W jakim języku rozmawiać, gdy w naszym towarzystwie są cudzoziemcy?

Pan DK napisał: Moja żona poznała na siłowni koleżankę z Iranu, która jak się okazało, mieszka w tym samym budynku co my. Panie często się widują (głównie właśnie na siłowni) i zawsze zamieniają kilka ciepłych słów w języku angielskim. Ostatnio wracając do domu spotkałem na ulicy swoją żonę w towarzystwie owej koleżanki. Przywitaliśmy się, żona nas przedstawiła i tutaj dochodzę do mojego pytania. Jak powinienem się w tym momencie zachować? Odruchowo po powitaniu chciałem zapytać żonę (oczywiście w języku polskim) jak udały się zajęcia. Jednak szybko zreflektowałem się, że porozumiewanie w ojczystym języku w momencie gdy stoimy z obcokrajowcem może być niezręczne (?) Z drugiej strony nienaturalne wydaje mi się rozmawianie z żoną w obcym języku skoro jesteśmy w swoim kraju. Czy zasady savoir-vivre mają do powiedzenia coś w tej kwestii?

Jest wiele podręczników, które poruszają tę kwestię. Rozwiązanie problemu jest zawsze takie samo: albo mówimy w języku dla wszystkich zrozumiałym (w takim wypadku Pan DK mówi do żony po angielsku), albo ktoś tłumaczy nasze wypowiedzi, aby ci, którzy nie znają naszego języka wiedzieli o czym się mówi (w takim wypadku pan DK mówi po polsku, a jego żona tłumaczy te wypowiedzi na angielski).

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Komunikacja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „W jakim języku rozmawiać, gdy w naszym towarzystwie są cudzoziemcy?

  1. Aldona pisze:

    Szanowny Panie Doktorze. Mam do Pana pilne pytanie w związku ze zbliżającym się wyjazdem. Otóż pracuję jako opiekun tzw. wakacyjnych obozów naukowych dla młodzieży w wieku 12-15 lat. Zajęcia i warsztaty prowadzą naukowcy z uczelni (profesorowie i doktorzy), będzie z nami także dwóch pedagogów. Pytanie jest następujące. Organizator zaplanował coś w rodzaju „naukowych lunczy” – młodzież podczas posiłków oglądałaby filmy naukowe, komentowane na bieżąco przez naukowców. Tym samym prowadzący zjedliby posiłek dopiero po zakończeniu „seansu” i zajęć, a więc dopiero gdzieś ok. 16:00-17:00, w osobnym pomieszczeniu. No i tu jest kolejny problem, bo to „pomieszczenie” to taka kanciapa za kuchnią, jest tam pełno jakichś gratów. Oczywiście właściciele pensjonatu zapewniali, że to częściowo usuną, a stół nakryją białym obrusem. Generalnie chodzi o to, żeby zapewnić swobodną atmosferę przy posiłku i jednej, i drugiej stronie. Ja nie jestem jednak do tego przekonana. Moim zdaniem ci naukowcy powinni zjeść posiłek razem z dziećmi, opiekunami i pedagogami, czyli ok. 13:00, nie wiem też, czy osobne pomieszczenie za kuchnią to taki dobry pomysł. Ale jak twierdzi organizator pracownicy naukowi muszą się dostosować bo on im za to płaci, i że te „naukowe luncze” zawsze cieszyły się dużym powodzeniem. Bardzo proszę o opinię Pana Doktora na ten temat.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s