Jak się ma zachować dżentelmen napastowany przez kobietę?

Ten problem poruszył Pan Aluś. Napisał: Jak zatem powinien zareagować mężczyzna, gdy zostanie chwycony przez kobietę za pierś, tyłek albo krocze a sobie tego z różnych względów nie życzy?

Na początek ważna uwaga.

W języku savoir vivre, w świecie savoir vivre nie ma słowa tyłek. To słowo nie występuje w polskim języku literackim, którym powinniśmy się posługiwać.

Kiedyś prowadziłem TWU (Tajny Uniwersytet Wędrujący) i wyjeżdżałem ze studentami w słowackie góry, gdzie na szczytach ponad chmurami, w kanionach, jaskiniach prowadziłem wykłady z filozofii. Pewnego razu, gdy wchodziliśmy na na szczyt (prawie 2000 m) jedna ze studentek się przewróciła, wstała i oznajmiła głośno całej grupie: „Och, jak boli mnie tyłek”.

Powiedziałem: „Damy nie używają słowa tyłek”.

Popatrzyła na mnie zdziwiona: „To jak mam mówić?”.

W pierwszym, spontanicznym, odruchu doradziłem jej formułę Kornela Makuszyńskiego: „tam gdzie plecy są szlachetna nazwę tracą”.

Zaraz jednak dodałem: „Damy nigdy nie mówią o tej części swojego ciała”.

Ta przy okazji dama nigdy nie mówi o swoim biuście, miesiączce, dolegliwościach związanych z wydalaniem.

Powracając do problemu Pana Alusia.

Od wielu już lat w niektórych krajach Zachodu (np. Niemczech i Belgii) kobiety nie tylko napastują mężczyzn, ale również posuwają się dalej. Niektóre przewodniki po Berlinie ostrzegają turystów-mężczyzn, by samotnie w nocy nie poruszali się po ulicy, bo mogą zostać zgwałceni przez kobiety (jedna silna lub kilka słabych). Sam widziałem w środku nocy cztery damy, które w berlińskim barze piły już ente piwo i napastowały przechodzących mężczyzn (tak na marginesie: widziałem też „damę” idącą w centrum Berlina, która zrobiła krok w bok na trawnik, zadarła spódnicę i oddała mocz). Kilku znajomych mieszkających w Belgii opowiadało mi jak byli na różnych imprezach tanecznych proszeni do tańca przez kobiety, a a następnie obmacywani.

To bardzo trudny problem.

Kobieta może dać w twarz, wezwać pomocy mężczyzny, z którym jest, wzywać pomocy oczekując, że inni mężczyźni staną w jej obronie, wezwać policję.
A co ma zrobić np. napastowany Pan Aluś.

Nie będzie przecież nakłaniał żony, by stoczyła walkę z napastniczką.

Ni wezwie policji (czy policja w ogóle pojawiłaby się na takie wezwanie?).

Nie uderzy w twarz kobiety.

Jeśli jest silniejszy powinien się wyrwać i powiedzieć „przepraszam na chwilę” i szybko się oddalić.

A co ma zrobić, gdy to jest np. instruktorka kiks boxingu?

Można by sobie wyobrazić co by się stało, gdyby np. użył w obronie gazu pieprzowego.

Jedyne co pozostaje to być „pod opieką” kobiety, która ma przy sobie gaz pieprzowy.

Kultura jest taka, i jest to pewien fakt, że gdy kobieta złamie podstawowe normy w tej perspektywie mężczyzna i świat są w znacznej mierze bezradni.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Być damą, Zdziczenie obyczajów. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Jak się ma zachować dżentelmen napastowany przez kobietę?

  1. jdas pisze:

    Myślę, że w takich sytuacjach możemy mówić o przepaści dzielącej ludzi kulturalnych i przestrzegających zasad od tych, którzy tych zasad nie przestrzegają. Ostatnio byłem świadkiem sytuacji nieco odmiennej, ale należącej do tego samego zjawiska. Czekając na dworcu dobiegła mnie rozmowa dwojga młodych ludzi, mężczyzny i kobiety, oboje w wieku około 30 lat. Rozmowa ta składała się w większości z tzw. wyrazów uznawanych powszechnie za obraźliwe, będących z rzadka przetykanych „zwykłymi” słowami. Od razu zaznaczam, że była to normalna rozmowa, a nie kłótnia. Prawdę powiedziawszy absolutnie nie rozumiałem o czym oni mówią, choć oboje robili wrażenie, że doskonale się ze sobą dogadują. Ponieważ (używając dawnego powiedzenia) „uszy mi zwiędły” oddaliłem się zniesmaczony.

  2. xyz pisze:

    bardzo wazna kwestia i działa ona w obie strony. mysle ze kultura wspolczesnej europy powinna polegac na umiejetnosci komunikacji miedzy damami a dzentelmenami w celu zapobiegania przewazaniu szali racji/woli jednej osoby nad druga. dlatego prosze o kilka podstawowych zasad na temat relacji damsko – meskich na przestrzeni towarzyskiej.

  3. Odpowiedź Panu xyz:postaram się.

  4. LadyM. pisze:

    Należałoby zacząć od tego, że dżentelmen unika miejsc, w których mógłby zostać „złapany za krocze”.
    Istnieją „pewne” lokale, które odwiedza „pewna” klientela i one są z tego raczej znane. Rodzaj klienteli i atmosferę lokalu można rozpoznać już zaraz po wejściu. I w takiej sytuacji skonsumować hot doga w ulicznej budce, niż wdawać się w podejrzane towarzystwo.
    Sytuacje dotyczące ulicznego molestowania mężczyzn, czy kobiet też nie są zwykłe w każdej dzielnicy np. Berlina. Turyści wiedzą które to dzielnice i często je odwiedzają dla „egzotyki”.
    A co się w takich egzotycznych dzielnicach może wydarzyć doświadczył już dawno Wańkowicz. (Melchior zresztą) Na własne, jakby, życzenie, a raczej dam, które były żądne egzotyki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s