Reagowanie na wścibstwo

Ten problem podjęła Pani Małgorzata: Sytuacja Pani Kingi przypomina mi to, z czym się muszę zmagać jako kobieta 35+, bezdzietna i niezamężna (nie z wyboru!) Albo słyszę raniące pytania typu: „Jak tam, wyszłaś za mąż, masz kogoś?” , albo ludzie dają mi do zrozumienia, że niestety, nie pasuję do ich towarzystwa (bo same pary) i mniej czy bardziej taktownie urywają kontakt.
Skrajnym przykładem było, kiedy córka przyjaciółki mojej mamy odmówiła zaproszenia mnie na swój ślub tylko dlatego, że jestem „niesparowana”. Zaproszono za to moich rodziców i wprost ich poinformowano, dlaczego ja nie otrzymałam zaproszenia.
Ostatnią opcją jest triumfalne obnoszenie się w moim towarzystwie ze swoim stanem małżeńskim i ostentacyjne chwalenie się pociechami.
Zapewne ci sami ludzie, którzy nie przepuszczą takiej kobiecie jak ja, mają gwałtowną potrzebę wchodzenia w życie z butami i innym ludziom, tym razem rozliczając ich z ilości i płci posiadanych dzieci.
Dla mnie osobiście najgorsze jest wścibskie wypytywanie o mój stan cywilny, ponieważ jest to jedno z tych pytań, na które nie można dać wymijającej odpowiedzi, a odpowiedź „Jestem niezamężna” jest dla mnie bardzo wstydliwa,przykra i bolesna – mówiąc wprost.
W jaki sposób można się bronić przed takim wścibstwem? Czy jest jakiś sposób aby zakomunikować komuś, że to nie jego sprawa?

Zawsze było tak w Europie, że miała miejsce pewna hierarchia kobiet. Pierwsze miejsce zajmowała w niej matrona (babcia). Potem była mężatka – matka, potem była mężatka bezdzietna, a na końcu panna. Echa tego wciąż są silne i trzeba się z tym pogodzić.

Natomiast wścibstwo jest oczywiście czymś spoza świata savoir vivre. Należy do niego wypytywanie się o stan cywilny. Spoza świata savoir vivre jest również każde zachowanie, które sprawia drugiemu przykrość lub go irytuje, w tym oczywiście manifestowanie swojej wyższości w takiej czy innej dziedzinie. Trzeba tu jednak również wspaniałomyślności, bo może to być bezwiedne i może być efektem bezmyślności (braku myślenia o innych). Może to być takie samochwalstwo.

Jak reagować na wścibstwo?

Najlepiej wypracować sobie różne formułki, żarty, powiedzonka-lekkie prztyczki w nos.

Np. na pytanie: „Jak tam, wyszłaś za mąż, masz kogoś?” można odpowiadać:

„Wyszłam za maż zaraz wracam”.

„Nie mogę się opędzić od adoratorów”.

„Jeszcze nie zaplanowaliśmy terminu wesela, ale to tajemnica”.

Kilka niezłych rad można tez znaleźć pod tym adresem.

http://mowimyjak.se.pl/zdrowie/psychologia/8-sposobow-na-wscibstwo-czyli-jak-radzic-sobie-z-ciekawskimi,94_73935.html

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Savoir vivre na co dzień. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Reagowanie na wścibstwo

  1. Elżbieta pisze:

    Czy nie prościej powiedzieć: jestem singielką? To jest dość znaczącą odpowiedzią w tym sensie, że nie określa nic oprócz stanu cywilnego, a jednocześnie zawiera wiele przyczyn, których nie trzeba tłumaczyć (nie chcę, nie mogę, nie znalazłam nikogo sensownego, wybieram się do zakonu, ale jeszcze się nie zdecydowałam, mam kogoś bliskiego, ale nie jesteśmy jeszcze narzeczeństwem, bo rozeznajemy, a nawet „mam partnera, ale nie musi Pani o tym wiedzieć”, itd.). I nic więcej nie trzeba wyjaśniać. Na kolejne pytania wścibskich – tak uważam – już nie trzeba odpowiadać. Nikt nie musi tłumaczyć się obcym osobom (lub nawet dalszej rodzinie) z własnego życia.

  2. taka sobie zuzia pisze:

    Kiedy wchodziłam do rodziny mojego męża /a znałam ją wtedy w większości tylko ze słyszenia/, podeszłam do jego starszego brata i spytałam „a gdzie Twoja żona?” /zapomniałam imienia, choć już u nich bywałam/ – ” a jeszcze się taka nie urodziła, co by mnie zechciała… a może to ja bym ją zechciał…” zaśmiał się i przywitał jak swoją – wtedy dopiero pojęłam, że pomyliłam braci. Tak jakoś się poukładało, że pozostał kawalerem, a przy okazji najukochańszym, najwspanialszym, najcudowniejszym wujkiem/stryjem/przyszywanym dziadziem dla wszystkich dzieciaków w rodzinie i okolicy. Czasem dzieci w swej dziecięcej szczerości pytają co mu się z żoną stało „a chowa się po krzakach i znaleźć jej nie mogę, to już ze 30lat będzie” odpowiedział niefortunnie któregoś roku… dzieciaki mu wtedy po całej wsi tej żony szukały… Znam jeszcze kilka osób takich jak mój szwagier: pogodzonych z koleją swojego życia, żyjących mimo wszystko w zgodzie z samym sobą, umiejących mieć do siebie i innych dystans. Kiedyś jedna ze współpracownic za zaczepki odpowiedziała wprost „a po co mi mąż? żeby się z nim rozwodzić?” – i wymieniła statystyki rozwodów wraz z ich przyczynami… zrobiła to na wesoło, za zasadzie czarnego humoru…

    jestem niezamężna równie dobrze może oznaczać jestem wdową – mojej mamie słowo wdowa nie przechodzi przez gardło – na pytanie o stan cywilny odpowiadała niezamężna i zaczynała się w urzędzie zgadywanka – panna? rozwódka? związek nieformalny? partnerski? – teraz mama po naszych instrukcjach odpowiada „mój mąż nie żyje” a urzędniczka gładko przechodzi do kolejnego pytania

    Są rzeczy, które bolą i przez ten ból oglądamy świat, oceniamy innych, ich zachowania. Przez ten ból mamy wykrzywiony obraz świata, widzimy jego karykaturę. Ten ból zniekształca nasze relacje z innymi, karze doszukiwać się podwójnego dna w każdej życzliwości, w każdym geście, w każdym słowie. Ten ból karze nam reagować agresją na newralgiczne tematy. Może ten ból jest zbyt widoczny dla otoczenia… Może my sami już jesteśmy odbierani przez pryzmat naszego bólu… A może wścieka nas, że inni go nie widzą… nie zważają na niego…

    Myślę, że w tej historii nie wścibstwo jest problemem, tylko ten nieznośny ból…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s