Okulary jako biżuteria

Problem okularów poruszyła Pani Jagoda: Szanowny Panie Doktorze, przeczytałam Pana dotychczasowe wpisy dotyczące okularów, niebawem będę wybierać nowe oprawki do okularów i chciałabym aby spełniały one wszystkie kryteria s-v – mam więc pytanie i proszę o uściślenie: czy oprawki powinny być w całości metalowe (przyjmując jako kryterium s-v jakość materiału) czy też dopuszczalne jest aby były w większości metalowe z niewielkim plastikowym elementem (który ma bardziej funkcję łączącą i nie jest zbytnio rzucający się w oczy)?Niestety trudno znaleźć oprawki dla kobiety, które są bez głupich wzorów, napisów, ornamentów, krzykliwych kolorów i obawiam się, że być może takich w 100% idealnych może nie uda się znaleźć – z tego powodu pytam o dozwoloną granicę tolerancji odstępstwa od zasad s-v.

Okulary to typ biżuterii. Powinny zatem być arcydziełem sztuki. Mogą mieć w sobie bardzo różnorodne elementy, w tym kamienie szlachetne.

Mogą jednak biżuterią nie być. Powinny jednak kolorystycznie pasować do ubioru (np. czerwone do czerwonej sukienki, białe do białej). Powinniśmy zatem mieć ich wiele.

Jeśli chcemy mieć tylko jedne powinny pasować do każdego typu ubioru. Najbardziej pasują do wszystkiego metalowe w kolorze srebrnym.

Powinny wyglądać elegancko. Jeśli zatem mają jakieś plastikowe elementy, a to ich elegancji nie zakłóca wszystko jest w porządku.

Oczywiście na najwyższej półce plastiku nie ma.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Dodatki kobiece i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Okulary jako biżuteria

  1. Adam Nam pisze:

    Proste pytanie o filozofię SV. Czy znając człowieka, który spełnia wyśrubowane warunki przynależności do klasy średniej (parę razy je Pan opisywał: m. in. odpowiedni dochód, majątek, brak długów, wolny czas, wykształcenie, obycie w towarzystwie) powinniśmy go namawiać na egzystencję zgodną z SV (które zna, ale którego nie prowadzi), czy nie powinniśmy raczej podejmować tematu, skoro ten człowiek kiedyś wybrał inaczej? Mam na myśli sytuację, znaną mi zresztą osobiście, gdy ktoś taki uważa, że zasady SV są zbyt męczące, jemu się nie chce ich przestrzegać, a ponieważ i tak ma, co chce (stać go na to) i ma, co lubi (jest świadomy swoich gustów, ma też porównanie), to jest to jego w pełni świadomy wybór.

  2. Makary pisze:

    „Oczywiście na najwyższej półce plastiku nie ma.”

    Śledzę Pański blog od wielu lat i mam wrażenie, że dla Pana tworzywa sztuczne to samo zło. Mam w związku z tym pytanie:
    1. Z jednej strony naturalne jest lepsze od sztucznego. Zazwyczaj, prawie zawsze, to prawda. W życiu nie założyłbym koszuli w tworzywa, a nawet z dodatkiem tworzywa sztucznego. To samo tyczy się marynarki, spodni et caetera.
    2. Jednak z drugiej strony czasami „najwyższa jakość” oznacza właśnie tworzywa sztuczne. Każdy, kto uprawia jakąś aktywność fizyczną wie, że sztuczna koszulka przeciwpotna jest (niestety) o niebo lepsza od jej odpowiednika z wełny merynosów. To samo dotyczy odzieży przeciwdeszczowej, butów.

    Mamy więc dwa, sprzeczne ze sobą, podejścia: naturalne-sztuczne versus najwyższa jakość-kompromisy. Jak wybrnąć udając się na wycieczkę rowerową, wyprawę w góry czy choćby na spacer z psem?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s