Czy istnieją jeszcze klasy społeczne?

Ktoś powie: nie. Jest demokracja. No właśnie dzisiejsza demokracja ma w sobie wiele ze skrajnie lewicowej ideologii. Jednym z jej utopijnych i lewackich celów jest doprowadzenie do zrównania, a następnie likwidacji klas społecznych i postawienie na pierwszym miejscu klasy, która kiedyś nazywana była proletariatem. To pod gust tej klasy wytwarza się produkty spożywcze i inne, tworzy programy telewizyjne i radiowe, filmy, mody w tym modę dotycząca ubiorów.
Tak na marginesie. Jednym z czynników proletaryzacji społeczeństwa jest szkolnictwo. Kiedyś funkcjonowało ono w ten sposób: szkolnictwo podstawowe dla wielu, szkolnictwo średnie dla niewielkiej części, studia wyższe dla nielicznych. W zdrowej demokracji ten podział również powinien funkcjonować. Odsiew związany byłby ze zdolnościami i chęciami do nauki (a nie tylko chęcią skończenia wyższych studiów). Dziś w Polsce mamy najwyższy w historii odsetek osób z maturą i wyższymi studiami. Ich poziom jednak, siłą rzeczy, poszybował w dół i stał się iście proletariacki. Jeśli jeszcze 20 lat temu mówiło się o takiej klasie jak inteligencja to dziś bardzo trudno ja wyodrębnić. Ukończenie wyższych studiów (tym bardziej zyskanie matury) przestało tu być jakimkolwiek kryterium.

A jednak klasy społeczne (czy jak kto woli warstwy) funkcjonuj tylko w sposób mnie n zauważalny, bo wiążą się z dochodami i stylem życia (pewnymi wartościami codziennymi).

W okolicy mojego miejsca zamieszkania funkcjonują trzy sklepy spożywcze wielkopowierzchniowe: „Biedronka”, „Auchan”, „Frac”.

Czasami, gdy przechodzimy z żoną koło „Biedronki” odwiedzamy ją (bardzo rzadko). Klientela jej wyraźnie się wyróżnia: spotkać tam można najbiedniejszych, cudzoziemskim robotników (głównie Ukraińców), emigrantów (Arabów i Hindusów), robotników z pobliskich budów, margines społeczny. Wózki tego sklepu są na monetę, ale i tak można je napotkać w najbliższej okolicy porzucone przy miejscach parkingowych i wejściach do budynków. Kto tak postępuje?
Klienci „biedronki” to osoby, które mają jeden cel: kupić jak najtaniej.

Niekiedy odwiedzamy z żoną pobliski „Auchan” kupując tam francuskie soki cytrusowe wyciskane, pasteryzowane. Tam jest już wyraźnie lepsza klientela, choć nie oznacza w wielu wypadkach, że dużo lepsza. Wózki na zakupy są na monety. Nikt ich nie porzuca przed sklepem.
Klienci „Auchan” to osoby, które mają z reguły dwa cele: kupić jak najtaniej i żeby wybrane produkty „z wyższej półki” nie były niskiej jakości, ale jednak w miarę tanie. Ci klienci znaczną część produktów kupują tylko ze względu na niższą niż gdzie indziej cenę.

Koszmarem tak „Biedronki” jaki i „Auchan” jest brak właściwej obsługi doradczej i bardzo długie (często) kolejki oraz poziom kulturowy kasjerów (z reguły niski, szczególnie w „Biedronce”).

„Frac” to sieć polskich sklepów wielkopowierzchniowych określanych przez właściciela jako delikatesy. Nazwa „Frac” pochodzi od nazwiska właściciela. Jest nim przedsiębiorca z Podkarpacia, Pan Frąc. Założeniem tej sieci jest dawanie wszystkich produktów najwyższej jakości (po wyższych oczywiście cenach) przy posiadaniu w asortymencie również niektórych produktów niższej jakości (np. jogurtów, mięsa, wędlin i serów. I tak są wszystkie te polskie i zagraniczne drogie sery, ale i te polskie tańsze quasi sery. Wędliny są własnej produkcji, ale również takich chińskich wytwórni jak Krakus czy Morliny (chiński koncern WH Group będący ich właścicielem przeżył już kilka afer związanych z jakością ich mięsa i wędlin; jest też największym „wytwórcą” na świecie mięsa wieprzowego – gigantyczne fermy w Chinach) oraz duńskich producentów quasi wędlin (np. „Sokołów”). Mięsa są ze zwykłych ubojni i hurtowni (nasączone chemicznymi roztworami), ale też samodzielnie pozyskiwane przez Fraca (które chemii nie mają w sobie i są oczywiście droższe).

Klientela „Fraca” wyróżnia się twarzami, ubiorami i zachowaniem. Personel również. Jest ponadto profesjonalny.

Wózki są bez monet i nikt nie zostawia ich na parkingu czy gdzie indziej. Kolejek nie ma.

Klientów „Fraka” interesuje wyraźnie wyłącznie jakość produktów i komfort zakupów. Nie polują na niższe ceny (bo takich tu nie ma). Kupują tu również te produkty, które mogliby kupić taniej w „Auchan” czy „Biedronce”.

I nie jest tak, że we „Fracu” kupują tylko najbogatsi. Tych najbogatszych można spotkać również w „Auchan” (struktura zakupów, ubiór, samochód z najwyższej półki).

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Klasa średnia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Czy istnieją jeszcze klasy społeczne?

  1. Ola pisze:

    Ciężko jest mi sobie wyobrazić wędliny czy mięsa bez chemii. W zasadzie to ciężko jest mi sobie wyobrazić cokolwiek co istnieje w świecie materialnym bez chemii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s