Telefoniczna niegrzeczność

Pani Karolina S. napisała: Ostatnio zadzwonili do mnie z banku, w którym utrzymuję konto. Gdy odebrałam połączenie usłyszałam muzyczkę i informację, że łączą mnie z konsultantem. Uważam za niegrzeczne czekanie na połączenie, gdy to ktoś do mnie dzwoni i nie jest to osoba znaczna rangą (np. Prezydent, Premier, biskup). Natychmiast się rozłączyłam. Jak pan ocenia taką sytuację?

I słusznie. Jest to niegrzeczne i lekceważące. Prawdopodobnie ktoś z banku łączył się z kilkoma klientami naraz ułatwiając sobie w ten sposób pracę i podnosząc swoją „wydajność” kosztem klientów.

Bankowcy są coraz bardziej aroganccy i coraz mniej w bankach profesjonalizmu i etykiety oraz tej przysłowiowej kiedyś bankierskiej solidności.

Warto zadzwonić do kierownictwa banku i wyrazić swoją dezaprobatę.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Etykieta biznesu (nstytucji). Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Telefoniczna niegrzeczność

  1. LadyM. pisze:

    Proszę rozważyć tez taka możliwość, że pracownica banku dzwoniąc z telefonu stacjonarnego łączy się przez centralę. I wtedy taka muzyczka w słuchawce jest normalna, ponieważ centrala musi obsłużyć kilka połączeń.
    Ostatnio otrzymałam telefon z nieznanego mi numeru. Po odebraniu usłyszałam: „proszę czekać, będzie rozmowa”. Idąc w ślady powyższej „damy” powinnam się rozłączyć. Ponieważ nie aspiruję do miana damy, poczekałam. Okazało się, że dobrze zrobiłam, bo dzwoniła osobiście lekarka prowadząca męża, by umówić następną wizytę. Dzwoniła ze swojego gabinetu na oddziale szpitala, oczywiście przez centralę.
    Tak, że tak. Aspirowanie do bycia damą nie zwalnia z uprzejmości, a nawet przeciwnie -uprzejmość narzuca. Nawet jeżeli ta druga strona wykona jakieś, naszym zdaniem, foux pas.
    Zwłaszcza w tym przypadku, gdy dzwoni pani z banku prowadzącego nasze konto istnieje domniemanie, że w sprawie dla nas istotnej.

  2. DK pisze:

    Szanowny Panie Doktorze,

    Moja żona poznała na siłowni koleżankę z Iranu, która jak się okazało, mieszka w tym samym budynku co my. Panie często się widują (głównie właśnie na siłowni) i zawsze zamieniają kilka ciepłych słów w języku angielskim. Ostatnio wracając do domu spotkałem na ulicy swoją żonę w towarzystwie owej koleżanki. Przywitaliśmy się, żona nas przedstawiła i tutaj dochodzę do mojego pytania. Jak powinienem się w tym momencie zachować? Odruchowo po powitaniu chciałem zapytać żonę (oczywiście w języku polskim) jak udały się zajęcia. Jednak szybko zreflektowałem się, że porozumiewanie w ojczystym języku w momencie gdy stoimy z obcokrajowcem może być niezręczne (?) Z drugiej strony nienaturalne wydaje mi się rozmawianie z żoną w obcym języku skoro jesteśmy w swoim kraju. Czy zasady savoir-vivre mają do powiedzenia coś w tej kwestii?

    Z wyrazami szacunku,
    Czytelnik

  3. Karolina S. pisze:

    Dziękuję za radę. Jeżeli podobne sytuacje będą się powtarzały, to rozważę likwidację rachunku. Pani w banku z pewnością zapyta o przyczynę i wówczas będę mogła opisać powyższą sytuację.

  4. Małgorzata pisze:

    Do mnie pewien bank zadzwonił o 6 rano… Później dzwonili z przeprosinami, że to niby awaria systemu była. Wyobraźcie sobie Państwo, że nadal trzymam tam pieniądze. Oto siła lenistwa.

  5. Chris pisze:

    A co zrobić, jeśli dzwoni do mnie klient firmy, dla której pracuję i na początek połączenia puszcza muzyczkę?

  6. To niekoniecnie on puszcza. Może tego nie wiedzieć. Mnie powiedzieli przed wyjazdem na urlop, że będę miał taka muzyczkę wraz z nowa umową i mogę się tego pozbyć tylko przez osobiste stawiennictwo w salonie. spotykam wiele osób, które nawet nie widz, że mają taką muzyczkę.

  7. Chris pisze:

    W moim przypadku jednak mam często absolutną pewność, że to wina klienta. Czasami (ale nie zawsze) za to przepraszają, że niby przypadkiem zawiesili połączenie na samym początku.

  8. Chris pisze:

    Może doprecyzuję, że klienci dzwonią do mojej firmy najczęściej przy użyciu stacjonarnych telefonów biurowych lub służbowych komórkowych. Stąd ta pewność (no i z tego, że czasem za to przepraszają mówiąc „Sorry, I put you on hold” (są to głównie Anglicy)).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s