I znowu o rocznicy – savoir vivre i przestrzeń publiczna

Jedną sprawę wyjaśnię na początek – mój wpis dotyczący robienia przykrości nie był żaden sposób związany z wypowiedziami niektórych Czytelników na temat rocznicy. Przyznaje, zę czas i miejsce tego wpisu były niefortunne i nieprzemyślane, ponieważ mogło to sugerować, że odnoszę się do tych komentarzy.

Te komentarze mnie jedynie zadziwiły, a niekiedy zbulwersowały swoja autorytarnością , nieodpowiednia z punktu widzenia savoir vivre formą i sposobem wyrażania poglądów, negowaniem tego co inne, nie pasujące do własnych wyobrażeń.

Savoir vivre podpowiada w wypadku negowania czegoś sformułowania typu „to nie w moim guście” czy „mnie się nie podobało”, „to jest sprzeczne z moimi preferencjami estetycznymi” czy to jest sprzeczne z moimi wyobrażeniami o …”

W historii mojego bloga było niewiele tematów, które wywoływały podobną burzę i moim wpisom towarzyszyło tak wielka liczba komentarzy. Te tematy to: stosunek do homoseksualistów, zachowanie ateistów w kościele, kwestie wegetarianizmu i palenia papierosów.

Po przemyśleniu sprawy nadal nie mam pojęcia dlaczego, skąd tyle negatywnych emocji, które niekiedy doprowadzały do czegos co nazwałbym delikatnie groteską i surrealizmem.

Oto przykładowy wpis, wpis Pani Joanny: Nie potrafię zrozumieć jakim cudem s-v dopuszcza zagarniecie przestrzeni publicznej na tak długi czas. Czy był pan łaskaw pomyśleć o urlopowiczach, którym to bardzo przeszkadzało? Nie uwierzę, że wszystkim się podobało i każdy rwał się do robienia sobie fotografii z Żabcią. Czy pomyślał pan ilu wczasowiczów pouciekało z Nałęczowa z postanowię: – Nigdy więcej! 7 dni to nie wieczność, ale niektórym popsuł pan cały pobyt w Nałęczowie.

To ostanie zdanie mnie najpierw ubawiło, potem przeraziło. Ile bowiem jeszcze jest osób, które wiedzą co inni myślą i czują i w związku z tym chcą decydować i sprawach wspólnych, np. przestrzeni publicznej? Ile jest osób, które uważają, że jeśli coś kogoś irytuje w przestrzeni publicznej to należy to zlikwidować? Czy nie do tej kategorii osób zaliczają się np. te, które domagają się usunięcia krzyży z przestrzeni publicznej? Ile w takim podejściu jest umiłowania wolności i poszanowania innych?

W planach miałem wpis pt. „Savoir vivre i przestrzeń publiczna” (po przykrych przeżyciach nad polskim morzem w sierpniu tego roku). Zamieszczę go na pewno za jakiś czas. Tutaj tylko kilka słów na ten temat.

Problem kształtowania przestrzeni publicznej, granic swobody w tej dziedzinie to trudny problem, na który składa się wiele problemów.

Jednym z nich jest pojęcie przestrzeni publicznej. Jeżeli za przestrzeń publiczną uznamy każdy fragment przestrzeni, który może zobaczyć „publiczność” (osoby postronne) i uznamy, że mamy prawo zabraniać pojawiania się w nim czegoś znajdziemy się w centrum totalitaryzmu. Uznamy bowiem wtedy, ze będziemy decydować o tym jakie ludzie mają mieć domy, ogrody, płoty i co w nich może być a co nie.

Oczywiście trudno się zgodzić na domy koszmarki i manifestacji, które w istotny sposób (bezdyskusyjny) ranią innych. W jakim zakresie jednak można tego zabronić czy to prawnie czy w ramach presji psychicznej (choćby typu – czy to jest zgodne z savoir vivre)?
Na pewno, takie jest przynajmniej moje zdanie, należy podejść rygorystycznie do tej przestrzeni publicznej, która występuje w centrach miast i którą zapełniają budowle zabytkowe.
A co do moich banerów.

Zostały umieszczone przy ulicy Kombatantów w Nałęczowie. Każdy może sobie obejrzeć ją na mapie i zorientować się, że jest to właściwie szosa na obrzeżu Nałęczowa, którą poruszają się w zasadzie tylko mieszkańcy okolicznych domów. Trafiają tam nieliczni turyści i kuracjusze (0,5%? Myślę, że mniej), tacy, którzy lubią włóczyć się po okolicy, którzy przyszli tu po maliny do ogrodnika i zamiast wrócić od niego do Nałęczowa najkrótszą drogą wybrali dłuższą by dłużej być w ciszy i drzewach a nie w mieście.

Zamieszczają banery na plotach zapytałem oczywiście o zgodę ich właścicieli i ją otrzymałem. Większość pozostały mieszkańców ulicy wyraziło aprobatę dla ich obecności (poznałem dzięki tym banerom wielu ludzi). Byli nawet tacy, którzy sami z siebie ich pilnowali, by nikt przed przyjazdem żony ich nie uszkodził.

Wszyscy wiedzieli, kto te banery zawiesił, ponieważ prowadziły one do jednego domu, na którym było ich najwięcej. Nikt nie zgłosił się z protestem.

Co bym zrobił, gdyby ktoś się zgłosił?
Jeśli przyszłaby np. Pani Joanna i przedstawiła swoje racje zaproponowałbym jej, by omijała ul. Kombatantów. Tyle jest pięknych miejsc w Nałęczowie, że ludzie przyjeżdżają latami do tego uzdrowiska i nigdy przy tej ulicy nie byli.

A gdyby przyszło więcej osób z pretensjami?

Zapewne bym je zdjął i umieścił w ogrodzie domu, w który mieszkaliśmy w taki sposób, by nie były widoczne zewnątrz.

Wnioski:

Kierując się savoir vivre należy podejmować wysiłki, ale oczywiście w granicach zdrowego rozsądku by nie sprawiać przykrości innym.

Kierując się savoir vivre należy postępować tak, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku, by inni mogli żyć i zachowywać się tak jak tego chcą nawet w taki sposób, który przez nas jest negowany czy sprawia nam przykrość.

Dwa przykłady.

Pierwszy.

Jeżeli nasz sąsiad obstawił swój ogród koszmarnymi, według nas, gipsowymi krasnalami nie idziemy do niego z żądaniem, by je usunął tylko przy granicznym płocie zapuszczamy gęsty żywopłot lub stawiamy drewniane zasłony.

Drugi przykład ((specjalnie trochę prowokacyjny)
W ramach naszego pobytu w Nałęczowie odwiedziliśmy ze znajomymi Wojciechów. Tam obok średniowiecznej wieży jest urokliwa gospoda z dużym ogródkiem. W ogródku nie było nikogo. Usiedliśmy w jednym jego końcu. Zapaliłem papierosa (w ogródku wolno było palić). Do ogródka wkroczyło młode małżeństwo z niemowlęciem w wózku. Zajęli stół obok nas. Mężczyzna podszedł do mnie i powiedział: „Niech pan zgasi papierosa, bo to szkodzi naszemu dziecku”. Zgasiłem natychmiast papierosa i zapaliłem następnego, gdy opuścili restaurację.

Czy nie mogli usiąść w drugim, takim samym pod każdym względem (ta sama odległość od wejścia do ogródka i od wejścia do restauracji, taka sama zieleń i widok) końcu ogródka?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rocznica ślubu Krajskiego, Savoir vivre na co dzień i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „I znowu o rocznicy – savoir vivre i przestrzeń publiczna

  1. Marianna pisze:

    Panie Stanislawie
    Mam ogromny szacunek dla Pana i uwazam ze zorganizowanie takiego przyjecia dla Panskiej zony zasluguje na uznanie. Zyczylabym sobie zeby wiekszosc mezow tak sie zachowalo. Negatywne komentarze wynikaja mysle z malostkowosci i zazdrosci. Szczerze powiem ze wrecz mi wstyd za tych ludzii ktorzy sa tak negatywni.

    Marianna

  2. Marianna Turlejski pisze:

    Panie Stanislawie
    Mam ogromny szacunek dla Pana i uwazam ze zorganizowanie takiego przyjecia dla Panskiej zony zasluguje na uznanie. Zyczylabym sobie zeby wiekszosc mezow tak sie zachowalo. Negatywne komentarze wynikaja mysle z malostkowosci i zazdrosci. Szczerze powiem ze wrecz mi wstyd za tych ludzii ktorzy sa tak negatywni.

    Marianna

  3. Aluś pisze:

    Ja uważam, że trzeba być co najmniej nieżyczliwym człowiekiem, by zrobić problem z tego, że ktoś świętuje 35 rocznicę ślubu. Nawet, jeżeli banery były przaśne, a oprawa nie w czyimś guście, to człowiek szlachetny by po prostu to przemilczał (chociaż ja bym podszedł pogratulować! to niesamowity staż mimo wszystko!) a nie wylewał jad kryjąc się za nickiem.

  4. anna pisze:

    Szanowny Panie , chyba nie pomyślał Pan poważnie o tym , że ktoś zważając na fakt ,że Pan pali będzie specjalnie zajmował miejsce , tak aby mógł Pan spokojnie wypalić papierosa? To oburzające , w Polsce palenie w przestrzeni publicznej jest zabronione🙂

  5. teri pisze:

    Również moim zdaniem te banery były okropne. I proszę sobie wyobrazić, że każdy miałby taką „fantazję” żeby na tydzień rozwieszać coś takiego na płotach, przecież inni też obchodzą ciągle jakieś swoje rocznice… czy miliony reklam i innych szyldów nie wystarczająco paskudzą otoczenie?

  6. qwr pisze:

    Pani Annie: tam było dopuszeczone, a palacz tez człowiek.
    Strefa d;a niepalących była wewnątrz restauracji. Tak jest wsżędzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s