Odkryte pięty – czy to grzech

Ten problem wywołała Pani Edyta reagując na mój wpis pt. „Tak to się zaczyna”: Nie miałam na myśli tego, że szczegóły nie są ważne. Dziwi mnie jednak to, że niejako wkłada Pan niewielkie zaniedbania, „grzechy lekkie i ciężkie”, jeśli już używamy terminologii teologicznej, do jednego worka. Wiadomo, że powinno się dążyć do tego, by żyć jak najlepiej, jak najgodniej i jak najszlachetniej, ale na litość boską – odkryte palce i pięty to od razu barbarzyństwo?
Poza tym kwestia stroju ewoluuje w czasie o wiele bardziej niż kwestie etyczne i chyba dla chrześcijanina powinna być drugorzędna… 200 lat temu pewnie by się oburzano na to, że kobieta nie nosi spódnicy do kostek. Dziś jakoś savoir vivre to akceptuje. Może i odkryte pięty też zaakceptuje.

Odwołanie się przeze mnie do 10 przykazań było tylko przykładem. Nie zamierzałem tu mieszać etyki i etykiety.

Odkryte pięty i palce są akceptowane w savoir vivre i etykiecie w określonych sytuacjach. Nie są jednak akceptowane w wielu obszarach etykiety biznesu. Nie może ich mieć np. stewardesa czy pracownica banku. Nie są też akceptowane w protokole dyplomatycznym (poza wieczornymi przyjęciami).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ubiór, Zachowania niewłaściwe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Odkryte pięty – czy to grzech

  1. Jasza pisze:

    Szanowny Panie Doktorze!

    Zauważyłem, że ostatnio coraz częściej można spotkać się ze ślubami kościelnymi na pokaz. Osoby, które na co dzień nie biorą udziału w nabożeństwach oraz nie wierzą w istnienie Boga nagle „nawracają się” na ten jeden dzień aby ślub zawrzeć w kościele. Nierzadko wynika to z presji osób bliskich, które szantażują młodych, że jeżeli nie wezmą ślubu kościelnego, to ci nie pojawią się na cywilnym oraz weselu. Wydaje mi się, że zarówno jedno jak i drugie zachowanie jest mało eleganckie. W końcu aby przyjąć sakrament ślubu takie osoby muszą okłamywać księdza udając wierzących, a zmuszanie do tego typu zachowań zdaje się być równie złe jak i ono samo. W tego typu działaniu na pokaz widzę podobieństwo do stylu bycia niektórych osób, które chcą uchodzić za elitę, otaczają się piękną i drogą sztuką, chodzą w eleganckich ubraniach z najlepszych materiałów, a jednocześnie mają problem aby przytrzymać drzwi kobiecie albo powiedzieć „dzień dobry” w sklepie. A może nie mam racji i jednak czasami etykieta jak i savoir-vivre dopuszczają działania tylko na pokaz bez wewnętrznego przekonania o ich słuszności? Proszę o wytłumaczenie.

    Z wyrazami szacunku,
    Jasza

  2. Dominika pisze:

    Myślę, że tematyka związana z ubiorem i wyglądem budzi takie kontrowersje, ponieważ każdy ma z nią codzienny kontakt. Tematy takie jak, na przykład: zawiłe zasady obowiązujących w dyplomacji, szeroka tematyka przyjęć, studiów czy samodoskonalenia są raczej mniej obecne w codziennym życiu. A ubierać muszą się wszyscy każdego dnia.
    Czytanie Pańskiego bloga bardzo mnie zajmuje i choć nie zgadzam się z Panem na wielu płaszczyznach to cieszę się, że znów zaczęły pojawiać się nowe treści.

  3. Sunny pisze:

    a ja bym mieszala etyke i etykiete. Etyka to nauka o tym, co jest dobre, a etykieta jest jedna z propozycji wniesienia dobra do spoleczenstwa

  4. Oczywiście ma pani rację. Mnie chodziło o co innego – tylko o to, że w moim tekście 10 przykazań było przykładem. Pisałem już na temat etyka-etykieta. Zachowania podyktowane przez etykietę nie mogą być nigdy sprzeczne z etyka. Tym bowiem co wyznacza etykietę jest szlachetność, a szlachetność to również kategoria etyczna.

  5. Niebawem odpowiem.

  6. Małgorzata pisze:

    Proszę o sprecyzowanie. Napisał Pan, że protokół dopuszcza odkryte pięty i palce w sytuacjach wieczorowych (przyjęcia) z drugiej zaś krytykuje sandałki na tychże (wiadomo,że nie o klapki tu chodzi)

  7. Małgorzata pisze:

    @Jasza
    Czy powinniśmy w ogóle rozpatrywać delikatne kwestie wiary i sumienia w kategoriach elegancji? Zwróćmy uwagę, że w naszym kraju większość ma jednak przynajmniej korzenie, jeśli nie wychowanie, chrześcijańskie. Z punktu widzenia świeckiego jest to powrót do korzeni. Zawsze plus. Z punktu widzenia wiary – okazja do nawrócenia. Pamiętajmy, że nawet jeśli mamy do czynienia z apostatą, to życie w związku niesakramentalnym stanowi barierę do nawrócenia, nie otrzyma on bowiem wówczas rozgrzeszenia. Bóg zna prawdziwą głębokość serca człowieka i osądzi sprawiedliwie postawę każdego z nas, my zaś powinniśmy cieszyć się z każdej okazji do nawrócenia, której jesteśmy świadkami i z każdego błogosławieństwa. Ateistyczni świadkowie takiego wydarzenia być może mogliby patrzeć na taki ślub niejako z politowaniem, ale ich politowanie nie ma tu większego znaczenia. Zatem jako katolicy -cieszymy się, bo a nóż coś się ruszyło w sercu małżonków, zaś jako ateíści siedzimy cicho bo zaglądać komuś w relacje człowiek – Bóg z punktu widzenia li tylko elegancji jest chyba trochę nieelegancko. Oczywiście może nas radzić kontrast między dotychczasową postawą przyszłych małżonków a przysięganiem na wielkie świętości, które dla nas mają znaczenie, jednakże nic nam do tego. Od tego by ocenić ich motywację jest ksiądz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s