A jednak są kobiety, które nie chcą być damami

Należy do nich Pani Telima, która napisała: Zaskoczona widzę, że mam kolejny powód, by nie być damą. Nie, nie uznaję krzyku. Ale wyrażanie złości jak najbardziej, oczywiście, jeśli się da, bo nic na siłę. Złość, gniew, smutek, itd. – wszystkie dają nam ważne informacje i ich lekceważenie to nie jest dobra droga. Emocje i tak są, a tłumione wyjdą w różnych chorobach. Bóg stworzył nas nie tylko z darem rozumu, ale też różnych uczuć i jak Pan dobrze wie, emocje nie podlegają ocenie moralnej; nie ma dobrych i złych (tylko przyjemne i nieprzyjemne). Wyobraźmy sobie, że mąż czuje złość do żony o coś, ale tłumi to – czyli w sumie ją okłamuje. A ślubował przecież uczciwość małżeńską.

Jedna z zasad dobrego wychowania, która przez damę musi być konsekwentnie i w sposób perfekcyjny przestrzegana: nie okazujemy emocji, panujemy nad nimi, szczególnie nad złością.

Mąż, który jest ze świata savoir vivre nie okłamuje żony, ale zamiast krzyczeć na nią (czy podbić jej oko) może jej spokojnie powiedzieć ( to może powiedzieć tylko żonie, siostrze, matce, bratu): twoje zachowanie wywołało we mnie taki stan, że czuję złość.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Być damą. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

23 odpowiedzi na „A jednak są kobiety, które nie chcą być damami

  1. Kasia pisze:

    Nie rozumiem, po co Pan promuje takie posty. Nie chce być damą, to jej sprawa. Skoro na Pana blogu mają się pojawiać tylko zachowania zgodne z SV, to ten jej post nie powinien przejść selekcji.

  2. Telima pisze:

    Przykro mi, że taki jest tytuł tego wpisu. Nie powiedziałam, że nie chcę. Sam Pan nie tak dawno pisał, że nie każda kobieta może być damą i nie każda musi. Chcę być damą, jeśli chodzi o stosunek do innych, kulturę. Powiedzenie czegoś na spokojnie, że mnie złości to właśnie jej wyrażenie i to miałam na myśli, że jest w wielu relacjach potrzebne. Spokojnie i czasem stanowczo, bo bywa, że trzeba postawić granice.
    Nie okazujemy emocji? Radości też nie? Czy tylko te przykre ma Pan na myśli? Czy też chodzi o to, że nie okazujemy ich w sposób silny, bez wybuchów radości?

  3. Amara pisze:

    Nie jestem damą, a nawet nie aspiruję, bo nie to urodzenie, wychowanie, status materialny… Osobiście znam tylko jedną damę i rzeczywiście – ona nigdy nie podnosiła głosu, nie okazywała złości, a mimo to nigdy nie była zdominowana.
    Czytam Pana blog z dużym zainteresowaniem, bo wiele porad i opinii pozwala łatwiej być po prostu kulturalnym człowiekiem, zachowywać się adekwatnie do sytuacji. Tutaj dodam takie swoje spostrzeżenie, iż sv nie jest żadną wydumaną abstrakcją, a większość zaleceń wynika po prostu ze zdrowego rozsądku i ma sporo wspólnego z psychologią. Również uwagi o radzeniu sobie ze złością.

  4. taka sobie zuzia pisze:

    Wyrażanie emocji nie musi oznaczać ich okazywania czy nie panowania nad sobą. Wyrażanie emocji oznacza, że umiem je rozpoznać, nazwać i mówić o nich. ‚Wyrazić coś’ oznacza’ umieć ubrać w słowa’; tu: umieć odpowiednio ubrać w odpowiednie słowa. Czyż to nie Pani Telimena zauważyła, że spokojne omówienie problemu jest lepsze niż wyżycie się na poduszkach i na sobie nawzajem przy użyciu tych poduszek? Czyż Pan Doktor nie pisze „… może jej spokojnie powiedzieć (… żonie, siostrze, matce, bratu): twoje zachowanie wywołało we mnie taki stan, że…”? Moim zdaniem, nieporozumienie „Zaskoczona widzę, że mam kolejny powód, by nie być damą.” a „A jednak są kobiety, które nie chcą być damami” pochodzi od innej interpretacji wyjściowej definicji „wyrażanie emocji”.

  5. Cieszę się, ze Pani chce być damą. O emocjach, jak widzę, będę musiał jeszcze popisać. To popiszę.

  6. Pani Kasi: ten post był tylko po to, by przypomnieć, że nie każda kobieta musi być dama i nie bycie damą to nic złego.

  7. Marlena Czajkowska pisze:

    Mam problrm i pytanie odnosnie tego jak zachowac sie wobec siostrzenicy meza ktora wbrew zasada sv oraz tradycji nie zaprosila nas na slub i wesele nie otrzymalismy nawet zawiadomienia Slub byl jednak zaplanowany 2lata temu kiedy czesto sie spotykalismy i bylismy wtedy traktowani jako potencjalni goscie (nadmienie iż jest matka chrzestna naszego 6letniego syna i zawsze mielismy poprawne stosunki i kontakty zmienilo sie to z niezrozumialej dla mnie przyczyny kilka miesiecy temu nasze kontakty sie urwaly przez to ze przyszla PM pogodziła sie z siostra meza z ktora my z koleji od wielu lat nie utrzymujemy zadnych kontaktow po tym jak szwagierka próbowała doprowadzic do mojego i meza rozwodu – w gre wchodzily kwestie majatkowe. Poza tym w maju do komuni swietej przystapil nasz starszy syn, my zapraszalismy przyszla pare mloda na to uroczystości i przyjecie nie przybyli wymawiajac sie praca o czy poinformowrli nas odpowiednio wczesnie . ) Nie zalezy mi na obecmosci na tej uroczystosci ale Poniewaz syn jest jej chrzesniakiem nie wiem co powinnam zrobic mieszkamy w jednej parafi wiec czy powinnismy pojsc na ślub badz wyslac na niego syna np. Z moja mama aby zlozyl chrzestnej zyczenia i wreczyl kwiaty ? Jak powinniśmy sie zachowac ?

  8. Pani Marlenie Czajkowskiej: Ja bym poszedł na ślub, złożył życzenia jak gdyby nigdy nic i czekał co będzie dalej. Jeśli inni postępują niewłaściwie to ich sprawa. My zawsze mamy być szlachetni.

  9. Ciocia Klocia pisze:

    Pani Takiej Sobie Zuzi: Taaak, Pan Doktor potrafi nadinterpretować…. Stosuje uszczypliwości, które wytyka czytelnikom. Stąd potem niegrzeczny komentarz pani Kasi – czemu został wpuszczony? Widać gołym okiem, że Pani Kasie niczego nie zrozumiała.

  10. Cioci Kloci: Gdzież, ach gdzież, to ja stosuję uszczypliwości? Błagam o przykład.

  11. Telima pisze:

    Jeśli na stronie pojawiałyby się tylko komentarze zgodne z s-v, to wpis Pani Kasi by nie przeszedł. Niegrzeczne jest bowiem mówienie „ona” o osobie obecnej, a taką jestem jako czytelniczka bloga.
    Jeśli „niebycie damą to nic złego”, to dlaczego tytuł tego wpisu ma pejoratywną konotację? To mi sprawiło przykrość. I na dodatek przyniosło myśl, że skoro prostaczka ze mnie, to nie ma sensu się starać. Z mojej strony koniec tematu.

  12. Ciocia Klocia pisze:

    Według mnie poniższe wypowiedzi noszą znamiona uszczypliwości:

    Jeszcze lepiej robić uniki typu: „Jak znajdę odpowiednią bluzkę, buty i torebkę do tej spódnicy to ją założę” lub „Wciąż się zastanawiam, gdzie go powiesić, by pasował do reszty”.

    Dotąd uznawałem, że każdego głosu należy wysłuchać i każdemu wyjaśnić problem. Straciłem cierpliwość i uznałem, że nie będę tracił czasu dla tych osób, którzy są ignorantami, arogantami, mądralami, dla osób, którym brakuje kultury, pokory, wiedzy itd., a nie zbywa na pewności siebie, małoduszności, małostkowości, zarozumiałości i pogardzie dla „świętości” świata savoir vivre.
    Bardzo proszę, w związku z tym ( i innymi podobnymi trafieniami kulą w płot), aby ci, który wypowiadali się autorytatywnie w komentarzach uznając, ze są mądrzejsi od człowieka, który od lat zajmuje się zawodowo problematyką savoir vivre, etykiety biznesu i protokołu dyplomatycznego, który napisał na ten temat 6 książek ( w tym „Protokół dyplomatyczny w administracji publicznej”) i kilkaset artykułów (w tym wiele w prasie fachowej) sprawdzili, choćby w internecie, (nie polecam jednak Wikipedii), czy ich „rewelacje” nie są kompromitującym przejawem ignorancji.
    Ręce opadają.

    Pani Judycie: Czy nie słyszała Pani o tym, że wiele potraw i to brudzących palce je się palcami i to w warunkach salonowych (np. karczochy opływające masłem), a co dopiero w warunkach ogrodowych. Niech Pani nie będzie „świętsza od papieża”.

    Pani podpisującej się jako Panna: jak zajrzę na niego to napiszę.

    Pani Ona: Tak się jej podobało – podobało się jej skrajne sproletaryzowanie. Niektórzy uwielbiają np. zapach obory.

    Pani Róży.
    Moja żona, z którą tańczę ma szkaplerz i to wyraźnie widać. Pani
    w czarnej sukience to znana śpiewaczka, a artystom wiele można wybaczyć.

    Odniosłem wrażenie, że Czytelnicy bloga – autorzy negatywnych komentarzy są jakoś oderwani od rzeczywistości.
    Dlaczego miałbym odnosić się do wszystkich komentarzy?

    Do krytyków banerów i orkiestry. A co Państwo myślą skąd miałem brać banery artystyczne na wysokim poziomie, nie na plastiku? Za jakie pieniądze? Nie jestem krezusem. Czy myślą Państwo, że łatwo jest zorganizować orkiestrę na pół godziny? Jak Państwo myślicie – ile jest takich orkiestr i ile kosztują?.

    Pani Edycie W.: Dlaczego ekshibicjonizm? zawsze meżczyźni (rycerze) manifestowali publicznie swoją miłość. Czy to mabyć tajemnica?

    Nie będę dłużej przeszukiwać bloga, ale nawet pobieżne przejrzenie wskazuje na to, że jest całkiem sporo wpisów, które sprawiają przykrość czytelnikom. Odnosi się to zwłaszcza do przykładów, które Pan podaje z własnego życia, co prowokuje krytyczne komentarze. Widać, że trudno to Panu znieść.

  13. Pani Cioci Kloci:To nie są uszczypliwości.

    Słownik:uszczypliwy «świadomie i celowo wyrządzający innym przykrość”.

    Czy Pani nie szuka dziury w całym?
    W jakim celu zagląda Pani na ten blog?

    Jakie ma Pani problemy z zakresu savoir vivre czy pytania? Czego się chce Pani dowiedzieć?

    Ja jestem nauczycielem, Pani uczniem. Nauczyciel niekiedy zmywa głowę uczniom. Jeśli to Pani nie odpowiada nie musi Pani tu gościć.

    Na szkoleniach w wielkim biznesie zmywam głowi prezesom i oni z tego się cieszą. Chcą się uczyć, chcą podnosić swój profesjonalizm.

    Czy Pani chce się uczyć?

  14. taka sobie zuzia pisze:

    Odniosę się do cytatu
    ” autorzy negatywnych komentarzy są jakoś oderwani od rzeczywistości.”
    oraz wpisu
    „całkiem sporo wpisów, które sprawiają przykrość czytelnikom”…

    Mój komentarz na temat Cioci Wandzi nie został wpuszczony na bloga.
    Nie był oderwany od rzeczywistości, ponieważ zawierał fakty.
    Jedyną przykrość mógł wyrządzić Pani Wandzie, bo to nie była prawda, która miała podnieść na duchu, ale taka, od której można się poryczeć.
    Pan Doktor widocznie doszedł do wniosku, że Pani Wanda akurat o taką prawdę się nie prosiła.
    A czy był niegrzeczny? Nie mnie to oceniać.
    Jak zaznaczyłam, nie rozumiem podejścia od strony starych rodów do tej konkretnej sytuacji.

  15. Pani Takiej sobie Zuzi: wpuściłem Pani komentarz.

  16. Telima pisze:

    Podejmuję temat zaczęty przez Panią Ciocię Klocię.
    Z doświadczenia bycia uczniem i nauczycielem – uczyć się chcą, ale nie słuchać wypowiedzi, które są podszyte złośliwością. Np. kupowałam pewien sprzęt AGD i spytałam sprzedawcę, czy jest pewna funkcja. On zamiast powiedzieć, że nie, spytał mnie: a widzi pani gdzieś, żeby była? To nie było miłe. Sama mam z tym problem, biję się w piersi, że nie zawsze potrafię, ale wiem, że swoimi słowami czasem sprawiam przykrość czy wprowadzam niemiłą atmosferę. Dlatego rozumiem wypowiedź Pani Cioci Kloci. Do uczniów trzeba mieć tonę cierpliwości i pracować nad tym, żeby docierała do nich treść, a nie forma wywołująca negatywne emocje. Tu jest właśnie niezbędne panowanie nad własnymi emocjami.
    Przypomniało mi się, że w zeszłym roku „poznałam” (w cudzysłowie, bo z widzenia) pewną francuską hrabinę. Od innych osób się dowiedziałam, że w tym samym miejscu, co my przebywa hrabina. Nie musieli mówić, jak wygląda, bo od razu się domyśliłam, o kim mowa. Jakoś było widać, że to dama. Raz usłyszałam od niej „dzień dobry” i tyle znajomości. Ale pozostało mi miłe wrażenie.

  17. taka sobie zuzia pisze:

    Panie Doktorze,
    w woli wyjaśnienia, do postu „Jeszcze raz o przypisywaniu drugiemu nazwiska, którego nie nosi” napisałam dwa komentarze. Pierwszy odniósł się do pierwszej części Pana wyjaśnień. Drugi, do kolejnej. Drugi został opublikowany. Pierwszy zaryzykowałam, że albo się nie ukaże, albo sprowokuje Pana do obszerniejszych wyjaśnień. W sumie, to byliśmy pod trzema zaborami, więc i podejście po niektórych spraw mogło się od siebie różnić.

  18. taka sobie zuzia pisze:

    Dopiero zwróciłam uwagę, że nazwałam Panią Telimę Telimeną. Przepraszam.

  19. Telima pisze:

    Nie szkodzi. Telima się jakoś wzięła od Telimeny Mickiewiczowej.
    Tak jeszcze nad tym myślałam i przypomniało mi się, że verba docent, exempla trahunt. I tego drugiego elementu na blogu mi brakuje. Brakuje w sposobie pisania – jakości języka, zwracania się do innych, opisywania zachowań. Czyżby szewc chodził bez butów? Smutne by to było. W każdym razie byłoby dla mnie wartościowe nie tylko uczyć się od Pana na poziomie zasad, ale też ich zastosowania, np. najwyższej możliwej jakości pt. piękne słownictwo.

  20. Telima pisze:

    cd. Zmywanie głowy uczniom (co znaczy: ‚zrobić wymówkę, dać nauczkę, zwymyślać’, więc jest dość ostrym zachowaniem, a nie grzecznym zwróceniem uwagi) często zniechęca do nauki. Skupiają się wtedy na emocjach nauczyciela, który sobie z nimi (emocjami) nie radzi, zamiast na treści.

  21. Ja przez zmywanie głowy rozumiałem coś innego: ukazywanie co jest złe (błędne) w myśleniu czy zachowaniu ucznia i pokazywanie jak powinno być.

    Jak ktoś się zniechęca do nauki to się go usuwa ze szkoły.

    Jeśli jest to szkoła niższego szczebla idzie „do łopaty”.

    Ktoś musi iść „do łopaty”. Ta praca jest niezbędna.

    Kto więc powinien iść do łopaty? Ten kto się zniechęca do nauki.

  22. Ciocia Klocia pisze:

    Podobnie usuwa się ze szkoły złego nauczyciela, który zamiast uczyć, zniechęca uczniów do przedmiotu, nie dając dobrego przykładu, ośmieszając raczej to, co sam wykłada. Oczywiście, zasada ta nie obowiązuje w szkole, której właścicielem i wykładowcą jest ta sama osoba.
    PS. Zmywanie głowy ma jedno znaczenie, takie jak wszyscy to rozumiemy, nie można mówić, że „ja rozumiem przez to coś innego”.

  23. taka sobie zuzia pisze:

    Są Nauczyciele, nauczyciele i „nauczyciele”… Postawa jest niezwykle ważna. Ważna jest zarówno treść, jak i forma przekazu. Prawdziwi Nauczyciele nigdy nie zniechęcą żadnego ucznia. Mało tego, zmotywują go i wyciągną z niego wszystko co najlepsze. Pomysł z „łopatą” zupełnie do mnie nie trafia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s