Prawdziwy dżentelmen

Znowu byłem w długiej podróżny i znowu w pociągu przeczytałem amerykański kryminał, tym raz, z roku 1953. Jeden z jego bohaterów był tajnym agentem FBI, który wykonywał ważną misję w małym domku w górach. Przypadkowo zabłądziła tam sekretarka pisarki podejrzanej o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Agent przypuszczał, że sekretarka nie trafiła tam przypadkiem i że jest to prowokacja. Sekretarka przemarznięta i zmoknięta oznajmiła, ze weźmie gorący prysznic. I tu zaczyna się historia, jak dla ludzi z XXI w., nie z tej ziemi.

Potem w obecności sędziego, szefa miejscowej prokuratury i szefa FBI odbyło się przesłuchanie. Tajny agent zeznał, że wyszedł z domku, by się zorientować czy sekretarka faktycznie się kąpie. Szukał też kogoś, kto mógł kryć się w lesie i zagrażać jego życiu. W tym momencie sekretarka się oburzyła i stwierdziła, że jak agent chciał sprawdzić czy się kapie to musiał podglądać ją nagą w kąpieli. To się stało dla niej kwestią fundamentalna i jej wagę uznali wszyscy obecni. Tajna operacja i życie agenta były zagrożone i miał on prawo podglądać sekretarkę przez okno. Jednak tego nie zrobił. Stracił sporo czasu, by dostać się do pomieszczenia z bojlerem i sprawdzał czy z niego ubywa wody. Był dżentelmenem i nawet w sytuacji zagrożenia życia nie zdecydowałby się podglądać kąpiącej się kobiety.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii dżentelmen. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Prawdziwy dżentelmen

  1. nakreche pisze:

    piękna historia… jak rozumiem, opowiedziana z przymrużeniem oka… bo (zapewne?) zgodzi się Pan Doktor, że istnieje tzw. „wyższa konieczność” kiedy nawet dżentelmen może zignorować zasady s-v…
    innymi słowy, dżentelmen może uderzyć kobiete, np. w sytuacji, gdy zagrożone jest życie jego dzieci… nieprawdaż?

  2. Monika pisze:

    Panie Doktorze

    Czy mógłby podać Pan tytuły tych ostatnio opisanych tutaj książek? Bardzo mnie one zaciekawiły.

    Pozdrawiam

  3. Ta z papierosami to Cornell Woolrich „Niewinna”, a ta druga to dzieło klasyka Gardnera z małpkami w tytule.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s