Ach, ci agresywni, niegrzeczni i barbarzyńscy przeciwnicy palenia – czego przeciwnicy palenia szukają w świecie savoir vivre?

Od kiedy tylko w Europie pojawił się tytoń pojawił się również w świecie savoir vivre, w świecie elit w postaci: fajek, cygar, cygaretek, tabaki i wreszcie papierosów. Traktowano go tak jak traktowane dobre wina, koniaki, likiery.

W pierwszym okresie pojawienia się tytoniu i jeszcze długo potem tytoń był „konsumowany” tak jak właśnie koniaki, likiery czy desery. Pojawili się jego znawcy, smakosze, który wypalili jedno cygaro, fajkę czy papierosa raz na kilka dni uznając to jakie wielkie doznanie smakowe i estetyczne.
Do dziś w dobrych hotelach są specjalne palarnie, w których z karty można zamówić cygaro czy cygaretkę, również te o najwyższej jakości kosztujące kilkadziesiąt a nawet kilkaset złotych za sztukę.

W kodeksie towarzyskim, wskazaniach etykiety jest wiele zaleceń dotyczących palenia. I tak np. zaleca się, by gospodarze wykładali w palarni w specjalnych ozdobnych pudełkach kilka gatunków papierosów najwyższej jakości. Etykieta nakazuje, by w takiej sytuacji goście absolutnie nie sięgali po swoje papierosy.

Według „świętego” i to nie tylko w savoir vivre, ale w obyczaju polskim i w każdym kraju europejskim, prawa gościnności (które dotyczy nie tylko domów prywatnych, ale i hoteli, kawiarni, restauracji, instytucji innego rodzaju) należy dbać o gościa i starć się, by mógł zaspokoi swoje potrzeby czy zrobić to co lubi lub do czego jest przyzwyczajony. Stąd wskazania w podręcznikach o ustanowienie palarni dla gości palących.

Pod wpisem „Ta barbarzyńska Warszawa” dotyczącym palenia w restauracjach pojawiło się wiele, często napastliwych, najczęściej niemerytorycznych komentarzy (część ze względu na język i obraźliwe treści byłem zmuszony skasować).

Drobny przykład. Jeden z czytelników użył argumentu, że tak jak zabrania się jazdy samochodem z prędkością 200 km na godzinę na publicznych szosach tak powinno się zabronić wszędzie palenia papierosów.
Skomentowałem to jako totalitarne zapędy (narzucanie innym swojej woli i opinii na siłę).

Przykład wydaje się być całkowicie nietrafiony. Jeśli bowiem ktoś jeździ po specjalnym torze, na którym nie ma innych użytkowników, oprócz tych, którzy chcą jeździć 200 km na godzinę to dlaczego im tej jazdy zabraniać? Jeśli ktoś pali w wyznaczonych do tego miejscach, gdzie niepalący nie powinni się pojawiać to dlaczego mu tego zabraniać.

Pani podpisująca się jako Telimena napisała: „Od kiedy uleganie niszczącym zdrowie nałogom jest podstawową potrzebą, a nie grzesznym przywiązaniem, z którym należy walczyć? Gdzie się podziały przykazania?”. Z tej wypowiedzi moglibyśmy wycia gnąc wniosek, że ta pani jest osobą wierzącą i uznaje, że wiara palenia zabrania i palenie potępia. Pani się zagalopowała i zaprezentowała jako ktoś kto rozstrzyga za Kościół. Czy wiara zabrania i potępia picia wina, koniaku, likieru, wina czy wódki? Wszystko zależy od ilości, miejsca, czasu i okoliczności, oraz skutków.

Pani Telimenie i jej podobnym polecam artykuł autorstwa jednego z kapłanów, który znalazłem na portalu wiara.pl pt. „Czy święty może palić?” ( https://kosciol.wiara.pl/doc/1980551.Czy-swiety-moze-palic/2 ), w którym znajdujemy między innymi zdjęcie już kanonizowanego papieża Jana XXIII z papierosem w ręku. Jan XXIII nie był jedynym papieżem lubującym się w wyrobach tytoniowych. Pius X palił cygara i wielu osobom (zapewne palącym), w tym ks. Sapiesze (późniejszemu kardynałowi) dawał w prezencie pudełko cygar.
Cygara palił też Pius XI. Papierosy palił ks. Popiełuszko. Papierosy palił św. Albert Chmielowski (jego ostatnie życzenie przed śmiercią było: „Siostro, papierosa”), bł. Jerzy Popiełuszko. Palaczem fajki był bł. Piotr Jerzy Frasatti itp., itd.

Specjalnie dla Pani Telimeny wypowiedź ks. Wojciecha Parfianowicza:

Palenie nie musi stać się przeszkodą do świętości, choć niesie w sobie takie ryzyko. Nie zawsze też jest grzechem ciężkim, choć czasem nim bywa.

Katolicy, którzy walczą z paleniem tłumaczą to tym, że ci ludzie nie wiedzieli o szkodliwości palenia. Cienki to i nietrafny argument. W żaden sposób nie można go już nawet użyć wobec Piusa XI czy bł Popiełuszki i św. Jana XXIII. A poza tym co to ma do rzeczy? Wszystko zależy od tego ile tych papierosów w danym dniu i życiu się wypali. Wiele z tego co spożywamy w większej ilości może nas zabić. Na pierwszym miejscu jest tu alkohol (np. wino!!!!), ale dalsza lista jest bardzo długa, a zatem choćby: kawa, herbata (herbatą zawsze narkotyzowali się więźniowie, używa się też jako narkotyku w krach arabskich) słodycze, tłuste i kaloryczne potrawy.

I co, gdyby odwiedził Was, moi kochani totalni przeciwnicy palenia, Jan XXIII, ks. Popiełuszko czy Frassati? Wyrzucilibyście ich z domu na podwórko, gdyby zapytali, gdzie mogą zapalić?

Niezgodne z savoir vivre jest palenie w obecności niepalących bez ich zgody.

W tym samym jednak stopniu niezgodne z savoir vivre jest zmuszanie palących do tego by nie palili lub komentowanie tego faktu, że palą.

Cywilizacja i kultura europejska to cywilizacja i kultura wolności, szacunku dla drugiego człowieka, wyrozumiałości i , jeśli trzeba, wyrzeczenia na rzecz drugiego, gdy ten zaspokaja swojej potrzeby. To nie jest kultura zakazów i narzucania swojego widzi mi się (swojej racji) siłą, poprzez np. mnożenie przepisów prawnych.

Cywilizacja i kultura europejska to cywilizacja i kultura savoir vivre, gdzie drugi jest autonomiczny i ważny i nie wkracza się w jego życie, ale pozwala mu się żyć tak jak chce.

Dziś na obszarze Europy zaczyna dominować za sprawą Niemiec i UE cywilizacja i kultura bizantyjska, w której totalitaryzm w wielu sferach i ograniczanie osobistych praw i wolności są codziennymi narzędziami.

Fanatyczni przeciwnicy palenia i palaczy nie powinni zatem szukać swojego miejsca w krainie savoir vivre i próbować przerabiać savoir vivre na swojej kopyto.

Niech sobie wytworzą jakąś swoją własną receptę na życie, nadadzą jej oryginalną, nową nazwę i się tej recepty trzymają.

Na mnie niech nie liczą.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Palenie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Ach, ci agresywni, niegrzeczni i barbarzyńscy przeciwnicy palenia – czego przeciwnicy palenia szukają w świecie savoir vivre?

  1. Chris pisze:

    Dobrze, ale baaaaaardzo niewielu ludzi pali w taki sposób, o którym pan pisze. Większość tkwi w szponach nałogu.

    Poza tym – co z zapachem dymu, którym mogą przesiąknąć wnętrze, ubranie i buzia? Nie jest to przyjemny zapach i pewnie będzie przeszkadzać innym.

  2. jdas pisze:

    Odnośnie palenia, ale pewnie i wielu innych spraw, można zaobserwować efekt wahadła. Do niedawna, tzn. jeszcze kilkadziesiąt lat temu dyskryminacji podlegali niepalący gdyż w bardzo wiele miejsc było przystosowanych wyłącznie na potrzeby palących, a tam gdzie teoretycznie obowiązywał zakaz palenia był on notorycznie łamany przez palaczy. Jako przykład można podać palenie na korytarzach, czy w toaletach wagonów dla niepalących lub w autobusach PKS, gdzie teoretycznie obowiązywał zakaz palenia a w praktyce często przypominały one „wędzarnie”. Jeszcze jak studiowałem to dozwolone było palenie na korytarzach wyższych uczelni, co osobiście mi jako osobie niepalącej bardzo przeszkadzało, a nie było się gdzie podziać bo palono wszędzie.
    Obecnie wahadło poszło w drugą stronę, czyli nie wolno palić praktycznie nigdzie w miejscach publicznych. Jedna i druga postawa jest niedobra. Myślę, że do palenia należy podchodzić tak jak do alkoholu. Tak jak czym innym i zgodnym z s-v jest wypicie kieliszka wina do obiadu, czy likieru do kawy, a niezgodnym z s-v jest upijanie się czy picie w bramie taniego wina, tak samo zgodne z s-v będzie okazjonalne zapalenie np. fajki w trakcie jakiegoś spotkania, a niezgodne – nałogowe wypalanie trzech paczek dziennie bez oglądania się na okoliczności, zakazy i otoczenie (przysłowiowy „pet” tkwiący w kąciku ust od rana do nocy).

  3. nakreche pisze:

    W dawnej Europie myto się bardzo rzadko. Nikt nie robił problemu ze smrodu. Skrapiano się wodą toaletową obficie. Ludzie byli przyzwyczajeni do swojego „naturalnego” zapachu. Dawniej w wyższych sferach myto się na przykład dopiero po całej zimie. Wystarczy zwiedzić zamki nad Loarą i poczytać…
    Jakim barbarzyństwem jest oczekiwać, że po miesiącu niemycia się, przed pójściem na przyjęcie wezmę prysznic?! Gdzie poszanowanie mojej wolności?! Gdzie prawdziwy savoir-vivre prawdziwej, starej szkoły?! Dawna Europa to poszanowanie praw jednostki, to wolność, a nie jakieś nakazy i zakazy!!!

  4. nakreche pisze:

    Święty Hieronim mawiał, że „ten, którego chrzest oczyści drugi raz myć się nie musi”.

  5. zakłopotany pisze:

    Szanowny Panie, byłbym bardzo wdzięczny za wskazanie, jak należy zachować się w następującej sytuacji:
    Domownik (dorosły syn) spożywa posiłek, zaś do gospodarza domu (matki) niezapowiedzianie przybywa jego znajomy – domownik i ów wyraźnie starszy od niego znajomy znają się od dawna, choć niejako tylko „z widzenia”; z racji niekorzystnych warunków mieszkaniowych znajomy gospodarza i sam gospodarz siadają do stołu, przy którym spożywa posiłek domownik. W jaki sposób w takiej sytuacji powinien przywitać się rzeczony domownik ze znajomym gospodarza? I czy coś zmieniłoby się, gdyby ów domownik (syn) byłby współgospodarzem domu na równi z drugim współgospodarzem (matką)?

  6. Chris pisze:

    Panie doktorze, chciałbym zadać pytanie o słodzenie napojów. Otóż spotkałem się niedawno z opinią, że słodzić herbatę należy białym cukrem, a kawę brązowym. A co można słodzić miodem? Ponadto podobno mieszać cukier w herbacie należy nie kręcąc łyżką w filiżance, ale przesuwając ją pomiędzy godziną 6:00 a 12:00 zegarka. Czy tyczy się to też kawy? Jak słodzić kawę cappuccino? Dopiero po wypiciu piany?

  7. makr pisze:

    Jak w świecie savoir vivre jest odbierany związek mężczyzny z kobietą, która jest wyższa o około 15 cm? Czy wszystkie zasady dotyczące bliższej relacji z kobietą powinny zostać analogicznie zachowane (dla przykładu trzymanie parasola przez mężczyznę w czasie spaceru w deszczu)?

  8. W Polsce mytu się codziennie zawsze. Bezdomni byli kapani przymusowo raz w tygodniu. Wolność to nie jest „róbta co chceta”, to swoboda w ramach zakreślonych przez obyczaj, moralność, prawo. Europa to miejsce o kulturze chrześcijańskiej, a w takiej kulturze wzorcem jest zawsze Bóg. Bóg jest najdoskonalszy, a zatem w najwyższym stopniu wolny. W wolności naśladujemy zatem w Europie Boga, który nigdy nie robi nic złego czy głupiego, w żadnej perspektywie. Gdy robimy coś złego czy głupiego jesteśmy zniewoleni przez coś lub kogoś.

  9. Bartors pisze:

    >W wolności naśladujemy zatem w Europie Boga, który nigdy nie robi nic złego czy głupiego, w żadnej perspektywie. Gdy robimy coś złego czy głupiego jesteśmy zniewoleni przez coś lub kogoś.

    W jaki zatem sposób może pan bronić palenia wszak palenie jest w najlepszym wypadku głupotą a w najgorszym wypadku świadomym truciem samego siebie i otoczenia czyli nie tylko jakimś abstrakcyjnym „złem” ale i wyraźnym złamaniem przykazania „nie zabijaj”?

  10. Makary pisze:

    Czy bóg się mył? Czy palił? W Biblii nie ma nic na ten temat…

  11. A czy czytał gazety, kupował kwiaty kobietom, pił herbatę?

  12. Wszystko zalezy od tego ile się pali. Picie szlachetnych trunków jest integralnym elementem świata savoir vivre, ale nie ma tu mowy o nadużywaniu.. Papierosy, cygara, fajka to również element tego świata od momentu, gdy pojawił się tytoń.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s