Garnitur w upał

Ten problem podjął Dariusz W.: Bardzo proszę o wyjaśnienie jak na dowolnie wybranego Boga miałbym założyć garnitur, koszulę, krawat i skórzane buty jak są 34 stopnie, palące słońce, gorąco bije od murów, od asfaltu, od stojących w korkach samochodów i nawet w sandałach, przewiewnych krótkich spodniach i jeszcze bardziej przewiewnej koszulce bez rękawów jestem cały mokry?

A jak chodzą Arabowie w jeszcze większy upał? Zakładają krótkie spodenki? Nie. Zakładają długie, białe, przewiewne szaty. Na lato zakładany letnie garnitury, w ciągu dnia białe lub z pastelowego koloru, z cienkiego, przewiewnego materiału.

A co powiedzieć o żołnierzach. Nie chodzą w krótkich spodenkach.

Styl życia i kultura kosztują. A więc też trochę potrzeba wyrzeczeń.

Można oczywiście przyjąć, nikt nie zabrania, inną sztukę życia, np. taką jaką preferują kultywujący swoje tradycje Aborygeni (mała przepaska na biodra).

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozofia savoir vivre, Ubiór. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Garnitur w upał

  1. M.J.G. pisze:

    Panu Dariuszowi W. warto także polecić koszule z lnu, ew. bardzo luźno tkanej bawełny (włoska specjalność, ale można czasem w Polsce dostać). Na nic się zda lniany garnitur, jeśli koszula będzie sztuczna albo z gęsto tkanej bawełny (czyli niestety jak większość, jakie można u nas kupić; ostatnio jest z tym jednak coraz lepiej). Do tego polecam jednorazowe wkładki przeciwpotne pod pachy, zabezpieczają koszulę przed nasiąkaniem. Trzeba również dobrze dobrać rozmiar kołnierzyka, na pewno nie może być „na styk”, bo wtedy w upał będzie za gorąco. Najlepiej gdyby był pół numeru za duży w porównaniu do tego co nosimy zimą.
    A sam garnitur najlepiej lniany, a jeśli nie możemy takiego nosić do pracy jako zbyt nieformalnego (i nie mamy w pracy klimatyzacji), to zostają lużno tkane wełny typu tropik, ew. moher dla zamożniejszych. Takie garnitury są niestety niej trwałe, ale nosimy je tylko w upały.

    Z wyrazami szacunku
    M.J.G.

  2. Monika pisze:

    W wakacje w Tajlandii zwiedzaliśmy z mężem kompleks świątyń ubrani w długie spodnie. Po całym dniu w takim stroju uznaliśmy, że właściwie nie jest nam wcale bardziej gorąco niż w krótkich spodniach, a wręcz wydaje się momentami chłodniej, bo palące słońce nie ma bezpośredniego dostępu do skóry. Rozumiem więc dlaczego letni garnitur przy pewnych temperaturach jest dobrym rozwiązaniem, ale żeby to zrozumieć trzeba chyba najpierw spróbować. Wydaje się, że im więcej odsłonimy ciała tym chłodniej nam będzie, a jednak tak nie jest, tylko w Polsce niewielu zdaje sobie z tego sprawę, bo jednak panująca moda sprawia, że raczej się rozbieramy, niż zakładamy przewiewne ubrania.

  3. Kamil pisze:

    Ależ gdzie tu sens i powiązanie z główną zasadą że savoir vivre ma służyć człowiekowi. Bezwzględne podporządkowywanie się takim zasadom jest bez sensu, ponieważ będąc zupełnie spoconym i lepiącym się do obrań nie czuję się ani odrobinę lepiej (żeby nie powiedzieć że czuję się gorzej) niż będąc ubranym mniej formalnie, a wygodniej.
    Podobnie w mojej opinii przedstawia się sprawa z jedzeniem. W kilku poprzednich wpisach wspominał Pan jak i co należy jeść, dotyczyło to zwłaszcza przekąsek i posiłków, nazwijmy to w biegu. Dochodziło do sytuacji gdy nie jadł Pan przez ok 10h. Gdzie tu służenie człowiekowi? Czy nie jest to już pewien stopień masochizmu „Nie zjem kupionej bułki za pomocą rąk w te 10 minut przerwy ponieważ nie wypada”?
    Pozdrawiam!

  4. jdas pisze:

    Wbrew pozorom, w jasnych, lnianych, długich spodniach jest znacznie chłodniej niż w krótkich spodenkach. Wielokrotnie sprawdzone, nawet w okolicznościach śródziemnomorskich upałów.

  5. bpawel pisze:

    Panie Doktorze,

    Chciałbym jeszcze nawiązać do wpisu o czereśniach, po przeczytaniu którego zadzwonił do mnie mój brat (jakiś czas temu namówiłem go do czytania Pańskiego bloga). Był zaniepokojony, że wymienił Pan różne zalety czereśni (głównie ich „prestiż”, wytworność, unikalność), ale zupełnie nie odniósł się Pan do tego, jak one smakują, a przecież po to one są – żeby smakowały! Mój brat odniósł wrażenie, że świat s-v to świat snobizmu. Zapytał nawet, czy jeśli kawior z bieługi stanie się pospolity, to przestanie Pan go jeść (kawior przestanie być wytwory i unikalny).

    Podjąłem próbę polemiki, ale mam wrażenie, że nie udało mi się tego właściwie wyjaśnić.

    Chciałbym poprosić o odniesienie się do tej kwestii. Myślę, że chodzi tutaj o kwestie zasadnicze.

  6. Pan Kamil dorabia sobie teorię. Po co? Wystarczy powiedzieć: To nie dla mnie savoir vivre. Ja wybieram inną sztukę życia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s