Uczennice ubrane w płaszcze na lekcjach

Pani Renata Natkaniec napisała: Jestem nauczycielką języka polskiego w liceum. Moje uczennice, gdy za oknem robi się zimno, siedzą podczas lekcji w kurtkach, a przynajmniej usiłują tak robić. Usprawiedliwiają ten fakt tym, że jest im zimno. Moim zdaniem, gdy nie ma awarii ciepłego ogrzewania a niska temperatura i deszcz jest od kilku dni , można się stosownie ubrać tak, by kurtki zostawić w szatni. Uważam, że nie jest w dobrym tonie siedzenie w kurtkach podczas zajęć lekcyjnych, kursów, seminariów, wykładów itp.
Byłabym bardzo wdzięczna za udzielenie mi wskazówek w tej kwestii, a za moim pośrednictwem także moim uczennicom.

Nigdy w żadnym pomieszczeniu nie siedzimy w kurtce lub płaszczu, szczególnie w szkole czy na uniwersytecie. Jest to sprzeczne z etykietą, obyczajem polskim i europejskim. Może być odbierane tylko w jeden sposób: jako brak szacunku dla gospodarza (nauczyciele, profesora) i obecnych w tym pomieszczeniu innych osób.

W ten sposób możemy być ubrani tylko w poczekalni dworcowej, w środkach komunikacji miejskiej (ale już nie w pociągu z przedziałami i nie w poczekalni do lekarza).

W każdej kawiarni, restauracji, domu wywoła to negatywną reakcję i spowoduje grzeczną prośbę (na początek) o zdjęcie wierzchniego ubrania.

Jeśli komuś zimno ubiera się na „cebulkę” (zakłada np. podkoszulkę, koszulę, sweter i żakiet).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ubiór, W szkole i na uniwersytecie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Uczennice ubrane w płaszcze na lekcjach

  1. Anna pisze:

    Pozwolę zauważyć sobie jedną, dość istotną rzecz.

    Przełom września i października jest specyficznym okresem – za oknem potrafi być już zimno a ogrzewanie sieciowe dopiero jest włączane. Wiele szkół potrafi na nim oszczędzać bądź jest ono po prostu niewydajne (stary, nieocieplony budynek, nieszczelne okna). W dodatku, wiele młodych dziewcząt bardzo szybko marznie. W szkole czy na uczelni większość czasu spędzamy siedząc w jednym miejscu, co dodatkowo potęguje uczucie zimna.

    Pamiętam swoje doświadczenia z czasów edukacji. Bywały momenty, że w klasach trzeba było siedzieć w szalikach i rękawiczkach (bądź jednej by można było pisać), czasem nawet we wspomnianym ubraniu „na cebulkę” plus gruby, wełniany płaszcz a i tak było mi zimno. Przerwy spędzało się będąc przyklejonym do kaloryfera tylko po to, by złapać odrobinę ciepła.

    Oczywiście, zgodzę się, że siedzenie w kurtce jest oznaką braku szacunku do gospodarza i jest to zwyczajnie nie na miejscu. Jednak z drugiej strony – gospodarz powinien postarać się o zapewnienie swoim gościom, czy tu – uczniom, odpowiednich warunków tak, by ci nie musieli zwyczajnie marznąć. Warto zadać sobie jeszcze jedno pytanie – co w tej sytuacji jest ważniejsze? Kierowanie się zasadami (brak kurtek czy płaszczy w salach lekcyjnych i wykładowych) czy przekazanie młodzieży wiedzy? Jeśli będą marznąć to będą mieć jednocześnie spore problemy ze skupieniem się na nauce. Ubranie „na cebulkę” nie jest złotym rozwiązaniem, bo i ono ma swoje ograniczenia.

    Jeśli kawiarnia czy restauracja nie zapewni mi minimalnej, oczekiwanej przeze mnie temperatury oraz jednocześnie nie będzie akceptować płaszcza czy kurtki to zawsze mogę wyjść.

    Analogiczny problem bywał w pociągach. Nie wiem, jak jest teraz, lecz jeszcze kilka lat temu, podróż pierwszym połączeniem nie była możliwa bez grubej kurtki czy płaszcza, bo temperatura w środku była niewiele wyższa niż na zewnątrz. Pociąg nagrzewał się dopiero po dłuższym czasie (najczęściej gdy trzeba było już wysiadać, wówczas była istna sauna).

  2. sylwester pisze:

    Spojrzałbym na sprawę z innej strony. Nie chodzi tu chyba tyle o ogólnikowy „brak szacunku” i kulturę „Polską i Europejską” co o wprowadzenie atmosfery tymczasowości. Wszyscy oczekują, że osoba w płaszczu albo go zdejmie, albo wyjdzie. Wszyscy czekają, wszyscy zerkają. Ludzie zanurzają się w oczekiwaniu, a woleli by się skupić na wykładzie czy rozluźnić przy lampce wina.

    Oczywiście tam gdzie tymczasowość jest naturalna, jak na stacji kolejowej, tam też odzienie wierzchnie jest naturalne. Podobnie w Kościele, gdyż życie wiary to ciągłe pielgrzymowanie.

  3. Chris pisze:

    Nie mam aż tak traumatycznych doświadczeń ze szkoły jak pani Anna, ale mogę powiedzieć ze swoich obserwacji, że generalnie kobietom i dziewczynom jest strasznie zimno. Wiele pomieszczeń i budynków specjalnie z ich względu jest przegrzanych. W czasach szkolnych przeszkadzało mi to, ponieważ mi było za gorąco. W sytuacji, kiedy chłopcom temperatura odpowiada dziewczynom jest za zimno. To samo miałem na uczelni. Mężczyźni siedzieli bez płaszczy, a kobiety w płaszczach i kurtkach na wykładzie. Bo im zimno.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s