Codzienny savoir vivre – przykład z kawą i cukrem

Taki problem zgłosiła Pani Halinka: Mam do Pana prośbę o rozstrzygnięcie sporu między mną a koleżankami z pracy. Pracuję w szkole. Po Nowym Roku otworzył w gmachu naszej szkoły swe drzwi pokój wypoczynkowy dla nauczycieli. Jest piękny, współcześnie urządzony i wyposażony w technikę, potrzebną w takim miejscu. Można tu napić się kawy lub herbaty, spokojnie zjeść śniadanie lub przekąsić.
Kawę, herbatę i cukier mamy gratisowo załatwiany przez dyrekcje szkoły. Ale schodzi to dość szybko i czasami zabraknie cukru lub kawy, a na nową dostawę trzeba by było poczekać do dnia następnego. Z tego to powodu niektóre osoby (w tym i ja) przyniosły z domu swoją kawę lub/i cukier. Umieściłyśmy je w szafce wiszącej (zamkniętej, ale nie na kluczu). Kawa i cukier, dostarczane dla ogólnych potrzeb są wystawiane na blacie szafki stojącej, przy aparacie do zaparzania kawy.
Byłam nieobecna w pracy przez tydzień z powodu choroby i jakież było moje zdumienie, gdy nie znalazłam ani grama przyniesionego przeze mnie cukru, ANI ŁYŻECZKI kawy, chociaż i jedno i drugie zostawiłam w szafce (NIE NA STOLE) pełne po brzegi. Byłam oburzona OKROPNIE zachowaniem się moich koleżanek. Chodziło mi nie o pieniądze, które wydałam na kupno tych produktów. Nie jestem ani dusigroszem, ani skąpiradłem. Jednak uważam, że jeżeli coś NIE JEST WYSTAWIONE do ogólnego użytku (dla ogółu) na widocznym miejscu, tylko wstawione do szafki, wg etykiety i elementarnych norm zachowania się NIE MOŻE TEGO WZIĄĆ I ZUŻYĆ BEZ PYTANIA NIKT, oprócz osoby, która to przyniosła.
Gdy zaczęłam oburzać się na tupet i brak wychowania wśród nauczycieli (którzy przecież wychowują młodzież i powinni świecić przykładem dla niej!!!), koleżanki, które były przy tym, zaczęły mnie strofować i mówić, że nie mam racji. Że te osoby, które zjadły kg cukru i wypiły całe opakowanie kawy, nie wystawionej na stole SKĄD MOGŁY WIEDZIEĆ, ŻE TO JEST TWOJE. Mówiły, że sama jestem winna, bo nie nadpisałam opakowania z cukrem i kawa, żeby każdy wiedział, że to nie jest kupione przez dyrekcje dla ogólnego użytku.
Była, zresztą jestem do dzisiaj, zbulwersowana całą zaistniałą sytuacją. Podkreślam ponownie, że wcale nie wiążę tego ze skąpstwem i tym bardziej z pieniędzmi, tylko w wychowaniem osób, które powinny wychowywać młodzież. Kawa i cukier – to są drobiazgi. Ale czyż nie z drobiazgów składa się nasze życie?
Bardzo bym była wdzięczna, gdyby Pan Doktor rozstrzygnął nasz spór. Ponieważ koleżanki były dwie, a ja jedna, już zaczynam się wahać, czy naprawdę mam rację.

Koleżanki mogły nie pomyśleć i potraktować kawę i cukier jako bezpańskie. Powinny jednak mieć wątpliwości i zapytać Pani Halinki czy to nie była jej kawa. Bezmyślność można im łatwo wybaczyć. Po uwadze jednak Pani Halinki powinny przeprosić i odkupić kawę i cukier.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Etykieta biznesu (nstytucji), Savoir vivre na co dzień. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Codzienny savoir vivre – przykład z kawą i cukrem

  1. Elżbieta pisze:

    A propos: po półrocznej nieobecności w pracy, pierwszego dnia po urlopie macierzyńskim zaparzyłam sobie herbatę z ogólnodostępnej półki. Koleżanka pouczyła mnie: „Przydziałowa to jest ta gorsza herbata. Ta lepsza jest moją własną”. Było to czterdzieści lat temu, ale to jak poczułam się wówczas, pamiętam do dziś.

  2. Adam pisze:

    Przypomniała mi się przy tym wpisie jedna reguła świata korporacyjnego (czy też SV, nie mnie to oceniać). W korespondencji nie powinno się pisać fraz wielkimi literami, używać wykrzykników itp. gdyż świadczy to o braku elementarnego szacunku dla odbiorcy (tak, jakby tenże odbiorca miał nie zrozumieć treści bez takich środków).

    Jeżeli Pani Halinka podczas zwracania uwagi była tak rozemocjonowana jak przy tym wpisie, trudno dziwić się koleżankom, pomimo, iż powinny faktycznie przeprosić i kupić kawę.

  3. Niestety, w dzisiejszych czasach o wszystkim (czyli również swojej własności) trzeba informować, a i to, wielokrotnie nie wystarcza. Moim zdaniem na prośbę osób zainteresowanych zarządca (czyli osoba w prawie) powinien ogłosić w taki czy inny sposób, że prywatne rzeczy trzymane są w szafce (tu opis lub oznaczenie). Wracając do Pani przypadku. Ja osobiście zapytałbym osoby w kuchni, czy orientują się, czy aby kawa i cukier pozostawione w szafce są przeznaczone do ogólnego użytku. Brak jednoznacznej odpowiedzi to w oczywisty sposób informacja, że dana rzecz może być prywatna, więc nawet bym jej nie dotknął. Koleżanki, które już wiedzą, że zaszło nieporozumienie, w geście „pojednania” powinny Pani podarować kawę lub w inny skromny sposób zadośćuczynić stratę. Ja bym tak zrobił.

  4. M pisze:

    Przyszło mi do głowy, czytając powyższy tekst, że na te drobiazgi, o których pisze pani Halina, składa się również nasze podejście do pojawiających się problemów.
    Ludzie są bezmyślni, niestety, i faktycznie, można założyć, że kawę i cukier potraktowali jako element wspólny schowany: na czarną godzinę/ ze względu na brak miejsca na wspólnym stoliku/ może ktoś robił porządki i chciał żeby przestrzeń wspólna wyglądała bardziej estetycznie.
    Z tonu listu pani Haliny dosyć jasno widać przebieg sytuacji. Z resztą sama pisze, że zaczęła się oburzać na tupet koleżanek… Chyba nikt nie lubi, kiedy zarzuca mu się brak dobrego wychowania i gdy go strofować, stawia się zaraz w pozycji obronnej, nie dziwię się więc reakcjom koleżanek.
    Czy pani Halina nie mogła podejść do problemu inaczej? Zapytać, czy ktoś nie przełożył jej rzeczy, bo nie może ich znaleźć? I na wiadomość o tym, że zostały omyłkowo zużyte zauważyć, że trudno, ale następnym razem prosi o zapamiętanie, że tam chowa prywatne zapasy? Albo zaproponować, żeby każdy korzystał tylko z rzeczy wystawionych na wspólnym stoliku? Albo wspomnieć żartem, że następnym razem podpisze swoją własność? W takiej sytuacji myślę, że koleżankom zrobiłoby się głupio i same zaproponowałyby odkupienie kawy i cukru.
    Czy potraktowanie powyższej sytuacji jako drobnego faux pas, wpadki, pomyłki i zbycie jej żartem nie byłoby też korzystne dla semej pani Haliny? Nie wywołałoby konfliktu pomiędzy współpracownikami, to po pierwsze. A po drugie: pani Halina pisze, że wciąż jest zbulwersowana. Czy naprawdę warto bulwersować się taką drobnostką?
    Proponuję, również podczas wychowywania młodzieży, pamiętać o tym, że ludzie są omylni i czasami przez przypadek mogą sprawić komuś przykrość. To tylko od naszego podejścia zależy, czy wielkodusznie tę przykrość wybaczymy, obrócimy w żart i zapomnimy, zwrócimy uwagę delikatnie i taktownie, czy rozdmuchamy ją do wielkości tragedii i konfliktu, który ciężko będzie naprawić.

  5. Paweł pisze:

    Szanowny Panie Doktorze,

    chciałbym poruszyć temat, który na pierwszy rzut oka może wydawać się dość prozaiczny, ale problem ten jest niestety powszechny. Mianowicie, wyobraźmy sobie następującą sytuację – podwozimy kogoś samochodem w umówione miejsce, np. do lekarza. Okazuje się jednak, że nie ma tam wolnych miejsc do parkowania. Co w takiej sytuacji zrobić? Jak postąpić, aby zachować się z klasą, a przy tym nie tamować ruchu na ulicy? Taka sytuacja może przytrafić się w wielu miejscach, nawet odwożąc kogoś, kto mieszka w bloku – osiedlowe parkingi są bowiem przeznaczone dla mieszkańców, a do tego nie są one zbyt duże.

    Uprzejmie proszę o podjęcie tego tematu.

    Łączę wyrazy szacunku,

    Paweł

  6. Xyz pisze:

    Wystarczy trzymać swoje rzeczy w swojej zamykanej na klucz szafce. Nosić w torebce po saszetce cukru, czy kawy.

  7. Anonimowy Tancerz pisze:

    Czy w tancu gdy danser nadepnie na stope danserki, lub na odwrot, wypada przeprosic? Duzo ludzi tak robi, a moim zdaniem nie powinno:
    – na praktykach to norma, poniewaz z definicji cwiczy sie figury ktorych sie jeszcze nie opanowalo.
    – w tancu na balu psuje to klimat.
    Co wiecej, moje dotychczasowe doswiadczenie mowi, ze to przewaznie blad nadepnietej osoby – czy to danser czy danserka.

    Uwazam, ze to samo tyczy sie wpadniecia w inna tanczaca pare – moim zdaniem nalezy odbic sie od drugiej pary z gracja i udawac, ze nic sie nie stalo.

    Prosze o wypowiedz.

  8. Ksyz pisze:

    W związku z sezonem na kwiaty i czekoladę, czy kobiecie wypada zaprosic mezczyzne na randke? Czy sa jakies konkretne zasady dotyczace randkowania w dobrym tonie? Kiedy zakonczyc randke?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s