Czy goście mojej mamy są moimi gośćmi?

Ten problem wyłania się z następującego wpisu Pani Małgorzaty:
Jak postąpić w takiej sytuacji: moja mama zaprasza do naszego domu gości. Kiedy goście przychodzą, przychodzi po mnie i każe mi się z nimi witać. Kiedy wychodzą – tak samo, każe mi się z nimi żegnać. Jest to bardzo krepujące, ponieważ jestem dorosłą osobą, a takie zachowanie mamy stawia mnie w pozycji małej dziewczynki. Mama potrafi też na wstępie na głos powiedzieć ” No uściskaj/ ucałuj Alę / panią Olę / wujka!” podczas gdy ja z pewnych przyczyn bardzo nie lubię takich nader wylewnych powitań i pożegnań wobec ludzi, którzy nie są mi bardzo bliscy.
Mama interpretuje to tak, że jeśli powiem tylko grzecznie „dzień dobry”, to to jest niewystarczające i gość może się czuć urażony. Dla mamy jest oczywiste, że powinnam wyjść do gości, posiedzieć chwilę, przed ich wyjściem się pożegnać.
Co na to savoir-vivre?

Problem mamy Pani Małgorzaty jest taki, że traktuje ją nadal jak dziecko. To z punktu widzenia savoir vivre oczywiście błąd.

Poza tym jest tu jeszcze i drugi błąd.

Zawsze w historii bywało tak, że w jednym domu (pałacu) zamieszkiwało wiele autonomicznych jednostek i wspólnot, a zatem np. gospodarze, ich syn z żoną, ich dorosła córka bez męża, ciotka.

Goście gospodarzy nie są gośćmi pozostałych. Goście np. niezamężnej córki nie są gośćmi ani gospodarzy ani pozostałych. Nie muszą się zatem stykać. Obowiązują tu też podyktowane przez etykietę różne procedury, gdy się jednak zetkną.
Wspomniałem o nich w jednym z wpisów w 2016 r.:

https://krajski.wordpress.com/2016/03/07/6960/

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przyjmowanie gości. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Czy goście mojej mamy są moimi gośćmi?

  1. taka sobie zuzia pisze:

    To ja powiem szczerze, że inaczej byłam uczona. Nie zależnie od tego, czy gość przychodził do 5letniej siostry czy 70letniej babci, zawsze wypadało się przywitać i pożegnać; wymienić kilka grzecznościowych zdań. W ten sposób gość jest niejako uprzedzony o liczbie i stanie domowników; wie, że ktoś może za czymś wejść do pokoju i przeszkodzić, wie, że ma do kogo zwrócić się o pomoc, wie, że ktoś może usłyszeć rozmowę, jej urywki. Zupełnie inaczej rozmawia się w cztery oczy, a zupełnie inaczej wiedząc, że ktoś jest za ścianą. Nie ma nic bardziej poniżającego dla gościa, który jest pewny, że swobodnie porusza pewne tematy i nagle się orientuje, że każde jego słowo było odbierane przez osobę niepożądaną. Nie ma czegoś takiego, jak ukrywanie się przez gościem domownika, bo to czysty afront – nie jesteś tu mile widziany, nie mam ochoty oglądać cię w moim domu. Goście domowników są dla nich tak samo ważni, jak moi goście są ważni dla mnie. Wszyscy mają się dobrze czuć w domu gospodarza i z przyjemnością, a nie zażenowaniem, do niego wracać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s