Zaproszenie na ślub osoby, której nie chcieliśmy zaprosić

Ten problem poruszyła Pani Julia: Bierzemy z moim narzeczonym ślub i w ostatnich dniach zajmowaliśmy się wręczaniem zaproszeń. Zdecydowaliśmy się zaprosić brata babci (wraz z małżonką), natomiast ich córki – z którą nie utrzymujemy kontaktu – już nie. Jednakże podczas wizyty u zapraszanego małżeństwa doszło do krępującej sytuacji: gospodarze, kiedy tylko się pojawiliśmy, natychmiast poinformowali telefonicznie swoją córkę, że może się nas wkrótce spodziewać, ponieważ założyli z góry, że ją zapraszamy. Jak powinniśmy (zgodnie z zasadami savoir-vivre’u) zachować się w tej sytuacji?

W takim wypadku trzeba niestety zagryź zęby i zaprosić również córkę. Jęli tego nie zrobimy zrobi się, najprawdopodobniej nie tylko niemiła sytuacja, ale będą również dalsze konsekwencje: kwasy, obrazy, poczucie krzywdy itd.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ślub i wesele. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Zaproszenie na ślub osoby, której nie chcieliśmy zaprosić

  1. taka_sobie_zuzia pisze:

    Bardzo nie lubię tego typu sytuacji. Ciężko jest nawet pseudopocieszyć, że brat babci ma jedno dziecko, a nie siedmioro z własnymi rodzinami. Trzeba przełknąć nadplanowego gościa, który być może ‚ukryje’ się w tłumie stu innych. U mnie podobna sytuacja przerodziła się kiedyś w mini dramat. Zaplanowałam małą, cichą, skromną uroczystość rodzinną na siedem osób. Nie kryłam tego, mówiłam to gościom otwarcie. Jeden z gości powiedział, że nie przyjdzie, bo jakby przyszedł to X się obrazi i mu tego nie daruje. Dzwonię do X. X z góry zakłada, że przywiezie go Y. Dzwonię do Y, który cały przeszczęśliwy dziękuje za zaproszenie jego rodziny – nie wypada zaprzeczyć. Z jak się dowiedział, to też musiał koniecznie przyjść, ale przecież nie da rady sam, musi koniecznie wziąć ze sobą R. Fala poszła… Suma sumarum z siedmiu osób zrobiło się osiemnaście, a ja miałam nagotowane na czternaście, bo spodziewałam się dwunastki przy stole. Koszmar!!! Po kilku latach, planowałam z drżeniem serca kolejną taką małą, cichą, skromną uroczystość rodzinną. Postawiłam sprawę X na ostrzu noża – to nie przychodź. Oczywiście przyszedł. I to właśnie X był najbardziej zadowolony, który jako pierwszy przyznał, że wtedy to była tragedia, a teraz jest bardzo kameralnie i tak jak powinno być. Szkoda, że do dziś nie widzi w tym wszystkim swojej roli…

  2. Oczarowana pisze:

    Przeglądałam dział „Korespondecji” ale w otagowanych wątkach nie znalazłam odpowiedzi na to pytanie. Zastanawiam się jak kończyć list lub email do osoby, której nie darzymy szacunkiem ani poważaniem- zwykle tak kończę wiadomości, ale co jeśli jestem z kimś w konflikcie, ale muszę prowadzić korespondencję? (Chociażby z nieuprzejmym sprzedawcą z allegro). Jak wtedy zakończyć wiadomość? Po prostu podpisem?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s