Dzicz w Konstancinie

Cały kwiecień przesiedziałem po 12 godzin dziennie przy komputerze. Skończyłem pracę 1 maja, a 2 maja przeprowadziłem jeszcze szkolenie z savoir vivre 6 godzin i to daleko od Warszawy. Wreszcie jestem wolny. W kwietniu, gdy był bardzo ciepły dzień żona oderwała mnie od komputera i pojechaliśmy powłóczyć się po Konstancinie. Naszą wędrówkę zakończyliśmy w Parku Zdrojowym.

Jest tam kawiarnia- restauracja, która rozstawiła pod drzewami leżaki i małe stoliczki. Usiedliśmy przy jednym z nich zamówiliśmy coś do jedzenia i picia. W pewnym momencie zostały wolne już tylko dwa stoliki i 5 leżaków. Przy jednym ze stolików usiadły dwie kobiety z dzieckiem. Jedna z nich postawiła na stoliku swoją wodę i torebkę. Nic nie zamówiły i siedziały tam jakieś 45 minut (do momentu, gdy opuściliśmy to miejsce). Przy drugim wolnym stoliku usiadła młoda kobieta i przez jakieś 20 minut „bawiła się” komórką. Nic nie zamówiła.
Przyszli kolejni goście. Zamówili najpierw zimne napoje, potem kawę. Sierdzili na leżakach, ale nie mieli stolika. Byli na tyle delikatni, ze nie próbowali nawet wyprosić jeden z tych zajętych przez „barbarzyńców” stolików.

Gdy młoda kobieta odeszła wstała z leżaka i skierowała się do kawiarni jedne z tych gości zabrał „jej” stolik. Jedna ze wspomnianych kobiet powiedziała głośno do drugiej: „Zobacz jaki bezczelny. Ona poszła coś zamówić a on zabrał jej stolik. Młoda kobieta nie wróciła. Niczego nie zamówiła.

Mamy tu do czynienia z pogwałceniem wielu zasad na pewnym poziomie podstawowym i w głowie się nie mieści, że coś takiego mogło mieć miejsce.

Moim zdaniem jest to efekt dzisiejszej społecznej atmosfery, czego efektem jest to, ze wielu ludzi uznaje siebie za „święte krowy” – kogoś, komu wszystko wolno i wszystko się, za nic, należy.

Jak można nie uświadomić sobie, że te leżaki i stoliki są prywatną własnością, która zająć może czasowo tylko ten kto coś zamówił i tylko na tak długo jak długo konsumuje?

Jak można nie korzystając ze stolika i widząc, że ktoś kawę stawia na trawie nie zaproponować mu swojego stolika (to były małe lekkie stoliczki, łatwe do przenoszenia)?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Restauracja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Dzicz w Konstancinie

  1. Dorota pisze:

    Dzień dobry, jeśli komentarz znaleźć się tu nie powinien, to proszę o przeniesienie lub usunięcie, ale będę bardzo wdzięczna za odpowiedź lub wpis na ten temat.
    Pracuję w bardzo małej firmie (a właściwie małym oddziale dużej firmy). Jest nas pięć osób, z czego z jedną otwarcie się nieznosimy. Jest chamska, uszczypliwa, plotkuje, przeszkadza w pracy i nie ma szacunku do ludzi, którzy nie wchodzą jej wiadomo gdzie. Z pozostałymi mam neutralne relacje, ograniczamy się do kontaktów profesjonalnych, są raczej zakolegowane z tamtą.
    Tymczasem zbliżają się urodziny mojej „ulubionej” koleżanki. Niestety wszystkie urodziny w firmie obchodzone są według pewnego wzorca. Wszycy wstają, zakradają się i „zaskakują” solenizanta głośnym sto lat, każdy po kolei z infantylnym piskiem rzuca się do życzeń i przytulania, jest też wcześniej zrzutka na prezent.
    Jak powinnam się zachować? Wydaje mi się, że teatralne pozostanie na miejscu może być pogwałceniem savoir vivre (zwłaszcza, że siedzimy wszystkie razem w małym pomieszczeniu), natomiast mdli mnie na myśl, że będę musiała stać w tak małej grupce, śpiewać sto lat i fałszywie się uśmiechać jak clown, z czego pewnie ta osoba miałaby niezłą satysfakcję. Śpiewanie bez uśmiechu wyglądałoby tym bardziej komicznie. Ludzie naprawdę wiedzą, że się nie trawimy, a atmosfera jest fatalna. Usłyszałam już zresztą tak dużo plotek na temat mój i mojej rodziny, że najchętniej zdzieliłabym ją w twarz zamiast składać życzenia i nie mam ochoty brać udziału w tym cyrku. Pozostaje też kwestia zrzutki na prezent. Co Pan zrobiłby na moim miejscu?

  2. Karolina S. pisze:

    Brakuje mi tutaj reakcji obsługi lokalu.

  3. bpawel pisze:

    Panie Doktorze, tego rodzaju sytuacji jest bardzo wiele. Występują wśród kierowców, w środkach masowej komunikacji, w restauracjach, na basenach, w hotelach – wszędzie. Nawet u lekarza ludzie się „wpychają” w kolejkę, ponieważ, jak Pan powiada, są przecież NAJWAŻNIEJSI.

  4. Pani Karolinie S.: Obsługa była w środku. Myślę, że wiedziała, ale albo obawiała się agresywnej reakcji klientów albo miała to w nosie (wynajęci pracownicy).

  5. Beata pisze:

    Witam serdecznie,
    Mam pytanie odnośnie tego jak się zachować w nietypowej sytuacji,, tak się złożyło,że na wakacjach w Grecji obchodzę moje 50 urodziny i obsługa hotelowa wręcza mi kwiaty i szampana. Co w takiej sytuacji mam zrobić?
    Z góry dziękuję za odpowiedź.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s