyciągniętej ręki) na gruncie zawodowym/biznesowym wiedząc, że ów osoba dopuściła się, świadomie i z rozmysłem, olbrzymiej niegodziwości i obrzydliwości w życiu prywatnym? Czy przez brak akceptacji dla takiego czynu i z szacunku dla ofiar powinno się zaprzestać prowadzenia jakichkolwiek interesów z taką osobą? A może SV nie zajmuje się takimi sprawami i pozostawia to osądowi moralnemu jednostki?

    Pozdrawiam

  2. Xakit pisze:

    Witam,
    A co w przypadku osoby której przykrość została wyrządzona. Czy taka osoba może później na przykład nie podać ręki osobie która ją obraziła. Sytuacja dotyczy grupy znajomych osoba obrażona chcąc nie chcąc będzie musiała spotykać tę drugą osobę.

  3. EdytaW. pisze:

    Szanowny Panie. Odnoszę Pański wpis do krytycznych wypowiedzi, w tym m.in mojej, dotyczących Państwa rocznicy ślubu. Jak najbardziej zgadzam się, że podstawą blogu powinno być propagowanie filozofii sv, zasady szanowania innych ludzi. Jednakże blog spełnia pewną funkcję „instruktażową”. Wpisy służą wielu osobom za wzór postępowania. W czasach, kiedy króluje bezguście, brzydota i brak szlachetności, tu znaleźliśmy miejsce, gdzie te wartości się szanuje i propaguje. Sam Pan napisał, że publikuje reportaż ze Swej rocznicy ślubu jako przedstawienie filozofii sv w codziennym życiu. Filozofia sv to przede wszystkim szlachetność, co zresztą często Pan podkreślał. Oprawa Państwa rocznicy ślubu nie była żadną miarą szlachetna, była kiczowata. Rozumiem Pańskie starania, więcej, uważam, że podjęte starania z pewnością były miłe i wzruszające, zwłaszcza dla Pańskiej Żony. Niestety, były bez klasy, którą prawdziwie szlachetna uroczystość powinna się cechować. I tyle. Nie jest w tym momencie najważniejsze to, żeby nie sprawiać (Panu i Żonie) przykrości, tylko wspólne dążenia do jak najlepszego rozumienia szlachetności i temu służą krytyczne wpisy. Niegrzecznie byłoby krytykować Pana w czasie uroczystości. Natomiast umieszczenie zdjęć na blogu spowodowało odniesienie się do nich przez czytelników. Nie ma przy tym znaczenia, że wszyscy znajomi i mieszkańcy Nałęczowa bardzo chwalili Pana pomysły, ja również na ich miejscu zrobiłabym to samo, bo faktycznie było to słodkie, ale jednak kiczowate. Bez znaczenia jest tu fakt, że nie miał Pan wpływu np. na stroje orkiestry. O tym również trzeba było wcześniej pomyśleć, bo strój w dzisiejszych czasach jest czymś absolutnie newralgicznym (wiele osób ubiera się bardzo niestosownie do okazji i trzeba było to przewidzieć). Trzymajmy poziom, nie pauperyzujmy tego bloga!
    PS.
    Nie było zbyt szlachetnie krzyczeć na czytelników WIELKIMI LITERAMI wobec pierwszych słów krytyki, że swoje przyjęcie może Pan zorganizować jak Pan chce, nawet w piżamach (ciekawe, czy wtedy przyszliby ci prości ludzie, o których tak się Pan zatroszczył…)

  4. Pani Edycie W.
    Piszą o prykrości nei miałem sibie na mysli.
    Nie zgadzam się z określeniem „kiczowate”.
    I nie zgadzam się z określeniem „to nie jest szlachetne”.

    Czy nie jest Pani zbyt autorytarna?

    Jaką estytykę Pani reprezentuje?

    Co się Pan podoba, a co nie?
    Co jest kiczowate (proszę o przykłady) a co nie jest kiczowate?
    Co to jest kicz?

    Ma Pani swoją wizję (jaką?) takiej uroczystości jedyną mozliwą?

    Ja miałem wizję, nazwijmy ją wakacyjną.
    Szalchetność nie polega tylko na pewnych formach, a niekiedy formy nie są wcale do niej konieczne.

  5. Kamil Z. pisze:

    Całkowicie zgadzam się z Panią Edytą W. Właśnie to mnie uderzyło w zdjęciach i filmie z uroczystości: to był kicz. Stylistyka zbliżona do grilla ogródkowego, disco polo i takiej właśnie „naszej przaśności”. A przecież my, aktywni czytelnicy bloga, wymagamy od jego Autora więcej! Każdemu może się zdarzyć pomyłka albo nieporozumienie. Czy Autor zamiast bronić się i brnąć nie powinien uderzyć się we własne piersi i przyznać do błędu? Czy przeprosiny i przyznanie się do błędu nie są wyrazem (przejawem) wysokiej kultury? Proszę wybaczyć, ale – jak słusznie napisała Pani Edyta – skoro wrzucił Pan zdjęcia na bloga, czyli de facto, upublicznił je, tym samym przyznał Pan prawo swoim czytelnikom, aby je oceniali. A oceny czegoś, co nie jest wysokiej próby (w tym wypadku oprawy uroczystości), po prostu nie mogą być pozytywne, bo nie byłyby szczere. Czy nie cieszy się Pan, że wychował Pan sobie czytelników, którzy właśnie dzięki Panu zwracają uwagę na detale i za Pana radą stanowczo walczą z proletaryzacją?

  6. Lucyna pisze:

    Nie sądzę, żeby Pan Doktor musiał za cokolwiek przepraszać, czy uderzać się w piersi. Myślę, że zbyt dosłownie podchodzimy do takich słów jak „wielkie”, „najwyższej jakości”, „szlachetne”. Wydaje mi się, że to jeden rysów naszej narodowej osobowości, że chcemy być zawsze perfekcyjni i doskonali w stopniu absolutnym. Za przykład niech tu posłuży nasza nieśmiałość i lęk przed kompromitacją jeśli chodzi o języki obce. Gdy inne narody wesoło i beztrosko kaleczą język angielski, mówiąc z tak silnym akcentem, że nie da się nie poznać z którego kraju pochodzą, my wolimy się nie odzywać, dopóki nie mówimy z biegłością i akcentem native speakera. Dopóki nie osiągniemy tego poziomu, uważamy, że mówimy „trochę” lub „słabo”.

    Kolejny przykład: osoba chcąca być elegancką i ubraną na najwyższym poziomie nie musi koniecznie na jeden zestaw wydawać kilku czy kilkunastu tysięcy złotych, jak autorzy blogów o męskiej elegancji. Czy mężczyznę w garniturze ze sklepu, a nie od krawca, w koszuli szytej fabrycznie, a nie na miarę, w kapeluszu rodzimej produkcji, a nie włoskiej, w butach z obuwniczego, a nie od angielskiego szewca nazwiemy kiczowatym? Według absolutnej definicji najwyższej jakości i szlachetności tylko ubiór szyty na miarę i z najlepszych możliwych materiałów zasługuje na uznanie za zgodny z filozofią savoir vivru. Kilkadziesiąt lat temu żaden szanujący się pan nie kupował nic w sklepie.

    Podobnie z tym przyjęciem. Mam wrażenie, że wielu czytelników ma oczekiwania absolutnego ideału, godnego poziomu monarchy. Tymczasem są różne stopnie doskonałości, wielkości i szlachetności. Wielkie i szlachetne było w tym wszystkim to, że Autor poświęcił sporo czasu i zabiegów na zorganizowanie całej uroczystości, na sprowadzenie księdza i orkiestry, na zaprojektowanie banerów i rozwieszenie ich. Liczyła się idea czegoś ponadprzeciętnego. Podobnie, jak u eleganckiego mężczyzny liczy się idea wyglądania elegancko, a nie to, czy ma na sobie wszystko obiektywnie najwyższej jakości. (nb, dzisiejsi blogowi arbitrzy elegancji byliby zdyskwalifikowani przez niegdysiejszych za pokazywanie się w ubraniu spod igły – tamci pokazywali się w ubraniach lekko „spatynowanych”, znoszonych przez służbę…)

  7. Hime pisze:

    Pisze niejako w odpowiedzi (podpowiedzi) na Pański komentarz do wypowiedzi pani Edyty W.
    Zawsze z wielką sympatią czytam o Pańskich przygodach. Wydaje mi się, że ideowo mamy podobne podejście do życia, mimo ogromnych (proszę mi wierzyć na słowo) różnic światopoglądowych. Dlatego zaskoczyła mnie wielce forma banerów, jakie zorganizował Pan z okazji rocznicy. Ale na ten temat już dość zostało powiedziane.
    Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.

    Odnosząc się do Pańskiego pytania, jaka forma uhonorowania Pańskiej żony byłaby mniej „kiczowata” przyszły mi do głowy dwa pomysły.
    Przede wszystkim kwiaty, ale mniej oczywiste, niż bukiet. W hurtowniach i kwiaciarniach można kupić w preferencyjnych cenach uszkodzone róże, oberwane główki – wystarczy poświęcić trochę czasu na oberwanie płatków i mógłby Pan usłać nimi jej drogę do domu, albo obsypać (z pomocą przyjaciół oczywiście) przy wyjściu z samochodu, jak królową.
    Po drugie lampiony – są takie piękne papierowe lampiony, biodegradowalne, w które wkłada się świeczkę i wznoszą się elegancko w powietrze. Wyglądają przepięknie na tle wieczornego/nocnego nieba – puszczenie 35 takich cudeniek mogłoby być miłym ukoronowaniem dnia spędzonego na świętowaniu rocznicy.

  8. Małgorzata pisze:

    Hmm… takie lampiony jak już spadną na ziemię wyglądają mniej elegancko i zwykle nie ma komu tego posprzątać. Tak więc z lampionami to chyba lepiej ostrożnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s