Trzecia przygoda w Nałęczowie – „Różana”

Jednym z naszych ulubionych lokali w Nałęczowie jest „Różana”. Składa się ona z dużego, starego parku, małej willi z XIX w. (bodajże 8 apartamentów), niewielkiej kawiarenki-restauracyjki, dużej willi włoskiej, w której jest między innymi apartament księżniczki Maroka (zwiedzałem go; ma kilkaset metrów kwadratowych, dwa tarasy, salon, dwie sypialnie, łazienki, antyki) oraz basenu krytego w stylu włoskim.

Można tam usiąść w kawiarni, w ogródku kawiarni, przy stolikach pod małą willą, w namiocie, na leżakach pod drzewami lub przy fontannie. Z reguły siadamy przy fontannie zamawiamy coś do jedzenia (lekką przekąskę), ciasta (wyborne), herbatę, niekiedy kawę. Zawsze przez lata obsługiwał nas młody (profesjonalny) kelner. Ostatnio go nie było i zastępowała go młoda (nieprofesjonalna) dziewczyna. Wpadek miała co niemiara. Jedna z nich: przyniosła nam dwie herbaty zamiast jedną i po zwróceniu na to uwagi stwierdziła zostawiając drugą herbatę : „herbata nie jest droga”. Raz podała herbatę w wysokiej szklance z krótką łyżeczką, która nie sposób było ją wymieszać (w tej kawiarni jeśli podają herbatę w wysokiej szklance dają długą łyżeczkę). Najlepsza jednak przygoda z nią była taka. Zapytałem ją co oznaczają gwiazdki przy niektórych potrawach. Powiedziała, że nie pamięta, ale zapyta się w kuchni. Po chwili wróciła i poinformowała nas, że w kuchni też nie pamiętają. Gdy wreszcie po wielu dniach nieobecności pojawił się „nasz” kelner przygody w „Różanej” się skończyły, dowiedzieliśmy się też od niego, że gwiazdki oznaczają potrawy bezglutenowe.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przygody w Nałęczowie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Trzecia przygoda w Nałęczowie – „Różana”

  1. Edyta pisze:

    Może „Różana” jest wyjątkiem, ale takich „przygód” przytrafia się na pęczki w różnych lokalach. Np. ostatnio w modnej kawiarni krakowskiej zamówiłam czarną kawę z koniakiem, dopytawszy wcześniej, czy aby na pewno jest koniak. Kelnerka zapewniła, że tak. Po dłuższej chwili przyszła i powiedziała, że koniaku nie ma, ale jest adwokat. No dobrze, niech będzie czarna kawa z adwokatem. Pani przyniosła ogromny kubas białej kawy z adwokatem i górą bitej śmietany na wierzchu, na sam widok zrobiło się mdło! Na uwagę, że to miała być czarna kawa, zabrała ten deser, ale po chwili wróciła z kawą, na której śmietana opadła i wyglądała żałośnie. Powiedziała, że albo ja wezmę tę kawę, albo ona będzie musiała za nią zapłacić! Kierownika nie ma. Już się łamałam i litowałam, na szczęście towarzyszący mi syn wziął sprawy w swoje ręce i kategorycznie odmówił przyjęcia takiego bubla. Zapłaciliśmy za pozostałe zamówienie, więcej tam nie pójdę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s