Jeszcze kilka słów na temat naszej 35-tej rocznicy

Bardzo zaskoczyło mnie tak wiele negatywnych komentarzy i to w oparciu o tak skąpy materiał informacyjny (syn montuje powoli film z uroczystości, który pokażę, a ja chciałem tutaj jeszcze dużo spraw wyjaśnić).

Napisałem w pierwszym wpisie na ten temat, że chciałem realizować ducha savoir vivre i nie chciałem robić uroczystości na „wielkim fa” i na bardzo poważnie (miały być uśmiechy, przymrużenie oka, żarty itp.)

Cel podstawowy był, co wydawało mi się oczywiste jeden: sprawić żonie radość i dać jej dowody na to, że nadal jest dla mnie kimś najważniejszym na świecie, kimś kogo kocham wciąż tak jak w okresie narzeczeńskim, ale i jeszcze bardziej, ponad życie.

Najlepszą formą udowodnienia tego wydało mi się zgodne z pewną tradycją (patrz choćby Zbyszko z Bogdańca i Jagna) publiczne zamanifestowanie tego.

Swój cel osiągnąłem. Żona uznała to za ważne i oceniła bardzo pozytywnie. Dodatkowym elementem były dla niej reakcje „społeczne” – fakt, że tak wielu mieszkańców Nałęczowa i turystów zareagowało bardo ciepło (o czym wspominałem) składając nam życzenia i okazując wiele serdeczności.

Nie spotkaliśmy się z żadnymi negatywnymi reakcjami, choć przecież mogły one wystąpić – ktoś mógł mieć jakieś pretensje czy wyśmiewać, np. banery.

Dla mnie był tu duch savoir vivre, był cały czas, bo było to nadprzeciętne i jakoś wielkie i tak to wielu ludzi widziało i komentowało. Szczególnie pozytywnie zareagowało wiele kobiet i to było również traktowane przez moją żonę jako coś bardzo pozytywnego.

Centrum uroczystości była Mszą Trydencka odprawiana przez ks. Jochemczyka, który przyjechał by ją odprawić specjalnie z Włoch, ze Złotej Doliny i to było już bardzo poważne.

Do krytyków banerów i orkiestry. A co Państwo myślą skąd miałem brać banery artystyczne na wysokim poziomie, nie na plastiku? Za jakie pieniądze? Nie jestem krezusem. Czy myślą Państwo, że łatwo jest zorganizować orkiestrę na pół godziny? Jak Państwo myślicie – ile jest takich orkiestr i ile kosztują? Kapelmistrz tej orkiestry powiedział mi w pewnym momencie: „Nigdy nie zgodziłbym się za takie pieniądze zagrać, a nie mógłbym, to wiem, zażądać takich pieniędzy, które by mnie i moich ludzi usatysfakcjonowały ( dop. S. K. – przecież to było kilkanaście osób, które przyjechały z daleka kilkoma samochodami). Ale zgodziłem się z ciekawości, bo nigdy nie miałem takiej propozycji”.
Ktoś mógłby powiedzieć: „To nie trzeba było tego robić. Można było w inny sposób obchodzić tą rocznicę”. Nie. Bo tu ważna była ta manifestacja publiczna przez banery i ważny fakt obecności orkiestry. Chodziło o pewną wymowę, pewien urok, pewne zaskoczenie, pewną niecodzienną i niepowtarzalną odświętność – raz się obchodzi 35 lat małżeństwa.

Ja wypowiedziałem się przez te banery i przez orkiestrę w sposób, który żona i wielu ludzi zrozumiało i nie doszukiwało się jakiś wad, niedociągnięć, braków czy słabości.

Ja złożyłem w ten sposób publicznie pewne oświadczenie, które zostało odebrane jako oświadczenie szczere i z głębi serca, oświadczenie wyjątkowe, coś co nie było małe, sztampowe, tylko formalne. I o to mi chodziło.

Chodziło mi o to, by moja żona, rodzina, różni znani mi i lubiani przez mnie ludzie zapamiętali ten dzień jako wyjątkowy i tak go zapamiętali.

I chodziło mi, jeszcze raz to powtórzę i podkreślę, żeby to było radosne, żeby było pełne uśmiechów i śmiechu.

I różnych żartów i przymrużeń oka było w tym dniu wiele. Jeden przykład: gdy tylko wkroczyliśmy (po tym oglądaniu banerów) do domu, zapukał listonosz i wręczył żonie dwie przesyłki. W jednej były życzenia od … premiera, w drugiej od… prezydenta. Żona oglądała je ze zdziwieniem aż zaczęła się śmiać (i inni z nią), bo rozpoznała mój charakter pisma.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rocznica ślubu Krajskiego. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Jeszcze kilka słów na temat naszej 35-tej rocznicy

  1. Monika pisze:

    ‚ A co Państwo myślą skąd miałem brać banery artystyczne na wysokim poziomie, nie na plastiku? Za jakie pieniądze? Nie jestem krezusem. Czy myślą Państwo, że łatwo jest zorganizować orkiestrę na pół godziny? Jak Państwo myślicie – ile jest takich orkiestr i ile kosztują?’

    A my chcemy właśnie dążyć do tej najwyższej jakości a nie wzmacniać proletariat, skoro Pan sam nas tak uczy i wolimy nie mieć żadnego bannera niż mieć tandetny.
    Nie pisałam komentarzy pod poprzednim postem, bo choć mi bannery by się nie spodobały, to jednak szanuję, że komuś się podobają i ma ochotę w ten sposób manifestować swoją miłość. Nie podoba mi się jednak, że teraz wychodzi na to, że „Pańska racja jest jedyną słuszną”. Panu i żonie się podoba, jest zgodne z duchem SV bo nikogo nie rani, a ktoś po prostu stwierdza, że nie chciałby takiego prezentu, bo to by go zraniło (zawstydziło, skrępowało, było zbyt intymne). W wielu komentarzach była po prostu wyrażona taka opinia, a nie krytyka Pana. Proszę to uszanować.

  2. Telima pisze:

    Ostatni raz na ten temat zabieram głos. Chciałam po pierwszy wyrazić nadzieję, że się Pan (mam na myśli Autora bloga) nie czuje urażony, bo nie było moim zamiarem sprawianie przykrości. Po drugie, podobnie jak P. Edyta W. – gdybym była wtedy w Nałęczowie, też tylko bym gratulowała, a nie wyraziła krytyki ani krzywym spojrzeniem w Państwa stronę. Natomiast ten blog nie jest Pana osobistym pamiętnikiem, lecz szkołą. Podawane przykłady powinny być chyba jakoś wzorcowe – takie Pan często opisuje np. omawiając kwestie menu w hotelach czy restauracjach. Stąd zdziwienie takim modelem przyjęcia. Pytałam też o Pana strój – nie złośliwie, lecz żeby zrozumieć. Skoro niespodzianka i takie stroje nieformalne inni mieli, czy Pan też nie mógł inaczej się ubrać? Proszę o skorygowanie, jeśli błędnie myślę na temat ducha s-v.

  3. Jasza pisze:

    Szanowny Panie Doktorze!

    Myślę, że zrobił Pan piękną i ambitną rzecz dla żony i pokazał tym jak bardzo ją kocha. Jak widać dobrze, że nie czytałem komentarzy innych użytkowników, ponieważ tylko bym się zdenerwował. Zastanawia mnie po co niektórzy ludzie zaglądają na blog o savoir-vivre, skoro nie kierują się jego zasadami, a są przepełnieni zawiścią i złośliwością. Jak widać niestety nie po naukę. Proszę wybaczyć za ostry ton, ale naprawdę podniosło mi to ciśnienie.

  4. Telima pisze:

    Miałam już nie pisać, ale tylko jedno – pomysł z listami od „władz” mi się podoba.

  5. Mig pisze:

    Szanowny Panie Doktorze,
    Gratuluję Panu wspaniałego pomysłu uczczenia Państwa rocznicy ślubu. Zawstydza mnie czytanie negatywnych komentarzy na ten temat. Ostatnio życzyłem swemu bratu, który obchodził pierwszą rocznicę ślubu, aby następne, okrągłe rocznice dane im było obchodzić w podobnym szczęściu i oprawie. Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s