Czy można rozcieńczać kawę?

Ten problem zgłosiła Pani Lucyna: Czy podając po obiedzie kawę z kawiarki można postawić na stole dodatkowy dzbanuszek z wrzątkiem, żeby goście mogli sobie rozcieńczyć takiego „diabła”? Wydaje mi się to lepszym rozwiązaniem niż podawanie kawy zalewanej osobom, które nie mogą się przekonać do mokki.

Rozcieńczać w ten sposób można tylko herbatę. Ma ona taka naturę, że przeróżne jej rozcieńczenia dają tak samo pozytywne efekty (kwestia gustu). Stąd herbatę można podawać o prostu w filiżankach, ale wyższą formą jest podawanie jej w dzbanku wraz z podawaniem dzbanka wrzątku, a najwyższą podawanie oddzielne esencji i wrzątku (wtedy każdy może sobie zrobić herbatę według swojego gustu).

Kawa to napój który ma tylko kilka możliwości podawania. Stąd w wielowiekowym doświadczeniu wypracowano 3 typy ekspresów do kawy (takich stawianych na gaz): mały (mokka lub inaczej espresso) średni i duży (ten ostatni jest na 2 lub 3 kawy). To są podstawowe bardzo różniące się smakiem kawy. Z ekspresu dużego robimy kawę raczej tylko wtedy gdy jest wielu gości a mało służby lub kawę śniadaniową (z mlekiem). Osobom, które (dosyć profanacyjnie) lubią słabą kawę możemy podawać tzw. „Americano” (do małej kawy wlanej do kubka dolewamy filiżankę wrzątku). Kawę wymyślili Włosi dla profanów i nadali jej pogardliwą nazwę.

W Polsce (ale i w innych krajach słowiańskich) podaje się też niekiedy kawę „plujkę” czyli zalewana, która z kawą po turecku nie ma nic wspólnego (jest to ewidentnie echo czasów komuny, gdy żadnych ekspresów nie było i niektórzy się przyzwyczaili).

Do kaw szlachetnych należy też kawa po arabsku zwana też „po turecku”, ale nie każdy ją lubi (ja np. nie; pijam wyłącznie kawę z małego ekspresu, rzadko, i tylko na śniadanie z dużego).

Klasyczna, stara jak świat jej formuła jest następująca: wlewamy do wąskiego i wysokiego garnczka filiżankę wody, wsypujemy dwie łyżki kawy mielonej i szczyptę soli i, gdy zacznie kipieć wlewamy dwie łyżki stołowe zimnej wody, gdy znowu zakipi jest gotowa.

Najsłynniejszy europejski smakosz Brillat-Savarin twierdził, że kawa będzie dobra tylko wtedy, gdy ziarna utłuczemy w moździerzu, a cukier będzie w naturalnych kawałkach.

Kawy z domowych, skomputeryzowanych ekspresów elektrycznych trudno określić inaczej niż „globalistyczny szajs” (do przyjęcia jest elektryczny ekspres skonstruowany na wzór ekspresu na gaz , w przeszłości inny żywy ogień).

Inne typy „kaw” to w zasadzie nie są kawy, lecz swoiste desery kawowe na gorąco lub zimno.

Sam widziałem Polkę, która zamówiła wieczorem, po obiedzie cappuccino. Zbiegli się wtedy kelnerzy i okoliczni Włosi. Dla nich to była sensacja. Na ich twarzach malowało się zdziwienie, zgorszenie i pogarda.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kawa. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Czy można rozcieńczać kawę?

  1. Eugeniusz pisze:

    Pogarda? Zbiegowisko kelnerów?

    Zaznaczając że rozumiem intencje i kwestie „prawidłowości” picia kawy w odpowiednich porach w odniesieniu do pewnego obycia i smaku, to chyba przesadza Pan opisując reakcję.

    Sądzę że kelnerzy powinni być przyzwyczajeni do różnych dziwnych zachowań gości i nie komentować ich ani tym bardziej zbiegać się w celu oglądania „z pogardą na twarzy” dziwaka, który ośmielił się zamówić złą kawę. Tym bardziej że taka reakcja z pewnością nie jest zgodna z s-v, a Pan wydaje się ją może nie popierać, ale w pewnym sensie usprawiedliwiać.

    Z innej beczki: kawa z ekspresu ciśnieniowego naprawdę jest zaledwie imitacją kawiarki? Przecież to zupełnie inne kawy (np z kawiarki nie da się uzyskać charakterystycznej dla espresso pianki), a zarówno we Włoszech jak i np. we Francji taka kawa jest powszechnie podawana i pijana. A zatem – „globalistyczny szajs”?

    Wydaje mi się że pomimo wszystko w tym wpisie trochę Pan przesadził

  2. dandys pisze:

    Szanowny Panie Doktorze,
    Niestety nie mogę się z Panem zgodzić w kwestii domowych skomputeryzowanych ekspresów do kawy.
    Uwaga pierwsza – ekspres do kawy.
    Po pierwsze, najlepsze espresso jest ekspresu ciśnieniowego „profesjonalnego” tzw. kolbowego, tak jak jest serwowane w dobrych barach w słonecznej Italii.
    Po drugie, DOBRY skomputeryzowany ekspres – tj. taki który umożliwia pełną kontrolę nad mieleniem (żarnowym), temperaturą i ciśnieniem, a zapewniam Pana, że takie na rynku są – umożliwia przygotowanie kawy prawie tak dobrej, jak ekspres „profesjonalny”.
    Po trzecie, kawiarka typu mokka z racji swej budowy nie jest w stanie wydobyć z kawy tyle co w/w typy ekspresów, po prostu ciśnienie w niej wytworzone jest zbyt małe. Nie zaprzeczam w tym miejscu, że kawa taka ma swój urok i najczęściej jest bardzo dobra (jeśli ziarna i sposób ich zmielenia są najwyższej jakości), ale też kawiarka taka MUSI być regularnie używana i serwisowana (kwestia uszczelek).
    W reasumpcji, najwyższej jakości (czyli savoir vivrowy) ekspres automatyczny, nie wspominając o ekspresie „profesjonalnym” przewyższa, pod warunkiem prawidłowej obsługi i doboru kawy poczciwą kawiarkę.
    Uwaga druga typy kaw:
    Włosi – bo chyba w tym kraju jest najwyższa kultura picia kawy – poza espresso rozróżniają co najmniej kilka innych typów kaw (bez mleka, bo dodanie mleka bądź cukru profanuje kawę):
    – Ristretto – bardziej „skondensowane” espresso,
    – Espresso
    – Espresso doppio – czyli podwójne espresso
    – Cafe lungo – czyli przedłużone (nie rozcieńczone) espresso
    – Americano – czyli rozcieńczone espresso
    Pozdrawiam,
    Dandys

  3. Hime pisze:

    Panie Doktorze,
    Zaginął gdzieś w odmętach pamięci i internetu wcześniejszy mój komentarz z pytaniem na temat kawy, więc pomyślnie złożyło się, że wrócił Pan do tego tematu.
    Nieodmiennie zastanawiam się, jak zapatruje się Pan na kwestie fundamentalne związane z przygotowywaniem boskiego naparu, a mianowicie pochodzenie ziaren i jakość wody.
    Podobnie jak Pan mieszkam w Stolicy i jesteśmy absolutnie rozpieszczeni ilością palarni w których znakomitą kawę można tu nabyć prosto z pieca (no, nie dosłownie, bo musi ostygnąć i odpocząć, ale to tylko taki skrót myślowy). Dlatego z wielkim zaskoczeniem czytam kolejny wpis, gdzie skupia się Pan na metodzie, pomijając komentarz na temat surowca. Również woda, krytycznie istotna dla jakości i smaku, pozostaje przez pana niezauważona.
    Jesteśmy smakoszami i ludźmi zwracającymi uwagę na najwyższą jakość, zatem ten dysonans nie daje mi spokoju.
    Jednocześnie, chciałabym przypomnieć o dwóch sposobach przyrządzania kawy których nie wymienia Pan, a są one proste do opanowania oraz niesamowicie przyjemne i estetyczne. I nie wymagają użycia „elektronicznych” ekspresów (notabene, elektroniczne w nich jest dozowanie ziaren i strumienia pary, zasada działania jest identyczna jak w „analogowych” maszynach do espresso. Chyba, że miał Pan na myśli ekspresy na kapsułki i inne podobne „gotowce”). Chodzi mi o zaparzanie w tzw. „francuskiej prasce” oraz robienie kawy przelewowej „z ręki” w odpowiednich do tego naczyniach. Nie ma nic piękniejszego niż świeżo zmielone ziarna, które „rozkwitają” pod pierwszymi kroplami gorącej wody, puchnąc i pęczniejąc od uwalnianego dwutlenku węgla. Smak takiej kawy jest zupełnie inny od mokki, ale niezaprzeczalnie nadal wyrafinowany.
    Czekam niecierpliwie na odpowiedź na moje pytania.

  4. nakreche pisze:

    Szanowny Panie Doktorze,
    A co z całą skandynawią, USA i wieloma innymi krajami świata gdzie królują kawy z ekspresów przelewowych (a nie ciśnieniowych)?
    W najlepszych 5* hotelach do śniadania jest wybór: domyślnie kawa przelewowa, na życzenie ciśnieniowa.
    Ja osobiście dużo bardziej wolę kawę z ekspresu przelewowego.
    Co ze mną i mi podobnymi?
    Czy stawiam się poza S-V?
    Ukłony,
    RU

  5. Panu Eugeniuszowi:
    Opisałem, co widziałem.

    Dla tych ludzi to było po prostu barbarzyństwo tak jak barbarzyństwem jest dla nich spożywanie zsiadłego mleka, kwaśnej śmietany, kiszonych ogórków, flaków nie mówiąc o czerninie.

    Pisałem o domowym skomputeryzowanym ekspresie, a nie aparaturze stosowanej w kawiarni.

  6. Uszanowanie Państwu,

    Warto zauważyć, że mokka i espresso to dwa zupełnie inne rodzaje przyrządzania kawy. W espresso, ciśnienie wynosi typowo 10 barów, w mocce, jest to do 2 barów. Mokka to nie espresso. Nie chcę mówić co jest właściwe czy lepsze – mówię, że są różne.

    Przy okazji w oczy rzuca się wakacyjne rozluźnienie obyczajów – milczące poparcie dla okazywani pogardy słabszym, głupszym i nie znającym naszych obyczajów, a co gorsza wulgarne słownictwo. Pisownia co prawda inna, ale znaczenie pozostaje.

  7. Przez kawę mokka rozumie się w savoir vivre małą mocną kawę,którą podaje się na zakończenie przyjęcia. Można podać w ten sposób espresso. We Włoszech ( i zresztą nie tylko) tak się robi.

    Czy nie dokonał Pan nadinterpretacji mojego tekstu?

    Gdzież to rozluźnienie obyczajów i milczące poparcie dla okazywania pogardy, nie mówiąc już o wulgarnym słownictwie?

  8. Lucyna pisze:

    Włosi są bezpośredni i otwarci, to jedno. Włosi mają poczucie kulturowej wyższości albo przynajmniej kulturowej pewności siebie i nie bez powodu, to drugie. Do tego, spotkałam się z tym, że chętnie i sympatycznie uczą „barbarzyńców” kultury. Niestety, z naszymi „tradycjami” sięgającymi PRLu jesteśmy barbarzyńcami i będziemy nimi, dopóki nie dotrzemy do naszych prawdziwych tradycji skuzynowanych z tradycjami innych narodów europejskich. I właściwie chwała Włochom za ich nauki, lepiej przeżyć małą chwilę zażenowania wśród Włochów, a czegoś się dowiedzieć, niż być obiektem złośliwych komenatrzy za plecami, jak byłoby we Francji i nigdy nie mieć szansy skorygować swojego zachowania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s