Też o wścibstwie – wpis Pani podpisującej się jako „taka sobie zuzia”

Kiedy wchodziłam do rodziny mojego męża /a znałam ją wtedy w większości tylko ze słyszenia/, podeszłam do jego starszego brata i spytałam „a gdzie Twoja żona?” /zapomniałam imienia, choć już u nich bywałam/ – ” a jeszcze się taka nie urodziła, co by mnie zechciała… a może to ja bym ją zechciał…” zaśmiał się i przywitał jak swoją – wtedy dopiero pojęłam, że pomyliłam braci. Tak jakoś się poukładało, że pozostał kawalerem, a przy okazji najukochańszym, najwspanialszym, najcudowniejszym wujkiem/stryjem/przyszywanym dziadziem dla wszystkich dzieciaków w rodzinie i okolicy. Czasem dzieci w swej dziecięcej szczerości pytają co mu się z żoną stało „a chowa się po krzakach i znaleźć jej nie mogę, to już ze 30lat będzie” odpowiedział niefortunnie któregoś roku… dzieciaki mu wtedy po całej wsi tej żony szukały… Znam jeszcze kilka osób takich jak mój szwagier: pogodzonych z koleją swojego życia, żyjących mimo wszystko w zgodzie z samym sobą, umiejących mieć do siebie i innych dystans. Kiedyś jedna ze współpracownic za zaczepki odpowiedziała wprost „a po co mi mąż? żeby się z nim rozwodzić?” – i wymieniła statystyki rozwodów wraz z ich przyczynami… zrobiła to na wesoło, za zasadzie czarnego humoru…

jestem niezamężna równie dobrze może oznaczać jestem wdową – mojej mamie słowo wdowa nie przechodzi przez gardło – na pytanie o stan cywilny odpowiadała niezamężna i zaczynała się w urzędzie zgadywanka – panna? rozwódka? związek nieformalny? partnerski? – teraz mama po naszych instrukcjach odpowiada „mój mąż nie żyje” a urzędniczka gładko przechodzi do kolejnego pytania

Są rzeczy, które bolą i przez ten ból oglądamy świat, oceniamy innych, ich zachowania. Przez ten ból mamy wykrzywiony obraz świata, widzimy jego karykaturę. Ten ból zniekształca nasze relacje z innymi, karze doszukiwać się podwójnego dna w każdej życzliwości, w każdym geście, w każdym słowie. Ten ból karze nam reagować agresją na newralgiczne tematy. Może ten ból jest zbyt widoczny dla otoczenia… Może my sami już jesteśmy odbierani przez pryzmat naszego bólu… A może wścieka nas, że inni go nie widzą… nie zważają na niego…

Myślę, że w tej historii nie wścibstwo jest problemem, tylko ten nieznośny ból…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Savoir vivre na co dzień, Zachowania niewłaściwe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Też o wścibstwie – wpis Pani podpisującej się jako „taka sobie zuzia”

  1. Azelia pisze:

    Czasem pewne słowa źle się kojarzą. Sama w pracy ileś razy spotykałam rozwodnik9w mówiących o sobie-kawaler /panna z odzysku. W sytuacjach formalnych. Może dobrze obrócić w źart

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s