Przygody w Nałęczowie – człowiek się ciągle uczy

Kilka dni nie udało mi się nawet zajrzeć na blog. Czas nagle nasycił się intensywnie różnymi wydarzeniami, z których wiele było lekcjami życia i myślenia, w tym myślenia w perspektywie savoir vivre. Odwiedziło nas wielu niespodziewanych gości, poznaliśmy wielu ludzi w tym potomków tych, którzy zamieszkiwali okoliczne pałace. Przeżyliśmy wiele przygód kulturalnych i savoirvivrowych (oraz innych). Mam nadzieję, że uda mi się podzielić z czytelnikami bloga przynajmniej niektórymi z tych najbardziej pozytywnych doświadczeń.
Gdy piszę te słowa właśnie jedni goście wyjechali, a drudzy zapowiedzieli swój przyjazd za pół godziny. W międzyczasie być może uda mi się zwiedzić dom, który stoi teraz pusty, a którego historia zachęca do tego, by go zobaczyć. Dom został postawiony, zaraz po drugiej wojnie światowej w takim miejscu, że praktycznie nie można do niego dotrzeć żadnym (poza rowerem) pojazdem. Z żadnego miejsca go nie widać, a jest prawie w centrum Nałęczowa. Stoi na zboczu góry. Zaprojektowali go, zbudowali kaskadowo i wyposażyli bardzo zdolni artyści, wkładając w niego (podobno) cały swój artyzm. Zamieszkali w nim i rozpoczęli tam… fałszować obrazy z różnych epok. Proceder trwał wiele lat, aż odpowiednie służby wpadły na ich trop. Wtedy sprzedali z dnia na dzień dom za niewielką cząstkę jednemu z mieszkańców Nałęczowa i rozpłynęli się w powietrzu, wszelki ślad na zawsze po nich zaginał. Człowiek, który kupił dom przemieszkał w nim całe życie i zmarł. Teraz jest przygotowywany na wynajem przez jego spadkobierców. Przygoda z tym domem to jedna z naszych przygód jutrzejszych, nietypowo jak wiele przygód, które tu już przeżyliśmy.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przygody w Nałęczowie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Przygody w Nałęczowie – człowiek się ciągle uczy

  1. taka sobie zuzia pisze:

    Zawsze, kiedy pojawia się wpis o Nałęczowie, uderza mnie jedna myśl… Czy nigdy się Pan nie zastanawiał o przeprowadzce na stałe do tego miasteczka? W Pana słowach, opisach, jest tyle ciepła, życzliwości i miłości do tego miejsca, jakby właśnie to miejsce było Pana miejscem na tym świecie.

  2. Małgorzata pisze:

    Szanowny Panie Profesorze!

    Bardzo proszę o komentarz w następującej sprawie:

    Dwa lata temu wzięliśmy ślub i zależało nam, aby nikogo nie urazić. Na przyjęcie zaprosiliśmy całą rodzinę oraz najbliższych przyjaciół, z którymi utrzymywaliśmy regularny kontakt. Było to kilka osób poznanych w klasie licealnej, na studiach lub w instytucjach muzycznych. Pozostałym znajomym (z którymi utrzymywaliśmy życzliwe relacje, ale z którymi widywaliśmy się rzadko, gdyż nasze ścieżki rozeszły się) wysłaliśmy zaproszenia jedynie na uroczystość w kościele, która była dla nas najważniejsza i którą chcieliśmy dzielić z jak najszerszym gronem życzliwych nam osób). Wszystkich, którzy zaszczycili nas swoją obecnością, obdarowaliśmy specjalnie zamówionymi na tę okazję smakołykami.

    Dzisiaj, po dwóch latach od uroczystości, usłyszałam jednak komentarz, który bardzo mnie dotknął. Mianowicie jeden z klasowych kolegów ocenił nasze zachowanie jako „wartościowanie znajomych z klasy” i „dzielenie ich na lepszych i gorszych”, ponieważ kilka osób dostało zaproszenia na przyjęcie, a pozostali nie. Czy rzeczywiście zachowaliśmy się nietaktownie? Czy tego typu uwagi są w ogóle dopuszczalne?

    Dodam, że ze wspomnianym kolegą utrzymywałam w przeszłości serdeczne relacje, ale od kilku lat (pomimo kilku propozycji z mojej strony) nie udało nam się spotkać (chyba że przypadkiem na ulicy) i nasza znajomość ograniczała się w zasadzie do kontaktów wirtualnych.

    Nie dysponowaliśmy też budżetem, który pozwoliłby nam zaprosić wszystkich znajomych z klasy, a osobiście preferujemy bardziej kameralne przyjęcia.

    Będę niezwykle wdzięczna za odpowiedź.

  3. Pani taka sobie Zuzia: Moja żona mniej lubi (choć też lubi) Nałęczów i woli go w mniejszych dawkach. To ja zaprzyjaźniłem się z „połową mieszkańców” i to ja zakochałem się w okolicach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s