Czy należy odwiedzić w szpitalu osobę poszkodowaną w wypadku w którym braliśmy udział?

Pani podpisująca się jako Początkująca Dama napisała: Kilka tygodni temu miałam wypadek samochodowy, wina leży w jakiś sposób pośrodku: skręcałam w lewo z drogi głównej w podporządkowaną (jednokierunkowa) i miałam obowiązek ustąpić najpierw pierwszeństwa pojazdom nadjeżdżającym z naprzeciwka – z naprzeciwka nadjechał z dużą prędkością motocykl (ograniczenie było do 50, on jechał jak potem okazało się z raportu biegłego, około 100 km/h) którego nie zauważyłam (lub zauważyłam zbyt późno) i uderzył w mój samochód. Nie zostałam poszkodowana fizycznie, pozostał tylko wgnieciony bok auta, niestety kierowca motocykla leży w szpitalu dość pozwanie poturbowany (wiele złamań, brak zagrożenia życia). Czy powinnam udać się do niego z wizytą (jakoś moje sumienie mi to nakazuje, może nie, żeby przeprosić ale…)? Jeśli tak, czy powinnam przynieść jakiś upominek? Kwiaty chyba nie? Czy wypada iść samej czy może raczej z mężem? Dodam, jeśli ma to znaczenie, że jestem 34 letnią kobietą a kierowca jest mężczyzną młodszym ode mnie o kilka lat, zupełnie obcym (nie mamy żadnych wspólnych znajomych).

Dama by tak postąpiła.

Należy jednak iść z mężem, bo nie wiadomo jak zareaguje ranny.

Można mu wręczyć czekoladki mówiąc: „To na osłodę pobytu w szpitalu. Przykro mi, że zetknęliśmy się w takich właśnie okolicznościach. Czy czegoś panu nie potrzeba?”

Jeśli zareaguje agresywnie czy niegrzecznie bez słowa opuścić pokój.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Savoir vivre kierowców. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Czy należy odwiedzić w szpitalu osobę poszkodowaną w wypadku w którym braliśmy udział?

  1. LadyM. pisze:

    A ja nie uważam, że jest to wskazane. W końcu jest to obcy człowiek, a wyrazy zainteresowania jego stanem, poczucia winy itp, można wyrazić w inny sposób. Poza tym nie jestem pewna, czy do stylu damy należy „pakować się” w sytuacje, w których dama owa może zostać znieważona (niejako na własne życzenie)
    W ogóle uważam, że odwiedzanie w szpitalu powinno się ograniczyć do ścisłej, najbliższej rodziny i tylko na tyle, na ile jest to potrzebne dla zadbania o chorego i jego komfortu).
    Głównie z tego powodu, że w szpitalach leżą chorzy ludzie, często bardzo chorzy. I potrzebny im jest przede wszystkim spokój, a nie życie towarzyskie.
    Mam bardzo bogate oświadczenie w zakresie odwiedzania w szpitalu chorego męża. Choruje poważnie na serce jeszcze zanim poznaliśmy się. Bardzo często bywa hospitalizowany i odwiedzam go sama, ewentualnie z synem, gdy jest w rejonowym szpitalu – wtedy syn jest konieczny, bo występuje jako kierowca. Tragiczne i uciążliwe są te ciągłe odwiedziny chorych, bez względu na godziny wyznaczone, całymi rodzinami, z małymi dziećmi, które szaleją po korytarzach. Tłumy w sali, brak powietrza, hałas.
    I, jako że sama tez byłam w szpitalu, męczące dla samego chorego, który musi udzielać się towarzysko, choć jest słaby i chciałby mieć święty spokój. Męczące też dla pozostałych pacjentów.
    Zdecydowanie też odradzam ogólnie odwiedzanie kobiet w szpitalu, które nie są naszą ścisłą rodziną (matka, żona, siostra, córka) i nie musimy tego robić dla zadbania o nie. Kobieta w nocnej koszuli i szlafroku, chora, nie zadbana, będzie się czuła bardzo niekomfortowo. Tym bardziej, gdy jest bardzo chora, cewnikowana, podłączona do kroplówek, monitorów itp.
    Tak, że nakaz „chorych nawiedzać” należałoby stosować rozważnie.

  2. poczatkujaca dama pisze:

    Bardzo dziekuje za tak szybka odpowiedz, dziekuje takze LadyM. za komentarz, ktory dal mi do myslenia.. Ostatecznie nie wiem, czy pojdziemy – moj maz uwaza, ze nie powinnismy (jest przekonany, ze wine ponosi tylko i wylacznie kierowca motocykla ktory jechal zbyt szybko, narazajac tym samym zycie i zdrowie moje i synka ktory byl ze mna w samochodzie i ze wrecz nie naleza mu sie odwiedziny i ze to on nie wie czy potrafilby zachowac spokoj rozmawiajac z tym czlowiekiem).

  3. LadyM. pisze:

    Mi tu nie chodzi o kwestię winy i nie pod tym katem sprawę widzę. Dla mnie jest to po prostu nachodzenie obcego człowieka znajdującego się w niekomfortowej dla niego sytuacji.

    Sądzę, że Autor bloga ma przed oczami zachowania dam uwiecznione w filmach i powieściach, kiedy to, w czasie licznych wojen do dobrego tonu i patriotycznego obowiązku należało odwiedzanie „dzielnych żołnierzyków” w szpitalach. Ale to były zupełnie inne czasy i okoliczności, a jak pokazują owe filmy i powieści, sytuacje te bywały mocno dyskomfortowe dla obu stron.

  4. Pani LadyM.: Nie opieram się na filmach. Zainteresowanie zdrowiem i losem osoby, która została poszkodowana w wypadku, w którym braliśmy udział wydaje się czymś naturalnym. Brak zainteresowanie może zostaw odebrany jako nieczułość lub przyznanie się do winy.

  5. LadyM. pisze:

    Nie chodzi „o opieranie się na filmach”, tylko o to, co one w duszy/głowie zostawiają.
    Zainteresowanie można wyrazić w inny sposób, np zapytać zonę/matkę o stan zdrowia poszkodowanego.

  6. Dzień dobry,
    Dodam może troche oportunistycznie, iż gdy jesteśmy sprawcą wypadku drogowego, to pogodzenie się z jego ofiarą jest jednym z elementów branych pod uwagę przy wymiarze kary.

    Tak więc zawsze warto z poszkodowanym sie pojednac.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s