W świecie arystokracji

Ten problem wywołał Pan Chris: Ta historia zrodziła w mojej głowie kilka pytań:
1) Czy nosi pan na tego rodzaju przyjęcia marynarkę do palenia, którą pan zakład a wchodząc do palarni, czy pali pan w marynarce, w której uczestniczy w przyjęciu czy zdejmuje pan marynarkę, żeby nie zaszła zapachem papierosów i pali w samej koszuli? Proszę wybaczyć jeśli zbyt osobiste to pytanie.
2) Jak znaleźć taki świat książąt i tego typu rautów i się do niego dostać? Myślałem, że tego świata już nie ma! (Nie kieruję tego pytania do gospodarza bloga, tylko wyrażam w ten sposób swoje zaskoczenie.)
3) Na jakiej podstawie panu hrabi wolno?
4) Kto dzisiaj chodzi gdziekolwiek z szablą i po co?
5) Kto przychodzi na wesele z dwiema kobietami? Toż to wymyka się regułom etykiety europejskiej i utrudnia usadzenie gości.
6) Co się stało z pierwszą żoną, jak wielki szok musiała przeżyć i dlaczego mimo że arystokrata to jednak taki ***** (nie przeklnę, bom nie hrabia, więc mi podobno nie wolno). Tego pytania też nie kieruję do autora bloga; wyrażam tylko swoje zbulwersowanie.

Na to spotkanie w pałacu zostałem zaproszony jako prelegent. Wiedziałem tyle, że mama mówić. Nie znałem nawet adresu, bo przysłano po mnie samochód. Byłem zatem pewny, że jak na każdym spotkaniu, gdy zapytam się, gdzie mogę zapalić wyrzucą mnie do ogrodu. Palarnia mnie zatem zaskoczyła. Paliłem w swojej marynarce, bo w palarni było chłodno nawet w marynarce (główne pomieszczenie ogrzewał kominek).

Moje nieliczne spotkania z „utytułowanymi” potwierdzały, że znaczna część z nich (ale nie wszyscy i mniej niż połowa) sama sytuowała się ponad i poza. Kilka spotkań miałem np. z nieżyjącymi już prof. Swieżawskim (arystokrata) i jego żoną (księżna). Swieżawski zawsze zachowywał się bez zarzutu. Jego żona natomiast zawsze zachowywała się jak udzielna księżna. Zakładała, że jej wola i jej zachcianki są najważniejsze. Jeden przykład. Prowadziłem jednego dnia posiedzenia sympozjum filozoficznego w Bari we Włoszech. Podeszła do mnie Księżna, gdy do końca było ok. 2 godzin i powiedziała mi na ucho: „Pan zakończy spotkanie w ciągu 15 minut, bo Stefek się nudzi”. „Stefek” się nie nudził, ale Księżna tak. Oczywiście nie wziąłem pod uwagę jej „sugestii”.

Jak już chyba o tym pisałem w palarni poznałem ordynata Zamojskiego. Był przeuroczy, a jego opowieści (krótkie gawędy przy papierosie) pamiętam do dzisiaj.

Co do przyjścia na wesele z dwoma kobietami. Mogło to być zgodne z etykietą jeśli został o to poproszony bo brakowało do pary.

Co do opowieści o szabli nie został w jej trakcie określony rok i miejsce akcji. Mogły to być lata sześćdziesiąte i na Zachodzie. Takie rzeczy są tam nadal, choć coraz rzadziej możliwe.

Jak pokazuje historia polscy utytułowani i polscy magnaci często łamali zasady szlachetności.

I tak jest do dziś jak pokazują to choćby ujawnione z okazji „szafy Kiszczaka” dokumenty SB dotyczące urodzonej w pałacu w Wilanowie w Warszawie Beaty Tyszkiewicz.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s