Stalinizm i bikiniarze – nad tym warto się zastanowić

Obejrzałem (co prawda nie cały) film rosyjski, muzyczny pt. „Bikiniarze”. Ten film mną wstrząsnął w przedziwny sposób i obudził we mnie refleksję, która doprowadziła mnie do progu depresji.
Film to swego rodzaju baśń o stalinizmie.

Świat stalinizmu to smutny świat, w który wszyscy wyglądają tak samo smutno, ubrani są identycznie, nijako, szaro. Szare są domy, ulice, samochody itd.
W tym świecie pojawiają się pełni życia i radości – bikiniarze – ubrani kolorowo, elegancko, często z klasą. Ta subkultura przedstawiona jest jako bunt przeciwko stalinizmowi, jako prezentacji innej recepty na życie recepty życia wolnego, beztroskiego, pięknego.

Wstrząs, który mnie dotknął wziął się stąd, z sytuację opisana w filmie skojarzyłem błyskawicznie z sytuacja, którą mamy dzisiaj.

Dziś ulica wygląda dokładnie tak jak za czasów stalinizmu – nijako, szaro. Wszyscy w tych samych podartych uniformach, dresach, czymś co nazywam kalesonami (obcisłe coś co lamaista spodni nosi wiele kobiet).

A kto dziś jest bikiniarzem?

Ludzie kolorowi, eleganccy, którzy ubierają się według wskazań savoir vivre i żyjąc według tej sztuki życia są beztroscy i radośni.

Bikiniarze byli marginesem stalinizmu, bikiniarzami dzisiejszego „proletaryzmu” (sproletaryzowania) są ludzie savoir vivre.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozofia savoir vivre. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Stalinizm i bikiniarze – nad tym warto się zastanowić

  1. Łukasz Z. pisze:

    Śmiem wątpić. Savoir vivre’owcy dzisiejszych czasów, zwłaszcza w wydaniu Doktora, to staliniwcy ówczesnych. Ubierają się równie ponuro. Dzisiejsi dandysi, i to też nie wszyscy, mogą aspirować do miana bikiniarzy tamtych.

  2. Kasia pisze:

    Jak jesteśmy już przy filmach, to chciałabym Panu polecić film o losach rosyjskiej arystokracji na emigracji, która pomimo ogromnej biedy nie traci swojej arystokratyczności: https://www.cda.pl/video/92886093

  3. Marek Krawiec pisze:

    Ma Pan na myśli kolory dosłownie czy w przenośni? Bo przecież ludzie savoir vivre ubierają się w kolory stonowane: czarny, grafitowy, szary, ewentualnie biały i beżowy (mężczyźni). Natomiast te wszystkie „obszarpane” ubrania masowe to rzeczywiście bezguście, ale często są dosłownie kolorowe, nawet krzykliwe. A z innej beczki: ten film ogląda większość uczących się języka rosyjskiego (na poziomie zaawansowanym), bo jest on elementem „oswajania” stalinizmu i czasów ZSRR ze współczesną doktryną ideologiczną Rosji.

  4. Filmu nie oglądałem, więc się nie wypowiem. Zgadzam się Panem, że ulice oraz ludzie poruszających się po nich są szarzy i nijacy. Dodatkowo owe dresy, zwane fachowo miejskimi lub eleganckimi, to istna zmora. Jakby tego było mało, od kilku dobrych lat panuje moda na przetarte i coraz mocniej podarte jeansy. Tego już zupełnie nie rozumiem – żeby płacić, często nie mało, za coś, co nadaje się do śmietnika i w żadnej mierze nie poprawia człowieczego wyglądu. W wolnym czasie zapraszam do lektury mojego artykułu na ten temat:
    https://luigisaladini.fashion.blog/2017/03/08/eleganckie-miejskie-dresy-moda-meska/

  5. Pani Kasi dziękuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s