Bażant w winnicy

Wynajęty przez nas w Nałęczowie apartament (sypialnia, łazienka, salonik z aneksem kuchennym) ma bezpośrednie wyjście do oddzielnego ogrodu, z którego widać rozciągającą się w dole winnicę. W tej winnicy rano i wieczorem pojawia się bażant. Widać go słabo, gdy przemyka się pomiędzy krzakami winorośli. Za to słychać go dobrze. Krzyczy. Nie są to piękne dźwięki, ale jakiś pewien urok w nich jest. Budują specyficzną atmosferę. Lubimy „naszego” bażanta i zarazem żałujemy, że nie możemy go zjeść.

Pieczony bażant to najwyższa półka na wszelkich przyjęciach i wydarzeniach kulinarnych. Znają go dobrze i cenią jako potrawę Niemcy (klasa średnia). Stąd w wielu niemieckich podręcznikach można znaleźć wiele rad dotyczących jedzenia bażantów.

Bażanta należy zamawiać w restauracji w sezonie polowań. Inaczej może to być bażant hodowlany, który do tego dzikiego ma się tak jak kurczak fermowy do kurczaka wiejskiego.

Najlepiej spożywać go w restauracjach, które znajdują się w okolicach obfitujących w te piękne i smaczne ptaki.

„Prawdziwego” bażanta jeść należy ostrożnie. Inaczej można sobie połamać żeby na śrucinach, których może być wiele w mięsie, śrucinach, które spowodowały, że bażant znalazł się na naszym talerzu.

Nie trzeba chyba dodawać, że bażant powinien być tylko bardzo lekko posolony i żadnych przypraw do niego nie używajmy. Należy przecież dotrzeć do smaku tego szlachetnego mięsa i nie zakłócać go żadnymi innymi bodźcami (pasować będzie oczywiście smak odpowiednio dobranego wina).

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Stół. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s