Nie wchodźcie z szablą do salonu

Mało ostatnio piszę na blogu, bo po chorobie znowu spiętrzyły mi się zajęcia. Wczoraj miałem je cały dzień tak, że nie zdążyłem nawet zjeść obiadu, bo musiałem się udać na wieczorne spotkanie. Miało ono miejsce w pałacu.
Rozebrałem się tam w szatni. Przeprowadzono mnie przez dwie duże sale. W trzeciej, pokoju klubowym, czekał gospodarz. Nastąpiło powitanie. Usadzono mnie obok wielkiego, marmurowego, otwartego kominka, na którym paliły się całe polana. Goście rozsiedli się na kanapach i fotelach. Przygaszano światła. Zaczął się wykład. Po wykładzie dyskusja i przyjęcie bufetowe.

Zawsze najciekawszych ludzi poznawałem w palarniach. Od zawsze tez wiedziałem, że wśród Polskiej magnaterii i ziemiaństwa było zadziwiająco dużo oryginałów.

Gdzieś w [połowie przyjęcia udałem się do palarni. Był to wielkie pomieszczenie obwieszone obrazami pod którymi na podłodze paliły się świece w dużych szklanych naczyniach. Usiadłem na krześle przy stoliku i zapaliłem papierosa. Za chwilę pojawiło się dwóch starszych panów, którzy usiedli tym samym stoliku i zapalili papierosy.
Po chwili milczenia jeden z nich zagaił zwracając się do mnie: „Ja to k…. zawsze przestrzegałem etykiety i zwracałem uwagę innym, gdy ją łamali”.

W tym momencie odezwał się drugi, najstarszy z obecnych w pałacu: „Czy musisz tak kląć?”

Na to ten pierwszy: „Jestem hrabia to mi wolno. Ale co chciałem powiedzieć. Kiedyś na wielkim przyjęciu czekaliśmy dosyć długo an ostatniego gościa, księcia Radziwiłła. Wreszcie wszedł mając szablę przy boku. Coś takiego. Jakie drastyczne złamanie etykiety. Mówię więc do niego tak głośno, że wszyscy słyszą: Książę dlaczego nie zostawiłeś szabli w szatni? Czyżbyś się bał, że ci ją tam podpierd…? Książę się stropił i powiedział: To z pośpiechu. Poszedł do szatni i zostawił szablę”.

Z dalszej rozmowy dowiedziałem się, że panowie bardzo się od siebie zbliżyli od momentu, gdy młodszy zaprosił starszego na swój ślub i wesele.

Starszy przyszedł na wesele ze swoja „sympatią” i z jej koleżanką. Pan młody po kilku godzinach i kilku tańcach przetańczonych z tą koleżanką, wziął ją za rękę i wymknęli się cichaczem z wesela. Rok później starszy został zaproszony również na ich wesele. Mieli potem gromadkę dzieci i żyli długo i szczęśliwie.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przyjęcia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Nie wchodźcie z szablą do salonu

  1. Marcin Bernard pisze:

    Piękna historia, bardzo wiele nam mówi o świecie savoir vivre.

  2. Ewa pisze:

    „Jestem hrabia i mi wolno”. Hrabia tkwi w błędzie.

  3. Ciocia Klocia pisze:

    I co wnosi ta opowieść? Czy dobrze zrozumiałam? Pan młody na swoim weselu zdradza młodą żonę? Czy jakieś wnioski płyną z opowieści? Albo jakaś nauka? Czy oryginalność polega na wulgarnym odzywaniu się na przyjęciu? Pytania mnożą się jak króliki….

  4. Chris pisze:

    Ta historia zrodziła w mojej głowie kilka pytań:
    1) Czy nosi pan na tego rodzaju przyjęcia marynarkę do palenia, którą pan zakład a wchodząc do palarni, czy pali pan w marynarce, w której uczestniczy w przyjęciu czy zdejmuje pan marynarkę, żeby nie zaszła zapachem papierosów i pali w samej koszuli? Proszę wybaczyć jeśli zbyt osobiste to pytanie.
    2) Jak znaleźć taki świat książąt i tego typu rautów i się do niego dostać? Myślałem, że tego świata już nie ma! (Nie kieruję tego pytania do gospodarza bloga, tylko wyrażam w ten sposób swoje zaskoczenie.)
    3) Na jakiej podstawie panu hrabi wolno?
    4) Kto dzisiaj chodzi gdziekolwiek z szablą i po co?
    5) Kto przychodzi na wesele z dwiema kobietami? Toż to wymyka się regułom etykiety europejskiej i utrudnia usadzenie gości.
    6) Co się stało z pierwszą żoną, jak wielki szok musiała przeżyć i dlaczego mimo że arystokrata to jednak taki ***** (nie przeklnę, bom nie hrabia, więc mi podobno nie wolno). Tego pytania też nie kieruję do autora bloga; wyrażam tylko swoje zbulwersowanie.

  5. Boma pisze:

    a więc „pan młody” z koleżanką „sympatii” swego starszego kolegi byli razem sam na sam przed tym zanim związali się węzłem małżeńskim a potem w dodatku żyli długo i szczęśliwie.
    Nie tylko, że nie posłuchali rady pana Krajskiego ( z wpisu „sam na sam”) to w dodatku całkowiecie jej zaprzeczyli.

  6. jdas pisze:

    Nie ważne czy hrabia czy nie, ale taka odzywka jak dla mnie całkowicie go skompromitowała. To tak jakby np. rektor uniwersytetu, na nieformalnym spotkaniu, powiedział do prorektora „Te Józek k….”.
    Poza tym sytuacja, że pan młody zostawia swoją świeżo poślubioną żonę i wymyka się z inną kobietą jest dla mnie nie do przyjęcia. Trudno takie zachowanie uznać za honorowe i zgodne z s-v.

  7. Hanka pisze:

    Wyborne.

  8. Pani Cioci Kloci: to była tylko informacja i anegdota.

  9. Alicja pisze:

    Można mieć nadzieję, że małżeństwo nie zostało skonsumowane skoro działo się to w dniu ślubu, więc zostało szybko unieważnione.

  10. Ciocia Klocia pisze:

    Dziękuję za odpowiedź. To zupełnie oczywiste, że była to informacja i anegdota, jednakże zamieszczenie jej na tym blogu miało chyba jakiś cel? Pozostawienie anegdoty bez komentarza sugeruje czytelnikom, że było to zachowanie bez zarzutu. Taka jest właśnie wymowa Pana postu. Stąd powyższe wypowiedzi i komentarze czytelników, którzy – wydaje się – nie bardzo wiedzą, jaka jest opinia specjalisty w tej sprawie.

  11. LadyM. pisze:

    Tego fragmentu to ja zupełnie nie rozumiem: „Starszy przyszedł na wesele ze swoja „sympatią” i z jej koleżanką. Pan młody po kilku godzinach i kilku tańcach przetańczonych z tą koleżanką, wziął ją za rękę i wymknęli się cichaczem z wesela. Rok później starszy został zaproszony również na ich wesele. Mieli potem gromadkę dzieci i żyli długo i szczęśliwie.”
    Czy to oznacza, że pan młody w ciągu roku sie rozwiódł i ponownie ożenił? Więc po pierwsze jakie tu wesele, skoro ślub mógł wziąć tylko magistracki.
    A po drugie – jak to sie ma do sformułowań z niedawnego wpisu, stwierdzających, że zasady savoir-vivre nakazują ignorowanie rozwodników.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s