Kawior i wino musujące – na życzenie Pani Oczarowanej

W moim życiu pojawiały się różne epizody, które zapadły w sposób szczególny w moja pamięć i miały potem znaczny wpływ na mnie, moje życie, myślenie, jakoś wciąż tkwiły w mojej świadomości.

Gdy mieliśmy z żona po dwadzieścia kilka lat i byliśmy jeszcze tylko zakochani (nie byliśmy nawet narzeczonymi) szliśmy przez Agricolę. I wtedy spojrzałem na te wielkie schody do pałacu Ujazdowskiego i zaciągnęłam tam moją ukochaną, wziąłem ją na ręce (była chudziutka) i wniosłem po tych schodach na sama górę (kto zna te schody wie, ze jest tam tysiące stopni). I gdy tak niosłem ukochaną mijała nas para w średnim wieku. Nagle kobieta powiedziała do mojej ukochanej: „Za dwadzieścia lat nie będzie już tak pani nosił na rękach”. W jej głosi było wiele goryczy, żółci i głębokiego przeświadczenia, ze moje i mojej ukochanej życie szybko przestanie być takie romantyczne.

Te słowa mnie zabolały, zapadły głęboko w pamięć i wtedy przysiągłem sobie, że zrobię wszystko, żeby ta kobieta nie miała racji. Zamierzałem całe życie nosić (może niekoniecznie dosłownie) moja ukochaną na rękach.

Jeden z egzaminów w tej perspektywie musiałem zdać, by móc spojrzeć w lustro, dokładnie dwadzieścia lat później. Powiedziałem żonie: „Jedziemy do Agricoli”. Wyjaśniłem jej powód. Pojechaliśmy. Jechałem z wielką obawą (żona nie była już taką chudziutką dziewczyną – urodziła mi 3 synów). Obawiałem się, że nie wniosę jej na sama górę.

Przed schodami stał płot zagradzający drogę z napisem „remont”, ale nie zagradzał dostępu do jednej kilkunastostopniowej ich kondygnacji. Uśmiechnąłem się. Wiedziałem, że poradzę. Wniosłem żonę po tych schodkach i zasapany, ale szczęśliwy powiedziałem do mojej ukochanej: „Kobieta się pomyliła”.

„Tak” – powiedziała żona – „pomyliła się”.

W połowie lat dziewięćdziesiątych znaleźliśmy się z żoną (i dziećmi) w Rajeckich Teplicach na Słowacji. Szliśmy jedną z głównych ulic. Zobaczyłem małą, boczną uliczkę i powiedziałem do żony: „Zobaczmy co tam jest”. Weszliśmy w nią. Uliczka była willowa. Jedne domy były ładne, inne brzydkie. Doszliśmy do pięknego drewnianego domu w starym ogrodzie. Minęliśmy dom i zobaczyliśmy część ogrodu. Pod drzewami stał stół. Przy nim siedziała na krzesła milczącą i znieruchomiała para (ona była piękna, on przystojny), trzymająca w rękach kieliszki z szampanem. On ubrany był w biały garnitur i miał kapelusz na głowie, biały z czarną wstążką. Ona miała na głowie piękny kapelusz z szerokim rondem i była w długiej do ziemi białej sukni. Byli znieruchomiali, bo wsłuchiwali się w muzykę poważną, która dyskretnie dochodziła gdzieś z ich domu.

Ten kadr z filmu o nazwie „Życie Krajskiego” był w tym filmie ważnym kadrem i wielokrotnie wracałem do niego myślą.

Scenę tę, za zgodą żony, odtworzyłem kilka dni temu w Nałęczowie. Żona nie pozwoliła jednak, byśmy znaleźli się na zdjęciach.

W Internecie nastawiłem stację Radio Swiss Classic (często jej słuchamy). Muzykę było słychać dyskretnie w ogrodzie. Zasiedliśmy (ja w białym, lnianym garniturze i białym kapeluszu, żona w długiej białej sukni i kapeluszu z wąskim rondem – mówi, że tylko w takich jej do twarzy) na fotelach będących na wyposażeniu naszego lokum przy stoliku, który przywieźliśmy z Warszawy. Na stoliku umieściłem w kubełku z lodem włoskie wino musujące w małej buteleczce (dużej butelki byśmy nie wypili) oraz talerzyk z kanapeczkami z kawiorem Keta. Słuchaliśmy muzyki, popijając szampana i jedząc kawior.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Savoir vivre na co dzień. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Kawior i wino musujące – na życzenie Pani Oczarowanej

  1. defeatmodernism pisze:

    Szanowny Panie doktorze,
    czy można liczyć na kolejne posty w tym temacie, czyli na wskazanie pomysłów dot. spędzania czasu na wysokim poziomie? Chodzi o niebanalne sposoby, np. łączące przebywanie w niecodziennych miejscach z doznaniami muzycznymi/kulinarnymi.

    Czy mogę liczyć na odpowiedź na zadane przeze mnie pytania ok. miesiąca temu? Poruszyłem tematykę ubioru w urzędzie i sprawy kościelne, m.in. byłego kardynała z Genui.

    Jeśli napisał Pan na podanego przeze mnie e-maila, to chciałem wyjaśnić, że dla ochrony prywatności bardzo rzadko podaję swój prawdziwy e-mail, ograniczając się do nicka, proszę o wybaczenie.

  2. Marek Jerzy Grądzki pisze:

    Szanowny Panie Doktorze,
    korzystając z okazji spytam: czy mężczyzna w wymienionych wyżej sytuacjach (siedzenie przy stole z kobietą, w plenerze) może lub powinien siedzieć w kapeluszu? A jak wygląda to samo zagadnienie na przyjęciach w ogrodzie, na działce itp. w sytuacji, gdzie się raczej nie siada za stołem. Czy mężczyzna może (powinien?) na takim przyjęciu przechadzać się wśród gości w kapeluszu? Będę wdzięczny za odpowiedź.

    Z wyrazami szacunku,
    Marek Jerzy Grądzki

  3. Panu defeatmodernism: Sprawę kardynała z Genui oraz książkę znamy (wraz z ks. Jochemczykiem). O tych pomysłach pomyślę.

  4. Aleksandra pisze:

    Bardzo lubię tego typu wpisy, one przybliżają nam – czytelnikom, postać Pana Doktora i pokazują choć trochę, inną Pana stronę, kreatywną i romantyczną! I najważniejsze, czyli uczucie i szacunek do Żony (‚moja żona mawia’ – a Pan jej zdanie szanuje i poważa). Przyznam, że czasem pokazuje Pan trudną ścieżkę savoir vivre, tak trudną, że wręcz odległą, co sprawia, że człowiekowi (zwykłemu śmiertelnikowi, który popełnia gafy towarzyskie) świat ten wydaje się odległy i taki… nieosiągalny i ‚bez ludzkiej twarzy’. Ale takie wpisy pokazują wdzięk tego świata, oraz idealizm i urok Pana Doktora i człowiekowi od razu chce się starać i iść w górę. Bardzo się cieszę, że trafiłam na ten blog!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s