Co wolno damie – lody, prowadzenie samochodu, wizyta w restauracji z obcym mężczyzną

Pani Dalia napisała: Mam pytanie o damy – ciąg dalszy. Proszę o ocenę sytuacji.
1/ Czy damie wypada lizać loda językiem? Co zrobić, gdy sprzedawcy nie dołączają stosownej łyżeczki? I czy damie w ogóle wypada jeść loda na ulicy (lub: jeść cokolwiek na ulicy)?
2/ Czy damie wypada prowadzić samochód, czy raczej prawdziwa dama powinna być „wożona”? I czy dama powinna sama tankować samochód?
3/ Jak ma się zachować kobieta-specjalista, która jest w delegacji ze swoim szefem, i on ją zaprosi na kolację do restauracji, w której byliby we dwoje (podkreślam, że jedynie służbowo). Czy powinna odmówić, czy też nie? Czy damie wypada chodzić do restauracji z obcymi mężczyznami?

Problem pierwszy
Podręczniki savoir vivre często przypominają – nigdy niczego nie jemy i nie pijemy poza miejscami do tego specjalnie przeznaczonymi. Je,my więc przy stole, a przy nim lody jemy łyżeczką.

Problem drugi.

Zawsze damy jeździły konno. Same też powoziły.
Patrz choćby: http://www.muzeumgalowice.pl/artykuly/tradycja-powo%C5%BCenia
Dlaczego zatem nie miałyby kierować samochodem?

Problem trzeci.

Damie wypada pójść do restauracji z obcym mężczyzną, szczególnie służbowo.

Nie powinna jednak iść z mężczyzną (w sytuacji pozasłużbowej), którego właśnie poznała (np. na ulicy) lub mało zna.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Być damą. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Co wolno damie – lody, prowadzenie samochodu, wizyta w restauracji z obcym mężczyzną

  1. Adrianna pisze:

    Dzień dobry, chciałabym przy tej okazji powtórzyć pytanie odnośnie damy i płacenia za obcego mężczyznę w restauracji. Otóż prowadzimy z mężem biuro podróży i szukamy obecnie pracownika. Rozmowy rekrutacyjne przeprowadzamy najczęściej w kameralnej kawiarni u mojej przyjaciółki. Zależy nam na miłej i nie napiętej atmosferze, stąd ten wybór. Czasami na takie rozmowy chodzi mąż, jednak częściej ja. I tu pojawia się pytanie, kto powinien zapłacić za ciasto i kawę? Rekrutujący za wszystkich, czy każdy za siebie? Czy ma znaczenie płeć którejkolwiek ze stron? Ostatnio poczułam się niezręcznie, gdyż rozmawiałam z młodym mężczyzną, a po skończonym standardowym zestawie (kawa, ciasto), moja przyjaciółka podeszła i zapytała czy podać coś jeszcze, na co kandydat odparł niby żartem, że skoro takie to pyszne, to „naciągnę” panią na jeszcze jeden kawałek. Trochę oniemiałam, jednak bez słowa zapłaciłam potem za wszystko, nie komentując sytuacji. Bardzo proszę o komentarz. Mój mąż uważa, że nie powinnam płacić jeśli chodzę ja i rozmawiam z kandydatem-mężczyzną. Chciałabym to zweryfikować pod kątem savoir vivre.

  2. taka sobie zuzia pisze:

    Też chętnie się zweryfikuję. Uważam, że gospodarz płaci za gościa. Jeżeli pani Adrianna zorganizowała spotkanie biznesowe / służbowe, to powinna pokryć jego koszty. Forma i zasady spotkania powinny zostać przedstawione przyjaciółce i ta nie powinna podchodzić do stolika. Gość nie powinien nawet myśleć o ‚naciąganiu’, a co dopiero wypowiedzieć to słowo, choćby w żarcie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s