Ilu prostaków jest dziś na uniwersytetach?

Osoba podpisująca się jako Queen napisała: Hmm… Rozumiem, że jeśli będzie Pan miał do czynienia z wybitnym językoznawcą, który zakłada tak koszule, to określi go Pan mianem „pospólstwa”? A jeśli jakiś ambasador w t-shircie będzie miał widoczny tatuaż to awansuje do rangi kryminalisty?
Nie wiem czy taka pogarda wobec innych świadczy o dobrym zachowaniu, dla mnie to żenujące zdziczenie obyczajów (cytuję używane przez Pana określenia). Osoba pewna siebie i taktowna nie wypowiada się tak jak Pan o innych. Jak sądzę, mogę być w błędzie, w końcu zdarza mi się założyć niekobiece Martensy, które nie uchodzą młodej kobiecie, która do tego zakłada koszulę na spinki (profanacja?).

Fakt, że ktoś jest wybitnym językoznawcą nie zmienia faktu, że jest zarazem prostakiem.
Ambasador, który chodzi w t-shircie i ma widoczny tatuaż albo nie utrzyma się długo na swoim stanowisku albo jest ambasadorem Korei Północnej.
Co do zdania: „Osoba pewna siebie i taktowna nie wypowiada się tak jak Pan o innych”.

Ja tylko uprawiam, taki mam zawód, taką dziedzinę nauki, która nazywa się filozofia porównawcza i polega na zestawianiu jakiejś doktryny z inną doktryną lub jakieś doktryny z pewną postawą czy zachowaniem.

Jeśli weźmiemy do ręki jakiś dobry podręcznik savoir vivre i zestawimy to, co jest tam napisane z postawą, ubiorem, zachowaniem osoby X wychodzi nam pewien oczywisty, obiektywny wniosek. Można go ująć w terminach potocznych (mających jednak swoje precyzyjne znaczenie) takich jak prostak czy barbarzyńca lub bardziej oględnie: „reprezentant innej cywilizacji i kultury niż europejska” (np. mongolskiej). Abstrahuję od wszelkich manipulacji dokonywanych na terminie i pojęciu europejskości.

Fakt, że dziś wielu mieszkańców Europy zachowuje się jak uchodźcy z Afryki niczego tu nie zmienia.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozofia savoir vivre. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Ilu prostaków jest dziś na uniwersytetach?

  1. Proszę wybaczyć, ale ten komentarz świadczy nie tylko o nieznajomości tematu (w Korei Północnej tatuaże są surowo zabronione) ale i o rasizmie. Przedstawiciele innych kultur niż europejska wcale nie są od nas gorsi, a przeciwnie – wiele moglibyśmy się nauczyć w kwestii kultury, np. od mieszkańców Japonii. Czytuję Pański blog, sama prowadzę również bloga o savoir-vivre, ale moi czytelnicy poczuliby się takimi wypowiedziami co najmniej urażeni. Jest wśród nich wielu panów i pań z tatuażami i o nienagannych manierach. Pozdrawiam.

  2. H. Rambe pisze:

    Szanowny Panie doktorze, śledzę pański blog z zaciekawieniem już od wielu lat i informacje znalezione na blogu niejednokrotnie mi się przydały, gdy bywając po raz pierwszy w nieznanych wcześniej sytuacjach byłem pewny, że wiem jak się zachować, by nie wyjść na prostaka. Mam w związku z tym pytanie (a właściwie dwa, podobne ale jednak nieco różne) które chciałbym panu zadać: czy rasista może być człowiekiem savoir-vivre? I odwrotnie, czy człowiek savoir-vivre może być rasistą? Jako, że filozofia ta wywodzi się bezpośrednio z czasów kolonialnych (pośrednio oczywiście sięga do fundamentów cywilizacji tzw. europejskiej) sugerowałoby to, że odpowiedź brzmi „jak najbardziej”. Bardzo jestem ciekaw zdania pana doktora na ten temat.

  3. Żyjemy w chorych czasach, gdy większość ludzi i to głównie wykształconych, hołduje marksistowskiej antykulturze, w dodatku raczej nieświadomie. Do tego stopnia są przekonani, że jest to norma, że jak ktoś nazwie rzecz po imieniu, jak Pan w przypadku profesora i ambasadora, to się zanoszą z oburzenia. Jak ktoś jest profesorem i chodzi na pracy w t-shirt`cie to sam siebie skazuje na taką opinie, w dodatku na obniżenie naukowego autorytetu w myśl: „Jak cie widzą, tak cię piszą”. Tatuaże to kompletne zdziczenie obyczajów i niestety jest to plaga! Z jedną rzeczą w Pańskim wpisie się nie zgodzę. Nie uprzejmością jest podejrzewać ambasadora Korei Północnej o takie faux pas:) To jeden z ostatnich krajów, do których kontrkultura zachodnia prawdopodobnie jeszcze nie dotarła.

  4. Trykotka pisze:

    Panie Doktorze, jak należy postępować z wścibską szefową? Śledzi każde moje słowo i ruch, wypytuje o to, co robię poza godzinami, szczególnie interesuje ją, czy nie zarabiam (prywatnie) dodatkowych pieniędzy. Ma obsesję kontrolowania rozmów z innymi pracownikami, sprawdza, gdzie byłam i z kim rozmawiałam. Kiedy wychodzę, to mówię gdzie, ale ona idzie za mną, niby przypadkiem i sprawdza, czy np. nie poszłam do dyrekcji, żeby… (robić interesy? obgadywać ją?). Jest i młodsza, i niżej wykształcona ode mnie (sama się przyznała w złości). Widać jakąś koszmarną zazdrość, mało brakuje, żebym jej nie odpyskowała na jakieś zaczepki. Krępuje mnie mówienie o rzeczach prywatnych, a kłamać nie chcę. Co robić?

  5. Trykotka pisze:

    PS. Sama nieustannie wywleka swoje rzeczy prywatne… A zarzekała się, że tego w pracy nie chce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s